Dzień drugi (własciwie noc)- ciąg dalszy
Gdy siadam i rozglÄ…dam siÄ™ -nastrój pryska. Drzwi zamkniÄ™te i zastawione
Å‚awkami, marne krzesÅ‚a. Na nich rozÅ‚ożyli siÄ™ zupeÅ‚nie wspóÅ‚czeÅ›ni
obywatele Rumuni- kraju na 5 miesięcy przed wejściem do Unii
Europejskiej. ZmÄ™czenie podróżą widoczne jest u wszystkich. WÅ‚aÅ›nie to i
pora dnia- głęboka noc- sprawiło, że nie tylko ja przysnąłem. Na
krzesÅ‚ach, na podÅ‚odze, na Å‚awce- siedzÄ…c, leżąc i póÅ‚leżąc drzemiÄ…,
śpią, odpoczywają. Atmosfera niemal narkotycznego luzu wypełnia
przestrzeń. Jedni oczekują na pociąg, inni na autobus. Prawdopodobnie
tylko my nie czekamy już na żaden mechaniczny rodzaj transportu. Od dziś
liczymy na wÅ‚asne nogi. Mamy dość kolei, autokarów i taksówek. Za nami
24 godziny „cywilizowanej" podróży napÄ™dzanej przetworzonÄ… energiÄ…
produktów ropy naftowej lub spalania wÄ™gla. Razem wyruszyliÅ›my z
Krakowa poprzedniej nocy... moja strona