Members blog Michał Zieliński
DÅ‚ugo czekaÅ‚em na ten moment, oj dÅ‚ugo. Po narodzinach córy i zwiÄ…zanych z nimi komplikacjami musiaÅ‚em na pewien czas odpuÅ›cić wypady w góry i zająć siÄ™ moimi dziewczynami. Tym bardziej z niecierpliwoÅ›ciÄ… wyczekiwaÅ‚em niedzieli - małżonka zadeklarowaÅ‚a że jest na siÅ‚ach zostać z diabeÅ‚kami i mogÄ™ siÄ™ wyrwać.
W sobotÄ™ pogoda byÅ‚a obrzydliwa i o maÅ‚o odwoÅ‚aÅ‚em wyjazd, tym bardziej że ICM straszyÅ‚ chmurami i widocznoÅ›ciÄ… rzÄ™du 100 metrów. Ale bym siÄ™ wygÅ‚upiÅ‚... ale nie uprzedzajmy wypadków W koÅ„cu jednak siÄ™ przemogÅ‚em, wybór padÅ‚ na hale - BoraczÄ…, LipowskÄ… i RysiankÄ™ z opcjonalnym spacerem przez RomankÄ™ o ile czas pozwoli.
WpakowaÅ‚em siÄ™ w auto przed siódmÄ… i kilka minut po ósmej zameldowaÅ‚em siÄ™ w Å»abnicy, zostawiÅ‚em auto na SkaÅ‚ce i czarnym szlakiem ruszyÅ‚em pod górkÄ™ w kierunku Hali Boraczej. Po przejÅ›ciu krótkiego odcinka asfaltu wszedÅ‚em w Å›cieżkÄ™ leÅ›nÄ…. Widoki? Zapewne byÅ‚yby piÄ™kne, gdyby byÅ‚y. MgÅ‚a, chmury i brak sÅ‚oÅ„ca na razie potwierdzaÅ‚y moje obawy. DotarÅ‚em dość szybko na HalÄ™ BoraczÄ… i rozgoÅ›ciÅ‚em siÄ™ w schronisku gdzie zaplanowaÅ‚em Å›niadanie.
W trakcie śniadania za oknem zaczęło się robić nieco jaśniej, a kiedy skończyłem i wyjrzałem na zewnątrz ucieszyłem się niezmiernie - zaczęła nieśmiało robić się pogoda Szybko dopiłem herbatę i wyciągnąłem aparat żeby uwiecznić to, co mogło być jedynym przebłyskiem łaskawszej aury tego dnia.
Kilka sÅ‚ów o schronisku. Na wejÅ›ciu na pewno nie zachwyca, ale też i nie zniechÄ™ca. Ot, typowy budynek PTTK-owski który ma już swoje lata, przydaÅ‚by siÄ™ remont, ale nie można powiedzieć żeby byÅ‚o zaniedbane. Po prostu "zużyte". Kiedy przyszedÅ‚em byÅ‚em sam, za bufetem staÅ‚a sympatyczna pani, jak przypuszczam zresztÄ… - szefowa. TrochÄ™ sobie porozmawialiÅ›my, zamówiÅ‚em smażonÄ… kieÅ‚basÄ™ i herbatÄ™ - i tu muszÄ™ pochwalić, bo za 13zÅ‚ dostaÅ‚em solidnÄ… porcjÄ™ zÅ‚ożonÄ… z dwóch kieÅ‚bas, szaÅ‚otu (naprawdÄ™ nie wiem jak to siÄ™ nazywa poza ÅšlÄ…skiem) i czterech solidnych krom chleba. PojadÅ‚em, pożegnaÅ‚em siÄ™ i ruszyÅ‚em w stronÄ™ Hali Lipowskiej. Schronisko zapamiÄ™tam na pewno pozytywnie i odwiedzÄ™ zimÄ….
W stronÄ™ Lipowskiej można dreptać dwojako - albo caÅ‚y czas zielonym szlakiem zaliczajÄ…c po drodze StudzionkÄ™, albo w pewnym momencie odbić czarnym na Redykalny Wierch i dalej iść żóÅ‚tym przez hale BacmaÅ„skÄ…, GawÅ‚owskÄ… i BieguÅ„skÄ…. Ja zdecydowaÅ‚em siÄ™ na ten drugi wariant. Po drodze jeszcze rzuciÅ‚em okiem w tyÅ‚ na BoraczÄ…, gdzie oparÅ‚y siÄ™ promienie sÅ‚oÅ„ca coraz odważniej przebijajÄ…cego siÄ™ przez chmury i ruszyÅ‚em pod górÄ™ - gdzie kisiÅ‚a siÄ™ dość gÄ™sta mgÅ‚a. Widoki po drodze byÅ‚y... a, sami zobaczcie.
PogodziÅ‚em siÄ™ już z szaroburoÅ›ciÄ… krajobrazu gdy nagle wpadÅ‚em w inny Å›wiat. PojawiÅ‚o siÄ™ piÄ™kne sÅ‚oÅ„ce i niebieskie niebo, poczuÅ‚em siÄ™ o maÅ‚o co wiosennie. Pogodowa hydrozagadka szybko siÄ™ wyjaÅ›niÅ‚a - zostawiÅ‚em mgłę pod sobÄ…, co zresztÄ… na pierwszym z poniższych zdjęć nawet widać. DostaÅ‚em kopa energii, zupeÅ‚nie jakbym byÅ‚ zasilany panelem solarnym umieszczonym na plecach. Z rzadka zatrzymujÄ…c siÄ™ na fotki raźno ruszyÅ‚em w stronÄ™ Lipowskiej, gdzie zaplanowaÅ‚em kolejny postój na coÅ› ciepÅ‚ego.
Hala Lipowska okazaÅ‚a siÄ™ być bardzo Å‚adna, natomiast niestety jak na tÄ™ porÄ™ roku dosyć zatÅ‚oczona. Schronisko także mnie nie powaliÅ‚o na kolana, ale pewnie dlatego że byÅ‚o sporo osób, w tym wycieczka dwunastolatków - szybko przeÅ‚knÄ…Å‚em co miaÅ‚em przeÅ‚knąć i ewakuowaÅ‚em siÄ™ w stronÄ™ Rysianki.
Na Rysiance nawet siÄ™ nie zatrzymywaÅ‚em i uderzyÅ‚em w stronÄ™ Romanki. DotarÅ‚em do rozejÅ›cia szlaków, gdzie musiaÅ‚em podjąć decyzjÄ™ - czy wracać na SkaÅ‚kÄ™ zielonym, czy iść dalej. Szybko przekalkulowaÅ‚em czas który mi zostaÅ‚ i z bólem serca postanowiÅ‚em schodzić. RzuciÅ‚em jeszcze raz okiem na rozpoÅ›cierajÄ…cÄ… siÄ™ przede mnÄ… halÄ™ PawlusiÄ… i ruszyÅ‚em w dóÅ‚.
Schodzenia nie lubiÄ™ i nic tego nie zmieni. Szlak dość ostro schodziÅ‚, byÅ‚ kamienisty i do kompletu źle opisany. Szybko także zrobiÅ‚o siÄ™ znów szaroburobylejako.
Po godzinie z maÅ‚ym okÅ‚adem byÅ‚em przy aucie, po drodze jeszcze zatrzymujÄ…c siÄ™ przy rzeźbach znajdujÄ…cych siÄ™ w przydrożnych obejÅ›ciach. Już później dowiedziaÅ‚em siÄ™ że pracuje tam dr Wojciech Opania, który na co dzieÅ„ jest architektem i wykÅ‚adowcÄ… akademickim, a w wolnym czasie pasjonuje siÄ™ rzeźbÄ….
Z niejakim żalem spakowaÅ‚em siÄ™ i pojechaÅ‚em do domu. CzuÅ‚em pewien niedosyt iloÅ›ciowy, ale na pewno nie jakoÅ›ciowy - podÅ‚adowaÅ‚em akumulatory na caÅ‚ego. Wiem też że na pewno wrócÄ™ tam jeszcze tej zimy, na rakietach - tereny sÄ… do tego wrÄ™cz wymarzone.
Jakie wnioski na przyszłość? Przede wszystkim nie sugerować się nadmiernie prognozami pogody
TrochÄ™ ku refleksji, trochÄ™ ku przestrodze chciaÅ‚bym siÄ™ z Wami podzielić relacjÄ… z "wycieczki" jakÄ… odbyliÅ›my 13 marca na BabiÄ… GórÄ™.
Oryginalnie zaplanowaliÅ›my szybkie wejÅ›cie, zejÅ›cie, piwko w schronisku na Markowych i powrót do domu - mieszkamy jakieÅ› 120km od Zawoi, wiÄ™c szykowaÅ‚a siÄ™ fajna jednodniówka.
Do Zawoi Markowej dojechaliÅ›my okoÅ‚o godziny 9:40, poubieraliÅ›my siÄ™ jak należy i ruszyliÅ›my na szlak. ByÅ‚o umiarkowanie zimno, widoczność rzÄ™du kilkuset metrów, sÅ‚oÅ„ce nieÅ›miaÅ‚o próbowaÅ‚o przebić siÄ™ przez chmury. MaszerowaÅ‚o nam siÄ™ dobrze i w 90 minut dotarliÅ›my do Markowych Szczawin, gdzie zatrzymaliÅ›my siÄ™ w nowym schronisku na coÅ› ciepÅ‚ego do zjedzenia i coÅ› sÅ‚odkiego do wypicia przed podejÅ›ciem na szczyt. Nie zabawiliÅ›my dÅ‚ugo i ruszyliÅ›my po okoÅ‚o 30 minutach dalej na szlak. Do Brony doszliÅ›my w 25 minut i grzbietami zaczÄ™liÅ›my dreptać w kierunku szczytu. SzÅ‚o siÄ™ dobrze, Å›niegu nie byÅ‚o na szlaku zbyt wiele. Widoczność byÅ‚a już ograniczona do kilkudziesiÄ™ciu metrów, ale marsz od tyczki do tyczki nie sprawiaÅ‚ problemów. W koÅ„cu dotarliÅ›my do kopuÅ‚y na szczycie i zaczÄ™liÅ›my pod niÄ… podchodzić. Wszystko nadal byÅ‚o w porzÄ…dku i pod kontrolÄ….
Po wejÅ›ciu na szczyt doszÅ‚o do momentalnego zaÅ‚amania pogody. Wiatr przyspieszyÅ‚ do prÄ™dkoÅ›ci ponad 100km na godzinÄ™ (jak oceniÅ‚ później jeden z goprowców), temperatura odczuwalna spadÅ‚a w okolice -30 stopni, widoczność nie przekraczaÅ‚a 3-5 metrów. PostanowiliÅ›my natychmiast wracać, lecz niestety - nie udaÅ‚o nam siÄ™ znaleźć szlaku. W sumie podjÄ™liÅ›my trzy próby zejÅ›cia, trzykrotnie wracaliÅ›my na szczyt gdyż jedynie tam byÅ‚a możliwość jakiejkolwiek osÅ‚ony przed wiatrem (kamienny murek). Najbardziej wyziÄ™bionÄ… koleżankÄ™ owinÄ™liÅ›my foliÄ… NRC i wezwaliÅ›my na pomoc GOPR. ByÅ‚o okoÅ‚o godziny 15, ale widzieliÅ›my że nie mamy najmniejszych szans zejÅ›cia. DysponowaliÅ›my wprawdzie GPSem turystycznym i dokÅ‚adnÄ… mapÄ…, lecz w tych warunkach nawet on nam nie pomógÅ‚. 
GOPR dotarł do nas już po 40 minutach - mieliśmy szczęście, że inne grupy też wzywały pomocy i kiedy my dzwoniliśmy oni już byli na szlaku. Wiola dostała od jednego z nich kurtkę, po chwili zapadła decyzja że schodzimy na Krowiarki.
ZejÅ›cie trwaÅ‚o 9 godzin. Po drodze nawet panowie z GOPR gubili szlak bo wiatr powywracaÅ‚ tyczki. Im to by nie zrobiÅ‚o różnicy, mieli narty i poruszali siÄ™ w terenie swobodnie, natomiast idÄ…c z nami zmuszeni byli narty zdjąć i prowadzić nas "na GPSa" z nadziejÄ… że w koÅ„cu na szlak wrócimy. OznaczaÅ‚o to konieczność przedzierania siÄ™ przez Å›nieg pokrywajÄ…cy kosówkÄ™, którego w miÄ™dzyczasie napadaÅ‚o tyle, że nieraz zapadaliÅ›my siÄ™ po pas i wyżej. Po którejÅ› kolejnej takiej przeprawie zapadÅ‚a decyzja o wezwaniu posiÅ‚ków, wyruszyÅ‚o w naszÄ… stronÄ™ kolejnych dwóch ratowników, a dodatkowe grupy wyjechaÅ‚y z Suchej Beskidzkiej i Cieszyna. CzekaliÅ›my w okolicach Sokolicy aż dodatkowe grupy dojdÄ… do nas kilka godzin, usiÅ‚ujÄ…c osÅ‚onić siÄ™ przed wiatrem jakimiÅ› karÅ‚owatymi Å›wierczkami. W koÅ„cu dotarÅ‚a pomoc i udaÅ‚o nam siÄ™ (ponownie w głębokim Å›niegu) jakoÅ› dostać do granicy lasu.
Dalej byÅ‚o już lepiej - nie byÅ‚o wiatru i byÅ‚o znaczÄ…co mniej Å›niegu. Problemem byÅ‚ jedynie lód znajdujÄ…cy siÄ™ pod nim. ZaliczyÅ‚em kilkanaÅ›cie upadków, lecz w sumie byÅ‚o mi już wszystko jedno, byle szybciej zejść na dóÅ‚. W koÅ„cu po 23 dotarliÅ›my na Krowiarki. MyÅ›lÄ™, że mogÄ™ z całą pewnoÅ›ciÄ… stwierdzić, że GOPR uratowaÅ‚ nam tam życie - wÄ…tpiÄ™, że byÅ›my na szczycie w tych warunkach dotrwali do rana,a próba zejÅ›cia byÅ‚aby skazana na porażkÄ™.
Wnioski? Kilka mi siÄ™ nasunęło. Przede wszystkim trzeba mieć dobry sprzÄ™t decydujÄ…c siÄ™ na zimowe wyjÅ›cie na BabiÄ…. DziÄ™ki temu, że byÅ‚em porzÄ…dnie ubrany dość dobrze znosiÅ‚em niskÄ… temperaturÄ™ - dobre buty i grube skarpety, warstwa bielizny termoaktywnej, grube i nieprzewiewne spodnie, gruby polar oraz nieprzewiewna kurtka z membranÄ… to podstawa! Zawsze trzeba mieć ze sobÄ… naÅ‚adowany telefon (idÄ…c samemu najlepiej dwa, drugi trzymać jak najbliżej ciaÅ‚a, żeby byÅ‚ w cieple) z wpisanymi numerami GOPR. Trzeba brać rzeczy zapasowe - z całą pewnoÅ›ciÄ… rÄ™kawice. Z dodatków - czoÅ‚ówka, folia NRC, zapas czekolady, termos z herbatÄ…, niby standard ale czÄ™sto o tym siÄ™ nie myÅ›li przy planowanych krótszych wyjÅ›ciach. Nam to bardzo pomogÅ‚o, przede wszystkim psychicznie - mieliÅ›my Å›wiadomość dobrego przygotowania, z czego wynikaÅ‚o przekonanie, że wszystko skoÅ„czy siÄ™ dobrze. Dobra kondycja fizyczna jest także niezmiernie ważna - taki marsz poza szlakiem w głębokim, kopnym Å›niegu jaki nam siÄ™ trafiÅ‚ podczas schodzenia daÅ‚ mi zdrowo w kość, pomimo tego że jestem dość wytrzymaÅ‚y i dbam o formÄ™.
No i najważniejsze - nie bać siÄ™ i nie wstydzić dzwonić po GOPR. Jeżeli sytuacja jest trudna spróbować znaleźć miejsce w którym Å‚atwo bÄ™dzie ratownikom nas odnaleźć i po prostu poprosić o pomoc. Ratownicy którzy nas sprowadzali byli wspaniaÅ‚ymi ludźmi, którzy ani przez chwilÄ™ nie dali nam do zrozumienia, że majÄ… do nas jakieÅ› pretensje, nawet pomimo tego że dwie minuty przed naszym zgÅ‚oszeniem przyszÅ‚a w odwiedziny do nich Anna CzerwiÅ„ska akurat przebywajÄ…ca na Markowych Szczawinach. WrÄ™cz przeciwnie - stwierdzili, że ich zdaniem jesteÅ›my odpowiedzialnymi turystami, ponieważ wiÄ™kszość ich akcji rozpoczyna siÄ™ w okolicach godziny 22, po telefonie od kogoÅ› kto przez kilka godzin miotaÅ‚ siÄ™ i sam próbowaÅ‚ znaleźć zejÅ›cie i zazwyczaj nie jest w stanie powiedzieć gdzie jest. CaÅ‚a akcja byÅ‚a przeprowadzona profesjonalnie, jestem pod ogromnym wrażeniem tego co widziaÅ‚em. Nie dość, że uratowali nam życie to sprowadzili nas na dóÅ‚ w jednym kawaÅ‚ku.
PonieÅ›liÅ›my w zasadzie najniższy możliwy wymiar kary - kolega odmroziÅ‚ sobie dwa palce, koleżanka rozwaliÅ‚a nogÄ™ o drzewko schowane pod Å›niegiem, ja mam zapalenie krtani, spojówek i stÅ‚uczone ramiÄ™ po upadku. Tyle co nic, ale dość żeby mieć Å›wiadomość, że mogÅ‚o być o wiele gorzej. Matka Niepogód pokazaÅ‚a nam jak mali i nieznaczÄ…cy jesteÅ›my wobec natury.
RozpisaÅ‚em siÄ™ strasznie, gratulujÄ™ jeżeli ktoÅ› dotarÅ‚ do koÅ„ca i nie zasnÄ…Å‚ :-) PiszÄ…c tego posta chciaÅ‚em tym, którzy jeszcze czegoÅ› takiego nie przeżyli dać pewien materiaÅ‚ do przemyÅ›leÅ„ i analizy zanim sami zdecydujÄ… siÄ™ pójść zimÄ… na BabiÄ…, do czego oczywiÅ›cie mimo wszystko gorÄ…co namawiam.
A tak wyglądałem jak dotarli do nas goprowcy :-)
Wszystki zdjÄ™cia sÄ… autorstwa towarzysza wÄ™drówki, Adriana
W najbliższych dniach w Empiku pojawi siÄ™ książka tragicznie zmarÅ‚ego alpinisty Piotra Morawskiego "ZostajÄ… Góry. Opowiadania Felietony, Wspomnienia". CaÅ‚y dochód ze sprzedaży zostanie przekazany rodzinie autora. Poniżej opis ze strony Empika:
Książka przygotowana z myÅ›lÄ… zarówno o tych, którzy dobrze znajÄ… wspinaczkowy, literacki i fotograficzny dorobek wybitnego himalaisty Piotra Morawskiego (1976-2009), jak i odbiorców nie majÄ…cych wczeÅ›niej okazji bliższego zapoznania siÄ™ z dokonaniami tego wyjÄ…tkowego czÅ‚owieka. Zebrane w niej zostaÅ‚y autorskie relacje z najważniejszych jego wypraw w góry najwyższe (m.in. na oÅ›miotysiÄ™czniki: Shisha PangmÄ™, AnnapurnÄ™ czy K2) oraz publikowane na Å‚amach magazynu GÓRY, niezwykle osobiste felietony. Teksty Piotra urzekajÄ… egzotykÄ… tematyki, Å›wieżoÅ›ciÄ… spojrzenia oraz stylistycznÄ… wirtuozeriÄ…, dziÄ™ki czemu stanowiÄ… doskonałą lekturÄ™ nie tylko dla miÅ‚oÅ›ników gór i alpinizmu. Dodatkowym walorem publikacji sÄ… zamieszczone w niej fotografie dokumentujÄ…ce wspinaczkowÄ… pasjÄ™ autora i przybliżajÄ…ce nam jego sposób postrzegania gór, czÅ‚owieka, otoczenia. Cennym uzupeÅ‚nieniem sÄ… wspomnienia o Piotrze, przygotowane przez jego żonÄ™ OlgÄ™, przyjacióÅ‚ i partnerów ze wspinaczkowych wypraw.
Więcej informacji TUTAJ
PostanowiÅ‚em sobie kupić tÄ… książkÄ™. Nawet nie dlatego, że dochód jest przekazywany rodzinie, ale po prostu zapowiada siÄ™ bardzo ciekawie. Ma być dostÄ™pna od 26 lutego, wiÄ™c czekam niecierpliwie.
Kolejny rok minÄ…Å‚ i powoli trzeba siÄ™ rozliczyć z fiskusem (czytaj - policzyć na ile nas już zÅ‚upiÅ‚, osiwieć, rzucić urwanÄ… naciÄ…, zaÅ‚amać rÄ™ce, wypeÅ‚nić deklaracjÄ™ i powtórzyć uprzednio wspomniane czynnoÅ›ci). Jak zapewne wszyscy wiedzÄ… ustawodawca daÅ‚ nam możliwość wskazania organizacji pożytku publicznego dla której zostanie przekazany jeden procent naszego podatku.Â
NIE REZYGNUJMY Z TEJ MOŻLIWOŚCI!
Nie ma co się oszukiwać, finanse publiczne w Polsce są nieraz marnotrawione. Nasze podatki idą na różne rzeczy częściej związane z polityką i interesami grup rzadzących niż na to, co potrzebne i ważne. Skoro już możemy w niewielkim stopniu zdecydować co się stanie z naszymi podatkami proponuję...
ZOSTAWMY JEDEN PROCENT W GÓRACH :-)
Znalazłem na razie dwie interesujące propozycje:
Fundacja Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki - fundacja prowadzi kilka ciekawych projektów na które można przekazywać podatek
Ewelina Wójcik - jest ratowniczką Grupy Krynickiej GOPR, uległa wypadkowi podczas ćwiczeń i grozi jej wózek inwalidzki do końca życia, zbiera pieniądze na operację.
Jeżeli ktoś zna inne OPP związane z górami dla których można przekazywać 1% podatku - proszę o info.
Zgodnie z planami wybraÅ‚em siÄ™ na samotnÄ… jednodniówkÄ™. Tym razem zaÅ‚ożyÅ‚em sobie spacer Meszna - Klimczok - BÅ‚atnia i z powrotem. Szlak prosty jak drut, podejÅ›cie na Klimczok znam na pamięć, wyliczyÅ‚em sobie że spacerek bÄ™dzie szybki i przyjemny.
RuszyÅ‚em wczeÅ›nie rano z nadziejÄ… na jakieÅ› Å‚adne zdjÄ™cia wschodzÄ…cego sÅ‚oÅ„ca. Niestety wyjechaÅ‚em za szybko i musiaÅ‚em obejść siÄ™ smakiem, zaÅ‚apaÅ‚em siÄ™ jedynie na koÅ„cówkÄ™. Ogólnie warunki do fotografowania byÅ‚y takie sobie - krajobraz zasnuty prawie caÅ‚y czas mgłą, a sam szlak jest maÅ‚o widowiskowy. Zdjęć zatem jak na lekarstwo, z biedÄ… wybraÅ‚em to co tu wrzuciÅ‚em.
Auto zostawiÅ‚em pod koÅ›cioÅ‚em w Mesznej i ruszyÅ‚em żóÅ‚tym szlakiem w kierunku Chaty Na Groniu. Od chaty podszedÅ‚em pod ostro nachylonÄ… polankÄ™ i zatrzymaÅ‚em siÄ™ na punkcie widokowym, gdzie cyknÄ…Å‚em parÄ™ fotek.


Do tego momentu było całkiem fajnie. Nad polanką szlak prowadził ładnie wydeptaną i rozjeżdżoną scieżką, pełen komfort i wygoda. Niestety nie na długo. Po chwili ścieżka skręciła do stojącej nieopodal chaty, a prowadzący na wprost szlak okazał się być nieprzetarty. Na początku było nieźle, jednak po chwili zacząłem zapadać się po kolana. Jako że moja waga robocza z plecakiem i w ciuchach wynosi ponad 100kg zapadanie się wychodziło mi koncertowo
Szlak piÄ…Å‚ siÄ™ ostro w górÄ™, potem byÅ‚ krótki odcinek "po pÅ‚asku", nastÄ™pnie znowu do góry. DotarÅ‚em wreszcie do ni to polanki, ni to Å‚ysiny przeciÄ™tej w poprzek drogÄ… którÄ… latem transportuje siÄ™ drewno. Pierwsze parÄ™ kroków pokazaÅ‚o, że Å‚atwo nie bÄ™dzie - Å›niegu byÅ‚o "powyżej nabiaÅ‚u", a do tego byÅ‚ ciężki i dosyć mokry. Odcinek od lasu do drogi, który normalnie zajmuje minutkÄ™ czy dwie szedÅ‚em ponad 20 minut Po dotarciu do drogi zatrzymaÅ‚em siÄ™ na fotki.

ByÅ‚o dosyć buro i ciemno, sÅ‚oÅ„ce chowaÅ‚o siÄ™ za chmurami, których zresztÄ… niebo byÅ‚o peÅ‚ne.

I nagle, nie wiem jakim cudem, chmury się ruszyły. Dosłownie w pięć minut niebo się oczyściło i zaczęło wyglądać tak:

RuszyÅ‚em dalej, już w zdecydowanie lepszym nastroju - sÅ‚oÅ„ce doÅ‚adowaÅ‚o mi akumulatory i zrobiÅ‚o siÄ™ ogólnie przyjemnie Po drodze zrobiÅ‚em jeszcze jeden postój na zdjÄ™cia, już po dojÅ›ciu na grzbiet prowadzÄ…cy do Magury a potem dalej na SiodÅ‚o pod Klimczokiem i sam Klimczok. 

Szlak od tego momentu był ładnie przetarty... przez zająca czy coś innego, podobnego

DotarÅ‚em w koÅ„cu do schroniska, które ominÄ…Å‚em i ruszyÅ‚em na znajdujÄ…cy siÄ™ w odlegÅ‚oÅ›ci 500 metrów od niego szczyt. Ostatnie podejÅ›cie jest króciutkie, chociaż mocno ostre i w pięć minut później staÅ‚em na szczycie. Tradycyjnie już poniżej zdjÄ™cie najwyższego punktu Klimczoka

PobyÅ‚em na szczycie parÄ™ minut i zszedÅ‚em wreszcie do schroniska. Mój zestaw żelazny tym razem ulegÅ‚ zmodyfikowaniu i nie zawieraÅ‚ fasolki po bretoÅ„sku... bo jadÅ‚em jÄ… na Å›niadanie ;-) ZażyczyÅ‚em sobie piwo, kawÄ™ i jadÅ‚o drwala - czyli dwa placki ziemniaczane przeÅ‚ożone gulaszem, kapniÄ™te Å›mietanÄ… i podane z suróweczkami. Godne polecenia :-)

Przy wejściu do schroniska wisi termometr - w momencie kiedy słońce było na nim oparte dłuższy czas pokazał... 21 stopni in plus. Taka to była dziwaczka, ta pogoda :-)
Postanowiłem sobie odpuścić Błatnią, bo marsz na Klimczok zajął mi zdecydowanie więcej czasu niż zakładałem. Ruszyłem zatem w drogę powrotną tą samą trasą, zszedłem do auta i przed 16 byłem w domu.
PodsumowujÄ…c. Klimczok pokazaÅ‚ mi zÄ…bki i szczerze przyznam, że jest to dla mnie pewna nauczka. Nie spodziewaÅ‚em siÄ™ że dobrze znana mi góra, którÄ… odwiedzam kilka razy w roku, sprawi mi jakiekolwiek problemy - a wchodziÅ‚em na niÄ… tym razem ponad dwa razy dÅ‚użej niż zwykle. Co wiÄ™cej, postanowiÅ‚em kupić sobie rakiety, a utwierdziÅ‚ mnie w tej decyzji Mordi jeden temat dalej Wyjazd zapisujÄ™ na konto udanych.
Czasami w zyciu tak jest, że plany weekendowe nie wypalają - miał być Beskid Żywiecki z Małżonką, ale nie będzie bo nie ma z kim zostawić szkraba. Jako substytut postanowiłem wyskoczyć samotnie na jakiś spacerek w Beskidach, padło na Klimczok i (o ile Panu Turyście (tm) się będzie chciało) Błatnią.
SkÅ‚amaÅ‚bym piszÄ…c, że cierpiÄ™ jakoÅ› mocno z tego powodu. Klimczok od dawna jest mojÄ… ulubionÄ… górÄ… w Beskidzie ÅšlÄ…skim. Jasne, widoki takie sobie, szlak (chodzÄ™ zawsze z Nadmesznej obok Chaty na groniu) przeciÄ™tny, ale i tak sentyment żywiÄ™ do niego ogromny. Pewnie dlatego, że to moja pierwsza samodzielnie zdobyta góra :-)
Jak zwykle nie mogę się doczekać. A tak było wczesną jesienią:
















