Members blog maciej szulc
Do doliny Pięciu Stawów dotarliśmy 28.12.2013 - droga była dość łatwa. Podchodziliśmy czarnym szlakiem w rakach, z czekanami. Śniegu było mało, ale jednak był. Dzieciaki dzielnie próbowały kopać jamy i zjeżdzać. Udało nam się w trakcie tego wyjazdu: pierwszy raz weszliśmy na Kozi Wierch od 5 i to w śniegu, ponownie weszliśmy na Zawrat i w okolice. Mieliśmy dwa dni przerwy z powodu bardzo slinego wiatru. Asekuracja była, sprzęt w który się wyposażyliśmy sprawdził się w akcji, dla Tiny (ma 7 lat)przydałyby się normalne raki, ale takich małych jeszcze nie ma. Sylwester w schronisku to było ciekawe przeżycie. Nie spodziewałem się (a widzieliśmy już w 5 wiele) tylu ludzi, miałe wrażenie że było z 200 osób. W związku z tym trzeba było z dziećmi ukryć się w pokoju (zarezerwowaliśmy go rok wcześniej). Wyszliśmy na toast, flara razem z wszystkimi gośćmi. Z powodu wiatru nie udało się rozpalić zimnych ogni. Super wyglądały światełka grupy która poszła na Kozi Wierch i flary które poleciały niewiadomo skąd. Wyjazd udany - były wycieczki i wróciliśmy w jednym kawałku. Na sylwestra 2014/2015 zarezerwowaliśmy już nasz ulubiony pokój :-)).
W sierpniu jak co roku zawitaliśmy na Spisz. Zrobiliśmy stamtąd kilka wycieczek.
Pierwszy był jednodniowy wypad na Babią Górę. Weszliśmy przez Perć Akademików gdzie przećwiczyliśmy asekurację. Pogoda dopisała.
Po kilku dniach ruszyliśmy w Tatry. Tak jak się spodziewaliśmy turystów na drodze do Moko nie brakowało. Podjechaliśmy do Włosienicy, potem ruszyliśmy na Szpiglasową Przełęcz, pogoda była słoneczna więc szło się dobrze. Na zejściu do Piątki użyliśmy sprzętu do asekuracji i kasków. Zmęczeni ale szczęśliwi dotarliśmy do 5. Niestety następny dni były mokre więc Orla Perć z przewodnikiem "poległa". Zeszliśmy na dół przez Krzyżne i Waksmudzką. Krzyżne zdobyte ale trasa w dół we mgle zajęła nam do Palenicy 8 godzin. I znów nastąpił dzień przerwy. A potem ruszyliśmy Na Gorstok z namiotem. Byliśmy tylko jedną dobę ale podobało się nam bardzo, granie i śpiewanie. A potem wrócilismy do domu
W dniach 20-24.01.2013 odbyliśmy wycieczkę zimową do Pięciu Stawów. Jak zwykle podejście było bardzo trudne. Ostatni odcinek czarnym szlakiem to była walka. Od wodogrzmotów zajeło nam to 5 h. Może dlatego że jesteśmy ekipą 2+2, przy czym dzieci są w wieku 7 i 11 lat.
Na miejscu skorzystaliśmy z pomocy przewodnika, który przeszkolił nas z wykorzystania lawinowego ABC, rakiet, raków i podstawowych technik asekuracji. Pogoda była dobra a schronisko pustawe. Powrót do palenicy był duzo łatwiejszy.