13.03, koszmar na Babiej Górze
TrochÄ™ ku refleksji, trochÄ™ ku przestrodze chciaÅ‚bym siÄ™ z Wami podzielić relacjÄ… z "wycieczki" jakÄ… odbyliÅ›my 13 marca na BabiÄ… GórÄ™.
Oryginalnie zaplanowaliÅ›my szybkie wejÅ›cie, zejÅ›cie, piwko w schronisku na Markowych i powrót do domu - mieszkamy jakieÅ› 120km od Zawoi, wiÄ™c szykowaÅ‚a siÄ™ fajna jednodniówka.
Do Zawoi Markowej dojechaliÅ›my okoÅ‚o godziny 9:40, poubieraliÅ›my siÄ™ jak należy i ruszyliÅ›my na szlak. ByÅ‚o umiarkowanie zimno, widoczność rzÄ™du kilkuset metrów, sÅ‚oÅ„ce nieÅ›miaÅ‚o próbowaÅ‚o przebić siÄ™ przez chmury. MaszerowaÅ‚o nam siÄ™ dobrze i w 90 minut dotarliÅ›my do Markowych Szczawin, gdzie zatrzymaliÅ›my siÄ™ w nowym schronisku na coÅ› ciepÅ‚ego do zjedzenia i coÅ› sÅ‚odkiego do wypicia przed podejÅ›ciem na szczyt. Nie zabawiliÅ›my dÅ‚ugo i ruszyliÅ›my po okoÅ‚o 30 minutach dalej na szlak. Do Brony doszliÅ›my w 25 minut i grzbietami zaczÄ™liÅ›my dreptać w kierunku szczytu. SzÅ‚o siÄ™ dobrze, Å›niegu nie byÅ‚o na szlaku zbyt wiele. Widoczność byÅ‚a już ograniczona do kilkudziesiÄ™ciu metrów, ale marsz od tyczki do tyczki nie sprawiaÅ‚ problemów. W koÅ„cu dotarliÅ›my do kopuÅ‚y na szczycie i zaczÄ™liÅ›my pod niÄ… podchodzić. Wszystko nadal byÅ‚o w porzÄ…dku i pod kontrolÄ….
Po wejÅ›ciu na szczyt doszÅ‚o do momentalnego zaÅ‚amania pogody. Wiatr przyspieszyÅ‚ do prÄ™dkoÅ›ci ponad 100km na godzinÄ™ (jak oceniÅ‚ później jeden z goprowców), temperatura odczuwalna spadÅ‚a w okolice -30 stopni, widoczność nie przekraczaÅ‚a 3-5 metrów. PostanowiliÅ›my natychmiast wracać, lecz niestety - nie udaÅ‚o nam siÄ™ znaleźć szlaku. W sumie podjÄ™liÅ›my trzy próby zejÅ›cia, trzykrotnie wracaliÅ›my na szczyt gdyż jedynie tam byÅ‚a możliwość jakiejkolwiek osÅ‚ony przed wiatrem (kamienny murek). Najbardziej wyziÄ™bionÄ… koleżankÄ™ owinÄ™liÅ›my foliÄ… NRC i wezwaliÅ›my na pomoc GOPR. ByÅ‚o okoÅ‚o godziny 15, ale widzieliÅ›my że nie mamy najmniejszych szans zejÅ›cia. DysponowaliÅ›my wprawdzie GPSem turystycznym i dokÅ‚adnÄ… mapÄ…, lecz w tych warunkach nawet on nam nie pomógÅ‚. 
GOPR dotarł do nas już po 40 minutach - mieliśmy szczęście, że inne grupy też wzywały pomocy i kiedy my dzwoniliśmy oni już byli na szlaku. Wiola dostała od jednego z nich kurtkę, po chwili zapadła decyzja że schodzimy na Krowiarki.
ZejÅ›cie trwaÅ‚o 9 godzin. Po drodze nawet panowie z GOPR gubili szlak bo wiatr powywracaÅ‚ tyczki. Im to by nie zrobiÅ‚o różnicy, mieli narty i poruszali siÄ™ w terenie swobodnie, natomiast idÄ…c z nami zmuszeni byli narty zdjąć i prowadzić nas "na GPSa" z nadziejÄ… że w koÅ„cu na szlak wrócimy. OznaczaÅ‚o to konieczność przedzierania siÄ™ przez Å›nieg pokrywajÄ…cy kosówkÄ™, którego w miÄ™dzyczasie napadaÅ‚o tyle, że nieraz zapadaliÅ›my siÄ™ po pas i wyżej. Po którejÅ› kolejnej takiej przeprawie zapadÅ‚a decyzja o wezwaniu posiÅ‚ków, wyruszyÅ‚o w naszÄ… stronÄ™ kolejnych dwóch ratowników, a dodatkowe grupy wyjechaÅ‚y z Suchej Beskidzkiej i Cieszyna. CzekaliÅ›my w okolicach Sokolicy aż dodatkowe grupy dojdÄ… do nas kilka godzin, usiÅ‚ujÄ…c osÅ‚onić siÄ™ przed wiatrem jakimiÅ› karÅ‚owatymi Å›wierczkami. W koÅ„cu dotarÅ‚a pomoc i udaÅ‚o nam siÄ™ (ponownie w głębokim Å›niegu) jakoÅ› dostać do granicy lasu.
Dalej byÅ‚o już lepiej - nie byÅ‚o wiatru i byÅ‚o znaczÄ…co mniej Å›niegu. Problemem byÅ‚ jedynie lód znajdujÄ…cy siÄ™ pod nim. ZaliczyÅ‚em kilkanaÅ›cie upadków, lecz w sumie byÅ‚o mi już wszystko jedno, byle szybciej zejść na dóÅ‚. W koÅ„cu po 23 dotarliÅ›my na Krowiarki. MyÅ›lÄ™, że mogÄ™ z całą pewnoÅ›ciÄ… stwierdzić, że GOPR uratowaÅ‚ nam tam życie - wÄ…tpiÄ™, że byÅ›my na szczycie w tych warunkach dotrwali do rana,a próba zejÅ›cia byÅ‚aby skazana na porażkÄ™.
Wnioski? Kilka mi siÄ™ nasunęło. Przede wszystkim trzeba mieć dobry sprzÄ™t decydujÄ…c siÄ™ na zimowe wyjÅ›cie na BabiÄ…. DziÄ™ki temu, że byÅ‚em porzÄ…dnie ubrany dość dobrze znosiÅ‚em niskÄ… temperaturÄ™ - dobre buty i grube skarpety, warstwa bielizny termoaktywnej, grube i nieprzewiewne spodnie, gruby polar oraz nieprzewiewna kurtka z membranÄ… to podstawa! Zawsze trzeba mieć ze sobÄ… naÅ‚adowany telefon (idÄ…c samemu najlepiej dwa, drugi trzymać jak najbliżej ciaÅ‚a, żeby byÅ‚ w cieple) z wpisanymi numerami GOPR. Trzeba brać rzeczy zapasowe - z całą pewnoÅ›ciÄ… rÄ™kawice. Z dodatków - czoÅ‚ówka, folia NRC, zapas czekolady, termos z herbatÄ…, niby standard ale czÄ™sto o tym siÄ™ nie myÅ›li przy planowanych krótszych wyjÅ›ciach. Nam to bardzo pomogÅ‚o, przede wszystkim psychicznie - mieliÅ›my Å›wiadomość dobrego przygotowania, z czego wynikaÅ‚o przekonanie, że wszystko skoÅ„czy siÄ™ dobrze. Dobra kondycja fizyczna jest także niezmiernie ważna - taki marsz poza szlakiem w głębokim, kopnym Å›niegu jaki nam siÄ™ trafiÅ‚ podczas schodzenia daÅ‚ mi zdrowo w kość, pomimo tego że jestem dość wytrzymaÅ‚y i dbam o formÄ™.
No i najważniejsze - nie bać siÄ™ i nie wstydzić dzwonić po GOPR. Jeżeli sytuacja jest trudna spróbować znaleźć miejsce w którym Å‚atwo bÄ™dzie ratownikom nas odnaleźć i po prostu poprosić o pomoc. Ratownicy którzy nas sprowadzali byli wspaniaÅ‚ymi ludźmi, którzy ani przez chwilÄ™ nie dali nam do zrozumienia, że majÄ… do nas jakieÅ› pretensje, nawet pomimo tego że dwie minuty przed naszym zgÅ‚oszeniem przyszÅ‚a w odwiedziny do nich Anna CzerwiÅ„ska akurat przebywajÄ…ca na Markowych Szczawinach. WrÄ™cz przeciwnie - stwierdzili, że ich zdaniem jesteÅ›my odpowiedzialnymi turystami, ponieważ wiÄ™kszość ich akcji rozpoczyna siÄ™ w okolicach godziny 22, po telefonie od kogoÅ› kto przez kilka godzin miotaÅ‚ siÄ™ i sam próbowaÅ‚ znaleźć zejÅ›cie i zazwyczaj nie jest w stanie powiedzieć gdzie jest. CaÅ‚a akcja byÅ‚a przeprowadzona profesjonalnie, jestem pod ogromnym wrażeniem tego co widziaÅ‚em. Nie dość, że uratowali nam życie to sprowadzili nas na dóÅ‚ w jednym kawaÅ‚ku.
PonieÅ›liÅ›my w zasadzie najniższy możliwy wymiar kary - kolega odmroziÅ‚ sobie dwa palce, koleżanka rozwaliÅ‚a nogÄ™ o drzewko schowane pod Å›niegiem, ja mam zapalenie krtani, spojówek i stÅ‚uczone ramiÄ™ po upadku. Tyle co nic, ale dość żeby mieć Å›wiadomość, że mogÅ‚o być o wiele gorzej. Matka Niepogód pokazaÅ‚a nam jak mali i nieznaczÄ…cy jesteÅ›my wobec natury.
RozpisaÅ‚em siÄ™ strasznie, gratulujÄ™ jeżeli ktoÅ› dotarÅ‚ do koÅ„ca i nie zasnÄ…Å‚ :-) PiszÄ…c tego posta chciaÅ‚em tym, którzy jeszcze czegoÅ› takiego nie przeżyli dać pewien materiaÅ‚ do przemyÅ›leÅ„ i analizy zanim sami zdecydujÄ… siÄ™ pójść zimÄ… na BabiÄ…, do czego oczywiÅ›cie mimo wszystko gorÄ…co namawiam.
A tak wyglądałem jak dotarli do nas goprowcy :-)
Wszystki zdjÄ™cia sÄ… autorstwa towarzysza wÄ™drówki, Adriana
- No to gratuluje, że się udało jednak zejść z "niewielkimi" stratami. Przygody nie zazdroszczę. Babia rzeczywiście potrafi pokazać pazury, a samotne schodzenie w takich warunkach może się skończyć różnie. Do Twojego wykazu sprzętu dodałbym jeszcze mały palnik i mały gaz (jeśli przyjdzie przetrwać noc to jest możliwość zagotowania czegoś ciepłego, rozgrzewającego).
- Ja miałem wybrać się na Babią własnie w sobotę, lecz stwierdziłem że na babiej nawet gdy nie wieje to wieje :-), a jak w prognozie jest że będzie wiało to znaczy że głowy bedzie urywac na takim wietrze na szczycie.
Najwazniejsze że wszytsko sie dobrze skonczyło. Pozdrawiam!!! - ważne, że wszystko się szczęsliwie skończyło. A wnioski, bardzo słuszne. Pogoda w górach lubi zaskakiwać i ważne jest to by nie dać się jej zaskoczyc pod tym katem, żeby mieć ze sobą odpowiednie ciuchy, prowiant oraz naładowany telefon, by w razie czego zadzwonić po pomoc.
- dobrze ze jesteście :)
- No to niezła Przygoda. Gratuluję hartu ducha i wytrzymałości, oraz dobrego przygotowania. Sam kiedyś przeżyłem załamanie pogody i huragan na Babiej w zimie i wiem co to oznacza. Wówczas udało mi się zejśc o własnych siłach. Jako opis wówczas panujących warunków niech posłuży fakt, że schodzac z samej kopuły szczytowej musiałem się położyć na ziemi i dosłownie 'przeczołgać". Dopiero trochę niżej dało się wstać nie będąc przewracanym na ziemię. To był największy wiatr jaki kiedykolwiek miałem w górach.
W każdym razie - super, że nikomu nic się nie stało i że jestescie cali i zdrowi:)