Links
News
Contact Us
About Us
Advertisement
Terms of use
FAQ
Add story
Partners
Invite a friend
Bookmark
Articles
Articles
Relacja z VI Festiwalu Górskiego Wondół Challenge
08-03-16
Co roku niecierpliwie czekamy na nasz ulubiony Festiwal Górski Wondół Challenge. Mimo że to raczej lokalna impreza, to jednak ma swój wyjątkowy klimat, co potwierdza tylko z roku na rok rosnąca liczba odwiedzających. Jest swojsko, serdecznie, niemal rodzinnie. W tym roku - podobnie jak w latach poprzednich - nasz portal objął Festiwal Patronatem Medialnym. Jesteśmy naprawdę dumni, że możemy tam być nie tylko w charakterze widzów, ale również przyczynić się do rozpropagowania tej imprezy. Tegoroczne gwiazdy to w zdecydowanej większości ludzie gór, choć swoją prezentację miał także Sebastian Kawa, pilot szybowców i wielokrotny mistrz świata w szybownictwie. Jedną z tych rzeczy, która na Festiwalu Wondół bardzo nam się podoba jest właśnie taki dobór prelegentów, by pokazać nieco inne koncepcje życiowej pasji - całkowicie nowe, odkrywcze, a przede wszystkim inspirujące dla osób takich, jak my, czyli turystów i wspinaczy. Dlatego też widok Himalajów z perspektywy szybowca będzie dla nas niezapomniany.

W pamięć na długo zapadnie także spotkanie z Łukaszem Superganem. Samotna wędrówka będąca celem samym w sobie to dla wielu osób coś obcego i zarazem pociągającego. W dodatku tak długa wędrówka. Tematy bliskowschodnie są teraz bardzo na czasie, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie społeczne i religijne. Tymczasem w opowieści, jaką słyszeliśmy ludzie zamieszkujący tamte rejony są bardzo otwarci, gościnni i nie koniecznie aż tak religijni, jak zwykliśmy myśleć.
Kolejną wartą uwagi prelekcją była opowieść o wędrówce Wielkim Szlakiem Himalajskim - drogą pełną zmagań i trudów, momentów zwątpienia, mniej lub bardziej niebezpiecznych przygód. To, co dla nas osobiście było bardzo inspirującą lekcją, to obraz niezłomnego ducha, silnej psychy oraz umiejętności automotywacji mimo zmęczenia, zgubienia i innych "przygód".

Ponadto nasi czołowi himalaiści po raz kolejny stanęli na wysokości zadania, serwując nam wspaniałe slajdowiska na temat zdobywania Everestu (Ryszard Pawłowski), wspinaczki w czterech różnych miejscach na świecie (Janusz Gołąb), a także na temat ludzi z którymi i dzięki którym Krzysztof Wielicki osiągnął tak wyjątkowe sukcesy himalajskie, włączając w to niesamowite solówki. Ten ostatni dodatkowo podlał swoją skrzącą się dowcipem prelekcję odrobiną spirytusu i wody po goleniu, co zarówno opowiadającemu (nieodłączny błysk w oku), jak i publiczności (częste salwy śmiechu) wyszło na dobre.
Z utęsknieniem czekaliśmy na blok filmów z Banff Mountain Film Festiwal. Wśród nich było kilka lekko szokujących, krótkich obrazów, jak Via Ferrata on Mountainbike (a był dokładnie o tym, na co wskazuje tytuł), Beat Down (w skrócie - o skokach na rowerach) oraz Degrees North (skoki na nartach z motolotni - dla mnie hardcore). Ale naszym faworytem był niezaprzeczalnie film A Line Across the Sky, pokazujący oprócz przejścia trawersu Fitz Roya także problem godzenia ojcostwa z byciem jednym z najlepszych obecnie wspinaczy, co łączy się z transformacją osobowości, pewnego rodzaju inicjacją do nowej roli społecznej i nierozłącznymi lękami oraz pytaniami o sens ryzyka.

Organizatorzy przygotowali jak co roku oprócz prelekcji także wiele innych atrakcji. Mogliśmy wziąć udział w teoretycznych warsztatach skiturowych prowadzonych przez przewodnika i instruktora Sebastiana Fijaka (polecamy także jego kursy lawinowe i nie tylko), szkoleniach z pierwszej pomocy GOPR, spotkaniach autorskich, obejrzeć wystawę fotografii oraz projekcje filmów. Nie zabrakło także kiermaszu oraz corocznej imprezy towarzyszącej - RMD Winter Run Bieg pod Górę. W niedzielę z kolei główne atrakcje zostały przeniesione na na zewnątrz - było ognisko, wiata grillowa, strzał z wondołowej armaty oraz pokaz psich zaprzęgów.

Co warte uwagi - pierwszy raz podczas festiwalu była możliwość zakupu szybkich, "regeneracyjnych" posiłków typu gulasz i bigos w dobrych cenach bez kupowania pełnego obiadu lub zjeżdżania na dół do Szczyrku na obiad. Mamy nadzieję, że taka oferta i specjały hotelowej kuchni będą również za rok.
Tak jak wspomniałam na początku Festiwal ma charakter bardzo otwarty - Organizatorzy przewidzieli także wieczorną potańcówkę, zupełnie pozbawioną elitarności, w której obok "gwiazd" bawią się także przeciętni odwiedzający ;). My w tym roku niestety w tańcach udziału nie wzięliśmy, ale w przyszłym na pewno to nadrobimy.

Nie wiem na ile dobór gości festiwalu pod względem pasji, dokonań i typu aktywności jest zabiegiem zamierzonym, ale na wszystkich kolejnych Wondołach można zauważyć po pierwsze sporą różnorodność przy pewnych cechach wspólnych, a po drugie - motyw przewodni. W naszym odczuciu takim leitmotivem, który przewijał się przez niemal wszystkie punkty programu była droga, wędrówka, w samotności bądź przeciwnie, realizowana w wielu wymiarach i płaszczyznach.

Każdy Festiwal jest dla nas ładowaniem górskich akumulatorów, każdy niesie przesłanie, że przy pewnej samodyscyplinie wszyscy jesteśmy w stanie sięgnąć po co tylko zechcemy w górach i nie tylko. Oczywiście nie będzie łatwo, bo nigdy nie jest łatwo, ale na pewno się uda i bez wątpienia warto :). Tak więc znów z niecierpliwością czekamy na kolejną edycję :).
Jednocześnie w imieniu Redakcji portalu chciałabym podziękować Organizatorom za możliwość wzięcia udziału w tym wyjątkowym górskim wydarzeniu.
Emilia Götz
Redaktorka portalu Planetagor.pl
Copyright by planetagor.pl