Articles
TREKKING. Główny Szlak Beskidzki zbliża się ku najwyższym partiom Bieszczad. Coraz więcej łąk i coraz rozleglejsze widoki. Coraz więcej ludzi. Zanim dotrzemy na sławne połoniny czeka nas kilka widokowych szczytów: oba Jasła, Okrąglik, Fereczta…
Okrąglik (słow. Kruhilak) – jest jednym ze szczytów pasma granicznego. Na północny zachód, w kierunku Cisnej, oddziela się od niego grzbiet, którego najwyższym szczytem jest Wielkie Jasło, rzeka Solinka odziela go od pasma Łopiennika i Durnej. W kierunku północno-wschodnim od Okrąglika oddchodzi grzbiet z kumulacją w Fereczatej. Pomiędzy tymi grzbietami, po których poprowadzono Główny Szlak Beskidzki, znajduje się jeszcze kilka mniejszych wzniesień. Opisywane góry leżą w granicach Cieśnińsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego, graniczą ze słowackim Parkiem Narodowym "Połoniny". W okolicy można spotkać niedźwiedzie, wilki, rysie, głuszce.
Przejście trasy od Cisnej do Smereka w warunkach zimowych może być dobrym przygotowaniem do zimowego przemierzania połonin. Na szlaku znajdziemy zarówno względnie bezpieczne odcinki poprowadzone lasem, jak i fragmenty odsłonięte – gdzie można doświadczyć nieco silnego wiatru, śniegu padającego poziomo (a czasem "igiełek" boleśnie "wbijających się" w twarz), ograniczającej widoczność mgły czy silnego mrozu – po to, by za chwilę znów schować się w zacisznym lesie. Należy się liczyć także z tym, że szlak może nie być przetarty, czyli przy większej pokrywie śnieżnej warto mieć rakiety. Planując trasę pamiętajmy, że zimą jej przejście trwa znacznie dłużej. Jest też dość prawdopodobne, że nie spotkamy innych turystów.

Zimowe Bieszczady są wyjątkowo piękne. Na zdjęciu okolice Fereczatej. Zimą szybko zapada zmrok.
fot.: Paulina Wojciechowska
Szlak z Cisnej do Smereka przez Małe Jasło, Jasło, Okrąglik i Fereczatą
Główny Szlak Beskidzki przemierza niemal całą Cisną (ok. 560 m n.p.m. - ok. 500 mieszkańców), by przy stacji kolejki wąskotorowej, jeżdżącej w sezonie turystycznym z pobliskiego Majdanu do Balnicy, odbić w górę. Początkowy odcinek biegnie stromą skarpą wzdłuż brzegów Solinki – jeśli jest ślisko, ten krótki fragment potrafi dostarczyć nieco emocji. Później szlak zagłębia się w las – w tej okolicy należy wypatrywać pamiątki po smutnym wydarzaniu. 10 stycznia 1991 roku, podczas kręcenia zdjęć do popularnego wówczas programu „997” zdarzyła się katastrofa helikoptera. Zginęło 10 osób. Na pokładzie oprócz załogi znajdowali się policjanci i pracownik cywilny Komendy Wojewódzkiej Policji w Krośnie oraz policjanci z Komendy Rejonowej Policji w Lesku. Upamiętnia ich niewielki pomnik.
Zaraz potem mijamy drogę „stokówkę”, trasa zaczyna dość stromo piąć się pod górę. Zdobywamy kolejno zalesione szczyty Rożków (943 m n.p.m.) i Worowoskiej (1024 m n.p.m.). Wkrótce wychodzimy z lasu i zaczyna wreszcie być coś widać. Po paru minutach łagodnego podejścia jesteśmy na Małym Jaśle (1102 m n.p.m.) – widać stąd m.in. Połoninę Wetlińską ze Smerekiem, masyw Hyrlatej, fragment pasma granicznego.
Wkrótce ponownie zdobywamy kolejny szczyt, Szczawnik (1098 m n.p.m) – sam wierzchołek jest zalesiony, ale pod szczytem jest ładna, widokowa polana. Tracimy nieco wysokości – po to tylko, żeby za chwilę znów podejść – tym razem na Jasło (1153 m n.p.m.), które jest najwyższym szczytem na trasie. Warto odejść ok. 50 metrów od szlaku, w kierunku drewnianej wieży geodezyjnej, z tamtego punktu widok jest bowiem odrobinę lepszy. Ponad to, co było widoczne z Małego Jasła, można też zobaczyć Bukowskie Wierchy czyli słowackie Bieszczady.
Łąkami i lasem (wprawne oko dostrzeże ślady umocnień z I wojny światowej) wędrujemy w kierunku Okrąglika, który osiągamy po ok. 30 - 40 minutach marszu. Okrąglik znajduje się już na granicy polsko-słowackiej (słupek graniczny 1/29) – i mamy stąd bardzo ładny widok na słowackę dolinę Cirochy i okalające ją góry. Szlak zmienia kierunek i skręca przy słupku 1/28 – i prowadzi jeszcze na kolejny „tysięcznik” – Fereczatą (1102 m n.p.m.). W większości wędrujemy bukowym lasem, ale od czasu do czasu zobaczymy okoliczne szczyty. Wprawne oko także i tu dostrzerze ślady okopów. Na samej Fereczatej zobaczymy całkiem przyjemny widok.
Zejście do wsi Smerek (ok. 600 m n.p.m.) w początkowym odcinku dość strome, ostatni fragment prowadzi łąkami, z pięknym widokiem na Połoniny Wetlińską i Caryńską. Tuż przed samą wsią Smerek można zobaczyć cerkwisko i krzyż, upamiętniający dawnych mieszkańców tej wsi (Bojków).
W warunkach letnich przejście tej trasy to ok. 6 godzin, 24 GOT. Jak przez większość odcinków GSB w Bieszczadach także przez opisane powyżej ścieżki poprowadzona jest trasa słynnego Biegu Rzeźnika.

Okrąglik. Piękny lipcowy dzień, na połoninach zapewne tłumy. Tu jestem sama.
fot.: Paulina Wojciechowska
Do obu miejscowości, w których zaczyna się szlak, w sezonie łatwo dostaniemy się komunikacją publiczną. Poza wakacjami szkolnymi autobusów jest zaledwie kilka dziennie – więc trzeba dostosować wycieczkę do rozkładu. Lub liczyć na stopa. W Cisnej bazą noclegową może być Bacówka pod Honem.
(Na marginesie ciekawostka: Cisna była własnością m.in. rodziny Fredrów, a Aleksander Fredro opisał wieś w Trzy po trzy). W bliskiej Smerekowi Wetlinie znajduje się obiekt PTSM. We wszystkich trzech miejscowościach jest poza tym sporo kwater prywatnych. W Cisnej warto także zajrzeć do Siekierezady. Nie ma tam już co prawda klimatu z czasów, gdy Bieszczady nie były modne – ale knajpa wciąż jest ciekawa. I wciąż można napić się lokalnego wina "z kija" 

Widok z Małego Jasła w kierunku połonin
fot.: Paulina Wojciechowska
Gdzie iść z Okrąglika, jeśli nie na Fereczatą?
Trasę można nieco skrócić (lub wydłużyć - kto jak woli) dzięki – szlakowi niebieskiemu (fragment szlaku Grybów – Rzeszów). Z Przełęczy nad Roztokami (słow. Ruske Sedlo) prowadzi on na Okrąglik, a później do Rabiej Skały, skąd można przez Jawornik zejść do Wetliny (można też kontynuować trasę aż do Wielkiej Rawki i zejść do Ustrzyk Dolnych lub Bacówki pod Małą Rawką – ale to już kilkanaście godzin czasu mapowego). Na Przełęczy nad Roztokami (801 m n.p.m.) znajdowało się dawniej polsko-słowackie turystyczne przejście graniczne. Prawie do samej przełęczy można dojechać samochodem, komunikacja publiczna nie jeździ. Nieco poniżej przełęczy z polskiej strony znajduje się niewielka osada, a na Słowacji znajdziemy wiatkę biwakową (dostęp do wody – źródła rzeki Cirochy).
Z Przełęczy nad Roztokami można przejść się spacerową i widokową trasą (niebieski szlak słowacki) do wysiedlonej w latach 80 XX wieku wsi Ruskie. Zachowały się tam m.in. pozostałości XIX wiecznego pocztowego traktu cesarskiego. W dwie strony to ok. 2,5 -3 godzin. Na Okrąglik z Przełęczy nad Roztokami podchodzimy ok. 1,5 godziny. Podejście może zmęczyć. Dalej szlak niebieski wędruje przez szczyt Płasza (1163 m n.p.m.), a potem aż do Rabiej Skały (z Okrąglika ok. 3 godzin)

Słowackie Bieszczady czyli Bukowskie Wierchy. Szlak do dawnej wsi Ruskie.
fot.: Paulina Wojciechowska
Wzdłuż polskiego szlaku granicznego prowadzi także czerwony szlak słowacki Balnica - Nova Sedlica, na interesującym nas odcinku ma przebieg identyczny z polskim niebieskim. Ponadto istnieje całkiem nieźle wydeptana (i oznaczona na większości map) ścieżka ze Strzebowisk prowadząca w okolice Małego Jasła (gdzie łączy się ze szlakiem czerwonym).

Widok z Wielkiego Jasła.
fot.: Paulina Wojciechowska
Propozycje tras:
- spacerowa: Przełęcz nad Roztokami - Ruskie - Przełęcz nad Roztokami
- dla początkujących: Okrąglik - Wielkie Jasło - Cisna lub Strzebowiska - Jasło - Strzebowiska
- klasycznie: Cisna - Jasło - Okrąglik - Fereczata - Smerek
- dla łojantów: Cisna - Okrąglik - Rabia Skała - Jawornik - Wetlina (41 GOT).
Trasy nie są tak widokowe jak połoniny, jednak godne polecenia są szczególnie w dwóch wypadkach: bieszczadzkiego lata (tłumy!) oraz gorszych warunków pogodowych. Także osoby ze słabszą kondycją na tej trasie zmęczą się odrobinkę mniej. Oczywiście warto tam być przede wszystkim dlatego, że znajomości Bieszczad nie należy ograniczać jedynie do połonin i Tarnicy, tak po górach chodzą głównie Wczasowicze
. Wśród Planetowiczów największą popularnością jak dotąd cieszy się Okrąglik - ale i on ma zaledwie 24 odnotowane wejścia. Myślę, że możemy więcej
.
Źródła:
- Bieszczady dla prawdziwego turysty, Rewasz, Pruszków 2013
- portal Twojebieszady.net.
Jeżeli spodobał Ci się artykuł, to prosimy, wspomóż rozwój naszego portalu i postaw nam wirtualną kawę:
https://buycoffee.to/planeta.gor/
Bardzo dziękujemy! Od ponad 14 lat tworzymy portal Planetagor.pl praktycznie pro bono, inspirując i edukując o górach, podróżach i wspinaczce. Dzięki wpływom z buycoffee możemy rozwijać się i opłacać koszty związane z funkcjonowaniem portalu (np. serwer i hosting).
Autorka: Paulina Anna Wojciechowska
Redaktorka Działu Trekking
Copyright by Planetagor.pl, 2016 - 2024. Data dodania: 18. 03. 2016. Data edycji: 13. 10. 2024.
- Spałam kiedyś na Okrągliku, ale nie pamiętam drewnianego masztu, raczej jakąś betonową konstrukcję. No ale to było 14 lat temu, mogło się pozmieniać :). Nadmienię tylko, że w nocy przyszła straszna burza, której naprawdę nic nie zapowiadało, a prognozy na noc i dzień następny były świetne. W życiu tak się nie bałam, jak wtedy. A jak już burza przeszła, to koło namiotu zaczął chodzić jakiś zwierz, po odgłosach kroków sądząc - nie mały. Nie tylko ja go słyszałam, ale też gość z namiotu obok. Całą noc nie zmrużyłam oka :).
Przejście z Cisnej na Okrąglik zajęło nam cały dzionek :). Po drodze były częste postoje na jagody i inne dary lasu. I do tego nieziemski upał. I my z plegarami po 75 litrów, na szczęście mój plecak był nowego typu, ze stelażem wewnętrznym i dobrym systemem nośnym. Ale mimo wszystko to jeszcze nie były czasy, kiedy na 10 dni w góry potrafiłam się spakować do 35-litrowego plecaczka, jak teraz. Wtedy z trudem ubiłam wszystkie niepotrzebne rzeczy do dużego wyprawowego ;). Dziś minimalizm jest modny, całe szczęście :).