Słonecznym szlakiem pod Pietrosa.
Wstajemy bardzo wczeÅ›nie. Tuż po wschodzie sÅ‚oÅ„ca. Po Å›niadaniu możemy od razu ruszyć w trasÄ™ gdyż wczoraj wszystko nam porzÄ…dnie wyschÅ‚o na kaloryferach. Jeszcze tylko wstÄ™pujÄ™ do cerkwi, aby zostawić datki za nasz nocleg w koszyku. Datki w koszyku- nie nocleg. UznaliÅ›my, że po 20 lei bÄ™dzie dobrze. W dole rozpoÅ›cierajÄ… siÄ™ mgÅ‚y, ale góry wkoÅ‚o pozwalajÄ… siÄ™ podziwiać podczas wÄ™drówki na Lucaciu.
Podejście łagodne, choć dość długie. Jak to bywa przy
takich stokach oczekujemy, że szczyt jest tuż, tuż. Jeszcze po drodze mijamy
tablicÄ™ wskazujÄ…cÄ… bardzo bliskie źródÅ‚o. Tym razem mamy sporo zapasów wody i
nie korzystamy. Wreszcie docieramy na dość połogi, lecz upstrzony skałkami
grzbiet. Te skaÅ‚ki wulkanicznego pochodzenia to gÅ‚ówna miejscowa atrakcja.
Widzimy już najciekawsza ich grupę zwaną Doisprezece Apostoli- Dwunastu
ApostoÅ‚ów.
Rzucamy pożegnalne spojrzenie na spoczywajÄ…cy w dole goÅ›cinny klasztor i wÄ™drujemy do ApostoÅ‚ów. Wpierw nieco w dóÅ‚ miÄ™dzy skaÅ‚kami, potem lekko poniżej grzbietu. Do ApostoÅ‚ów docieramy okoÅ‚o 8.00. Zabawiamy tu dÅ‚użej na fotosesje i lekki posiÅ‚ek. Pogoda wymarzona- sÅ‚onecznie i jeszcze nie za ciepÅ‚o. Choć dość mocno wieje.
Zdobywamy te skaÅ‚ki, na które da siÄ™ jakoÅ› wdrapać. Kamila upodobaÅ‚a sobie zwÅ‚aszcza jedna takÄ…- niestety nie do zdobycia...;)

Po póÅ‚ godzinie ruszamy i wkrótce jesteÅ›my przy skrzyżowaniu szlaków czerwonego i niebieskiego. Powoli robi siÄ™ gorÄ…co- zwÅ‚aszcza rozgrzanej zdobywaniem ciekawej skaÅ‚ki Kamili.;) OkoÅ‚o 10.00 kolejny popas, tym razem, aby pic i jeść. Jest tu rozlegÅ‚a dość polana przed szczytem Pietrele Rosii- widzimy szaÅ‚asy i ...cud!- SÄ„ turyÅ›ci! Widać, że podeszli sobie na krótki wypadzik z wioski w dolinie. OkoÅ‚o 11.30 żegnamy szlak niebieskiego krzyżyka schodzÄ…cy w prawo w dóÅ‚ do Dornisoary. Po krótkiej wÄ™drówce grzbietem widzimy, że przed nami wznosi siÄ™ dość solidna skaÅ‚a i szczyt Tamaului- 1862.

Zastanawiamy siÄ™, czy szlak pójdzie w górÄ™ i z której strony minie skałę. Mijamy nieco z prawej. Przed nami obejÅ›cie Tamaului- poprzez Å›wierki, jaÅ‚owce kluczymy po wyraźnej Å›cieżce. Ten rejon gór jest jednak uczÄ™szczany. PoczÄ…tkowo schodzimy dość nisko w lewo, aby powrócić potem niemal na grzbiet. Podobnie obchodzimy wyższego Maierisa. DzieÅ„ jest ciepÅ‚y nadal sÅ‚oneczny, choć już po poÅ‚udniu. WstÄ™puje w nasze serca nadzieja, że mokre dni zostaÅ‚y za nami. Niestety cumulusy poczynajÄ… rosnąć w górÄ™. PrzeszliÅ›my już naprawdÄ™ kawaÅ‚ drogi- Pietros niemal na wyciÄ…gniÄ™cie rÄ™ki czeka na zdobywców...
Szlak ponownie zmierza na grzbiet i wijąc się między skałkami prowadzi nas wreszcie na przełęcz nad doliną gdzie mamy planowany biwak. Jeszcze tylko dość strome zejście i... pojawiły się problemy nawigacyjne- na mapie parku w necie oficjalny biwak jest za jeszcze jednym grzbiecikiem. Wygląda to jednak podejrzanie- Robert decyduje tu zostać. Dobrze, bo okazało się, że to jednak ma być tu- jest polana na lekko spadającym dnie doliny- Poiana Florilor- czy jakoś tak. Akurat ta nazwa mi umknęła. Wiadomo, o co chodzi- Kwiecista Polana. Nie ma jeszcze 16 gdy biwak niemal zbudowany. Wykorzystujemy słońce i wodę ze strumienia, aby co nieco wyprać. Potem robimy ciepły posiłek- wreszcie! Niestety podczas obżarstwa przypomina o sobie deszcz... Kończymy posiłek w namiotach i dość wcześnie udajemy się na spoczynek. Przez całą noc, co pewien czas pada- o ile mi się to nie śniło