Links News Contact Us About Us Advertisement Terms of use FAQ Add story Partners Invite a friend Bookmark Angielski Polski
Angielski Polski
Articles
Pierwszy raz na skiturach. Wielki Kopieniec
23-01-19

gdzie na skituryJeśli w miarę dobrze jeździsz na nartach, a do tego kochasz górskie wędrówki, to zapewne poczułeś już kilka razy przemożną chęć zjechania z trasy narciarskiej i poszusowania gdzieś między drzewami, w sposób, że zacytuję klasyka. "gdzie wola, tam droga". A może po prostu zakopałeś się kiedyś na szlaku w śniegu po kolana, pas lub szyję i szukasz alternatywy dla poruszania się wyłącznie na własnych nogach w kiepskich zimowych warunkach? W takim razie skitury są dla ciebie! Zapewne szukasz inspiracji do swojej pierwszej skiturowej wycieczki i zadajesz sobie pytanie gdzie na skitury? Mam dla ciebie propozycję - tatrzański Wielki Kopieniec, nie tak wcale wysoki, bo liczący jedyne 1328 m n.p.m., ale idealny na pierwszy raz.

  
Mój debiut na skiturach miał miejsce w 2016 roku. Wcześniej przez wiele lat jeździłam na nartach i swój poziom określiłabym jako średniozaawansowany. Poza tym doceniłam wiele zalet poruszania się z wykorzystaniem nart i koniecznie chciałam tego spróbować. Wybraliśmy Wielki Kopieniec, ponieważ wycieczka nie miała być zbyt forsowna, a poza tym tego szczytu jeszcze nigdy nie zdobyłam. Był to dla mnie więc podwójny pierwszy raz. 
 
Skitury na Wielkim Kopieńcu
Polana Kopieniec. Fot. Marcin Konior
 
Zaparkowaliśmy w Toporowej Cyrhli obok restauracji "7 kotów". Ubraliśmy buty i przypięliśmy narty do plecaków, po czym ruszyliśmy do miejsca, w którym zaczynał się szlak czerwony. Tam założyliśmy narty z przyklejonymi wcześniej fokami i ruszyliśmy pod górę, początkowo po stromym stoku. Następnie drogą mijając domki letniskowe, czy jakieś tam bacówki do granicy lasu. W tym miejscu stoi tablica informująca o zagrożeniu lawinowym. Tego dnia była "trójka", lecz dopiero od 1600 m n.p.m. My tej "zawrotnej" wysokości nie zamierzaliśmy osiągać. Poza tym śniegu było niedużo i tylko niewielkie przewyższenia na szlaku. Uznaliśmy, że jest całkowicie bezpiecznie. 
 
Przy bacówce na Polanie Kopieniec
Przy bacówce na Polanie Kopieniec. Fot. Marcin Konior
 
To, co wydaje się płaskim terenem przy podchodzeniu na skiturach w zasadzie takie nie jest. Na rozwidleniu szlaków czerwonego i zielonego miałam już porządnie dość. A to dopiero był początek. Przed nami jeszcze podejście na Polanę Kopieniec, no i na szczyt. Na Polanie stoi kilka zabytkowych bacówek, a w sezonie odbywa się tu kulturowy wypas owiec. Do jednej z tych bacówek weszliśmy na chwilę, by trochę odpocząć i napić się herbaty. Następnie wróciliśmy do początku polany, do miejsca, w którym stoi kamienny krzyż z 1950 roku, z inskrypcją "Nic nad Boga". Stąd rozpoczęliśmy mozolne wchodzenie na Wielki Kopieniec. Szlak był zasypany, więc szło się niezbyt przyjemnie, każde z nas swoim własnym śladem. Gdzieniegdzie wystawały jakieś krzaczki lub kosówki, pod które wpadały mi kijki. Foki były świetne, w ogóle nie zsuwałam się ze stoku, ale mimo to odczuwałam dyskomfort związany z brakiem śladu.
 
Z podejścia na Wielki Kopieniec
Z podejścia na Wielki Kopieniec. Fot. Paweł Truś
 
 
Tego dnia gwałtownie się ociepliło i na szczycie niestety zaczął padać śnieg z deszczem. Nie miałam wtedy kurtki z porządną membraną, więc po dłuższej chwili byłam cała mokra. Postanowiliśmy szybko zjechać na dół, niestety nie było to proste, ponieważ w dolnej części Kopieńca spod śniegu w niektórych miejscach wystawały głazy. Z bólem serca odpięłam narty i zaczęłam schodzić. Niemniej w takich warunkach, jakie mamy w tym roku, zjazd byłby czystą poezją. Na dole znów ubrałam narty i zjeżdżałam szlakiem aż do Polany Olczyskiej. Tutaj porządnie rozpadało się i śnieg zaczął się roztapiać dosłownie w oka mgnieniu, więc w zasadzie to był koniec naszych zjazdów.
 
Polana Kopieniec
Polana Kopieniec. Fot. Paweł Truś
 
 
Planowaliśmy pierwotnie podejść na Nosalową Przełęcz, ale w tych warunkach nie było sensu. Poszliśmy dalej Doliną Olczyską, u jej wylotu oglądając małą ciekawostkę - Ośrodek ochrony gadów i płazów, czyli ogrodzone bajorko z kilkoma tablicami informacyjnymi. Na końcu czekało nas już tylko podejście asfaltem, w butach skiturowych, z Jaszczurówki na Cyrhlę. Oj, miły ten marsz wśród spalin i trąbiących samochodów nie był. 
 
Ze szlaku
Ze szlaku. Fot. Paweł Truś
 
Wejście na Wielki Kopieniec to świetny pomysł pierwszej skiturowej wycieczki w Tatry. Oczywiście tylko w dobrych warunkach, a nie takich, jakie ja zastałam w górach. Jeżeli chcesz wiedzieć, gdzie jeszcze wybrać się na skitury, to zapraszam do śledzenia naszych stron. Wkrótce opiszę kilka ciekawych tras skiturowych w Beskidach, idealnych dla osób początkujących.
 
Przydatne informacje:

 

Autorka: Emilia Götz
Redaktorka Planety Gór
 
W tekście zostały wykorzystane fotografie zamieszczone w portalu przez jego użytkowników. Copyright by Planetagor.pl, 2019.

Comments
  • Emilia Götzby Emilia Götz 1486 day(s) ago
    0 punktów    
    Spodobał Ci się artykuł? Zainspirował Cię? Doceń moją pracę i poświęcony czas stawiając mi wirtualną kawę! Bardzo dziękuję!
    https://buycoffee.to/emilia.planeta.gor
Read more

 

BIEGI GÓRSKIE: czytaj

 

ROWERY GÓRSKIE:  czytaj

 

SKITURY:  czytaj

 

SPELEOLOGIA: czytaj

 

TREKKING: czytaj

 

WSPINANIE: czytaj

Copyright by planetagor.pl