Search result
Å»aden z nas w Krakowie nie mieszka. To nasz punkt startu do wspólnej podróży. WczeÅ›niej musieliÅ›my siÄ™ dostać do CK stoÅ‚ecznego miasta: ja z CzÄ™stochowy, Robert z MiÄ™dzychodu, a Cichy i Tomek z WrocÅ‚awia. Jak widać miaÅ‚em najbliżej. Po krótkiej nocnej podróży pociÄ…giem pojawiÅ‚em siÄ™ w dawnej stolicy pierwszy. PociÄ…g z Poznania przez WrocÅ‚aw miaÅ‚ być dopiero za godzinÄ™. Sporo czasu- akurat na nocny spacerek po okolicach rynku- Cracow by night!
WracajÄ…c na dworzec sÅ‚yszÄ™ koÅ„cówkÄ™ komunikatu:"...aw, Katowice jest opóźniony okoÅ‚o 50 minut" . CoÅ› koÅ‚o tego- mniejsza z tym ile. Ważne, że 10 minut później odjeżdża nasz autokar do ...Hajduszoboszlo. Zaraz, zaraz- powiecie- jakie Hajduszoboszlo! Na moczenie starych koÅ›ci w cieplutkiej wodzie siÄ™ wybieracie? Do wód siÄ™ szanownym panom zachciaÅ‚o?! MieliÅ›cie jechać w góry, w dzicz! To ma być WYRYPA, a nie jakieÅ› wodotryski, natryski czy wy... Nie bÄ™dziemy tego czytać! Chcemy o wilkach, niedźwiedziach i psach pasterskich! Spokojnie- macie racjÄ™. To Hajdu ...to tylko konieczny przystanek.
Spóźnienie pociÄ…gu, które- jak wiadomo- może siÄ™ „zwiÄ™kszyć lub zmniejszyć" niespodzianie ulegÅ‚o...zwiÄ™kszeniu. Przeżywam chwilÄ™ „miejskiej grozy"- tak dopadÅ‚a mnie „przygoda". Nie wilki, nie psy pasterskie, nie strome, Å›liskie skalne Å›ciany, lecz "zwykÅ‚e" spóźnienie pociÄ…gu podniosÅ‚o mój poziom adrenaliny. Nie, to stanowczo nie to co „tygrysy lubiÄ… najbardziej".
OkazaÅ‚o siÄ™ ku memu zaskoczeniu, że pociÄ…g przyjechaÅ‚ jednak ...wczeÅ›niej! Nie! Nie wczeÅ›niej niż „rozkÅ‚adowo", ale wczeÅ›niej niż przewidziane byÅ‚o wg „planu opóźnienia". Koledzy wreszcie dotarli! Po powitaniu udajemy siÄ™ tuż obok na Dworzec Regionalny autobusowy, by autokarem późnÄ… nocÄ… czy wczesnym rankiem( jak kto woli) kontynuować podróż całą grupÄ…. Zdecydowanie poczuÅ‚em siÄ™ raźniej!
Tak zaczęła siÄ™ nasza wspólna przygoda. Ale zanim bÄ™dÄ™
kontynuował mała uwaga: po sprawdzeniu danych w cudownie odnalezionym notatniku
z "tamtych lat" ;) prostuję, iż wyjechaliśmy z Krakowa o 23 czyli
pełną nocą a nie nad ranem. W autokarze szybko dopadło nas zmęczenie i
zasnÄ™liÅ›my. Autokarowy sen w nocnej podróży przez granice- kto jechaÅ‚ ten
wie... Jako, że był to czas przed Schengen, pierwsza pobudka na granicy
sÅ‚owackiej. Ponownie "sen-nie sen" i granica wÄ™gierska. WokóÅ‚ niemal
płasko- Wielka Nizina Węgierska. Nieco wcześniej opuściliśmy Karpaty,
które sÄ… celem naszej wyprawy... TÄ™ geograficznÄ… zagadkÄ™ wyjaÅ›nia spojrzenie na mapÄ™- Å‚uk
karpacki jest mocno wygiÄ™ty ku wschodowi. Aby skrócić trasÄ™ poruszamy siÄ™ po
ciÄ™ciwie. Wraz ze wznoszÄ…cym siÄ™ sÅ‚oÅ„cem na kolejnych, krótkich postojach
czujemy narastający żar. Przez Miszkolc dojeżdżamy wreszcie do
Hajduszoboszlo około 10.30 w sobotę dnia 29 lipca roku 2006. I tu dopada nas
pierwszy problem komunikacyjny- jak podróżować dalej? moja strona < tu moje nowe posty sÄ… tydzieÅ„ wczeÅ›niej :) Zajrzyj! :)
Spokojnie rozglÄ…damy siÄ™ wokóÅ‚. Jest! Po drugiej stronie
ulicy wielce obiecujÄ…cy napis: Hajduszoboszlo Autobuszallomas! Autobus! Jest
czym jechać dalej! I...pojechaliśmy, ale nie tak daleko jak chcieliśmy. Nic
stąd nie jeździ do Waradynu( Oradei) w Rumuni. Znaczy jeździć to i jeździ, ale
nie w soboty... Wpadamy na pomysł sprawdzenia możliwości jazdy z większego
miasta czyli Debreczyna. Co prawda nieco siÄ™ cofniemy na póÅ‚nocny-wschód, ale
to nie problem. Jest autobus to jedziemy. Na miejscu czekała nas piesza wyprawa( ;)) między busowym allomaszem a
allomaszem "kolei żelaznej"- jak to się drzewiej w Polsce
nazywało. Po długich medytacjach nad mapami i rozkładami jazdy dochodzimy do
wniosku, że inne przejścia graniczne nie wchodzą w grę poza Biharkeresztes. Tym sposobem- jak widać na mapie- przyszło nam ponownie
pohajduszoboszlować. Przejeżdżamy pociągiem przez to miasto-kurort. Przesiadka
w Puspokladany. Ostry zakrÄ™t linii kolejowej w lewo, jak po ramionach trójkÄ…ta
sprawia, że ponownie mamy wrażenie cofania. Ale to tylko złudzenie-dość
ciekawym szynobusem zdążamy na wschód! Konduktor- jak na WÄ™gra przystaÅ‚o- gada
tylko po ichniemu: "bajosz , rajosz, iszkuntarusz bus Berrety ujufulu,
Biharkeresztes"! -Tak! Tak- my do Bihar-cuÅ›-tam. Zadowoleni z
"dialogu" niemal przysypiamy w popołudniowym upale. Płasko, nudno,
monotonnie, lepko, duszno, tak spokojnie , kołysząco i wygodnie... Budzi nas
ruch! Wszyscy wysiadajÄ…?! Ale to nie nasze Bihar... Sylabizujemy:
Be-re-ttyo-ujfalu... A! To te berety. Konduktor na nas macha- czas
wychodzić. Pokazuje dokąd iść - opuszczamy dworzec aby...tak, teraz do nas
dociera-wszak mówiÅ‚ "wyraźnie": BUS!:) Po póÅ‚godzinnej jeździe po asfalcie
wreszcie Biharkeresztes Vasutallomas!
:) Nasze "kultowe" miejsce. Jego sława sięga poza Europę. A to za
sprawÄ… pewnej podróżujÄ…cej samotnie po Starym Kontynencie Amerykanki... tu jest nowy wpis :)