Links
News
Contact Us
About Us
Advertisement
Terms of use
FAQ
Add story
Partners
Invite a friend
Bookmark
Articles
Articles
Petersköpfl (2679 m n.p.m.). Niezwykły szczyt w Alpach Zillertalskich
31-07-20
TREKKING. Petersköpfl nie jest ani wybitny, ani zbyt trudny do zdobycia. Jednak posiada coś, co przyciąga uwagę i sprawia, że wycieczka nań będzie niezapomnianym przeżyciem. Przede wszystkim stanowi niezwykły wprost punkt widokowy. Aby na niego wejść wystarczy pokonać ok. 900 m przewyższenia i łatwy kominek o trudności I. W nagrodę za wysiłek przed naszymi oczami ukaże się alpejska panorama na ośnieżone szczyty i turkusowe wody zbiornika Schlegeis. Dodatkowo jest wyższy, niż Gerlach, a dużo łatwiejszy do zdobycia. Ponadto na jego płaskim i rozległym wierzchołku ustawiono niezliczone stosy kamiennych kopczyków. Takie kopce mają zazwyczaj funkcję punktów orientacyjnych lub wytyczających drogę, ale nie tutaj. Tu stanowią raczej rodzaj dzieła sztuki wpisanego w kierunek "land art" (sztuka ziemi). Przestrzenią artystyczną staje się tu przyroda, w którą ingeruje człowiek, lecz za pomocą naturalnych środków wyrazu. Dzieło może mieć charakter stały, np. jako ingerencja w pejzaż lub chwilowy, niszczony przez wiatr, deszcz lub śnieg. W naszych Tatrach również możemy zobaczyć przykłady sztuki ziemi, w postaci wyżej wymienionych kopczyków lub kamieni ułożonych w kompozycje liter. Skąd wzięły się kopczyki w górach?
Na pewnym popularnym forum internetowym można przeczytać żartobliwe wyjaśnienia genezy kopczyków. Wśród zabawnych domysłów znajdują się te, które mówią, że kopczyki stawia się na papierzakach lub ich autorami są... kosmici. Nic bardziej mylnego, ich pochodzenie jest dość prozaiczne, choć powiązane z tradycją i zwyczajami zapisanymi w kulturze poszczególnych krajów. W Skandynawii na każdym kopczyku wędrowiec powinien dokładać swój, by w wędrówce nie przeszkodziły mu trolle. Z kolei u Eskimosów kopce pomagały przy polowaniach na renifery udając ludzi. Indianie Ameryki Północnej stawiali kopczyki w celach modlitewnych. Również w Tybecie kamienne formacje mają znaczenie religijne. Jednak to, co wspólne dla wszystkich kultur, to, oprócz funkcji religijnych, stawianie kopców w celach nawigacyjnych, jako drogowskazy. Zanim dojdziemy na Peterskopfl, mniej więcej od wysokości schroniska (2500 m) prawie pod sam szczyt również spotkamy kopczyki ustawione wzdłuż szlaku, jednak nie muszą one wskazywać drogi, bo ona jest bardzo wyraźnie oznaczona za pomocą czerwono-białych znaków.

Kamienne kopce na szczycie
Fot. M. Konior
Trekking w Alpach Zillertalskich do schroniska Friesenberghaus
Wycieczka zaczyna się przy zaporze zbiornika Schelgeis. Dostać się tam można na dwa sposoby - dojeżdżając samochodem płatną drogą (koszt przejazdu wynosi 14 euro) lub autobusem linii 4102 z Mayrhofen. Szlak startuje poniżej schroniska Dominikushutte i łagodnymi zakosami wznosi się do góry. Od razu ma charakter bardziej górski, niż okoliczne szlaki - nie idziemy szutrową drogą, lecz kamienistą leśną ścieżką. Przechodzimy przez podmokłe łąki po drewnianych kładkach i przekraczamy trzy mostki na potoku. Wędrówka nie jest zbyt wymagająca, a widoki po wyjściu z lasu wynagradzają każdy wysiłek. Dość szybko osiągamy Friesenbergalm - duże pastwisko położone na wysokości 2036 m n.p.m. Pamiętajcie, by dobrze zamknąć za sobą furtki - tak, by krowy nie uciekły. Zwierzęta te pasą się tutaj bez pasterza i psów, zupełnie inaczej, niż we Włoszech, gdzie zostaliśmy napadnięci przez pilnujące stada, agresywne owczarki anatolijskie pozostawione bez opieki. Na szczęście w Austrii takie zdarzenia nie mają miejsca, a wiele szlaków poprowadzono obok pasterskich chat, w których można kupić świeże wyroby z krowiego mleka i nieco się posilić.

Na początku szlaku przekraczamy potok Lapenkarbach
fot. autorka tekstu

Przechodzimy przez bagniste łąki po takich właśnie kładkach
Fot. autorka tekstu
W górnej części Friesenbergalm znajduje się urocza, maleńka drewniana chatka z zadaszoną werandą, solarami na dachu, źródełkiem i wychodkiem. Niestety zamknięta na głucho. Łąka przed nią wygląda zachęcająco, nic tylko położyć się tam i odpoczywać chłonąc cudowne widoki... Ale my po chwili ruszamy dalej, zamykając za sobą furtkę. Tym razem krówki pasą się powyżej tego pastwiska, dość wysoko, prawie na 2400 m n.p.m., na pachnących łąkach, całych usianych drobnymi kwiatkami. Widoki są coraz bardziej bajeczne, wprost nie wiadomo, czy iść, czy też stać i rozglądać się wokoło... Po chwili skręcamy i widzimy już nasz pierwszy cel - wysoko nad naszymi głowami znajduje się schronisko Friesenberghaus. Wydaje się tak blisko, że chciałoby się ruszyć na skróty pod górę, ale szlak poprowadzono długimi, prawie płaskimi zakosami. Podejście więc dłuży się niemiłosiernie. Schronisko osiągamy po dwóch godzinach od momentu wyjścia z parkingu.

Chata pasterska na Friesenbergalm
Fot. M. Konior
Takie widoki mamy po wyjściu z lasu
Fot. M. Konior

Szlak prowadzi dalej przez wielkie pastwiska. Widzimy już Hoher Riffler i Peterskopfl
Fot. M. Konior
Historia schroniska Friesenberghaus
Friesenberghaus położone jest na wysokości 2498 m n.p.m., choć na ścianie wymalowano wysokość 2500 m. Wygląda jak większość innych alpejskich budynków tego typu: wybudowane z użyciem naturalnego beżowego kamienia, z białymi niewielkimi oknami i zielonymi okiennicami. W środku przytulne, całe w drewnie, a jedzenie, którego możemy w nim skosztować wprost przepyszne. Rewelacyjny strudel i herbatka owocowa o poranku oraz rozgrzewająca zupa z knedlem ze specku (boczku) późnym popołudniem smakowały znakomicie. Obsługa charakterystyczna - i przemiła. A do tego - co rzadkie - mówiąca po angielsku.

Schronisko Friesenberghaus
Fot. autorka tekstu
Schronisko odegrało pewną rolę w niechlubnej części historii DAV, związanej z antysemickimi postawami w tymże stowarzyszeniu. W skrócie - w latach 20. ubiegłego wieku DOeAV (Deutsche und Oesterische Alpenverein, w którym obecnie tak chętnie się ubezpieczamy) miało w swoim statusie zapis o aryjskości członków i nie przyjmowało w swe szeregi osób o żydowskim pochodzeniu. W 1921 roku w Wiedniu założona więc została sekcja Donauland, skupiająca głównie żydowskich alpinistów. W 1924 roku została wyodrębniona się z DOeAV. Należało do niej kilka schronisk, między innymi właśnie Friesenberghaus. Następnie po przyłączeniu Austrii do Niemiec naziści zdelegalizowali Donauland, a schronisko przekazano niemieckiemu DAV. Dziś należy do sekcji berlińskiej, założonej niegdyś przez 600 niemieckich alpinistów w geście solidarności z Donaulandem. W 2003 roku budynek przeszedł gruntowny remont i obecnie stanowi miejsce spotkań poświęconych zapobieganiu rasizmowi i nietolerancji. Minione zdarzenia upamiętniają tablica zwieszona w hallu oraz pamiątkowy głaz przed schroniskiem.

Tablica pamiątkowa w hallu schroniska
Fot. autorka tekstu
Podejście na Petersköpfl
Ze schroniska ruszamy w kierunku północnym, na przełęcz, za znakami na Petersköpfl i Hoher Riffler. Brak tablic z oznaczeniem czasu podejścia - według mnie ze schroniska na szczyt idzie się około godziny niespiesznym tempem. Podchodzimy dobrze oznakowanym szlakiem podobnym do takich, które znamy z Tatr, po większych i mniejszych głazach. Jeśli mamy szczęście, to zobaczymy świstaka, tłuścioszki wręcz pozują do zdjęć ;)

Początek szlaku na Peterskopfl
Fot. autorka tekstu

Schronisko zostało za nami
Fot. M. Konior
Docieramy do przełęczy i kierujemy się w prawo. Pod koniec lipca leżą tu jeszcze płaty śniegu, ale nie są strome. Pod samym szczytem mamy do pokonania kominek, którego trudność została wyceniona na "I", co oznacza, że nie ma tu klamer, łańcuchów lub stalowych lin, a przy podchodzeniu trzeba użyć rąk. Podobną trudność ma miejsce pod szczytem Kościelca - to tak dla porównania. Wysokość kominka to na oko 5 metrów. Od razu napiszę, że przed nami schodziła tamtędy rodzina z dziećmi w wieku 6 - 10. Rodzice musieli im troszkę pomóc przy stawianiu stóp w odpowiednich miejscach.

Tak wygląda podejście pod przełęcz, z której idziemy na Peterskopfl (na wschód) lub na Hoher Riffler (na zachód)
Fot. M. Konior

Najtrudniejsze miejsce na szlaku
Fot. M. Konior
Na szczycie wita nas całe mnóstwo kamiennych kopczyków, niektóre z nich poukładane zostały w sposób przywodzący na myśl postacie, zwierzęta czy przedmioty. Na większości szczytów alpejskich ustawione są krzyże, tu jednak go nie ma - a w każdym razie nie rzuca się w oczy. Przeszłam prawie do końca szczytowej polany, by go znaleźć. Nieduży, może metrowej wysokości, obłożony, a jakże, kamyczkami wkomponowuje się w osobliwe kopczyki tak, że nie jest łatwo go od razu dostrzec. Historia stawiania krzyży na alpejskich szczytach jest równie ciekawa, jak kopczyków, ale sądzę, że to nie temat na ten artykuł ;)

Płat śniegu pod szczytem
Fot. M. Konior

Widok, który dostajemy na szczycie w nagrodę za długą wędrówkę
Fot. autorka tekstu
Polana na szczycie jest świetnym punktem widokowym - dostrzec można z niej między innymi Grosser Mösler, Hohfeiler i Hohferner, a także turkusowe wody sztucznego zbiornika. Jest też o wiele rzadziej odwiedzanym celem wycieczek w okolicy - większość ruchu turystycznego skupia się w Olpererhutte, a to z powodu słynnego mostu, z którego można zrobić zdjęcie idealne na Instagrama ;) Jednak opisywany szczyt również stanowi doskonałe miejsce do fotografowania, o czym można się przekonać wpisując w wyszukiwarkę grafiki "Petersköpfl stones".
Schodzimy tą samą trasą. Cała wycieczka w dwie strony powinna zająć około 6,5 - 7 godzin.

Widok na Gefrorene Wand
Fot. M. Konior

Lazurowa toń Friesenbergsee
Fot. autorka tekstu
Inne możliwości wycieczek w okolicy:
- z rozwidlenia dróg pomiędzy Petersköplf a Hoher Riffler - wejście na ten drugi - szlak oznakowany, trudności na grani I-II, miejscami płaty śniegu i ekspozycja
- ze schroniska Friesenberghaus do Olpererhutte
- z parkingu wzdłuż brzegu zbiornika do schroniska Furtschaglhaus
- z parkingu na przełęcz Pfitscher Joch i dalej na włoską stronę do schroniska Pfitscherjoch-haus
Przydatne informacje i linki:
- Schronisko Friesenberghaus jest czynne od 16 czerwca do 16 września
- Strona z danymi na temat schroniska: https://www.bergwelten.com/h/friesenberghaus
- Droga do zbiornika Schlegeis jest płatna i cena za wjazd i parkowanie wynosi 14 euro (stan na lipiec 2020)
- Warto przyjechać wcześnie rano, po 10.00 może nie być już miejsca na samochód
- Trasa na Peterskopfl: https://www.planetagor.pl/places/application/TrialPage.php?ID=31302
Emilia Götz
Redaktorka portalu Planetagor.pl
Nie wyrażam zgody na kopiowanie mojego tekstu i zdjęć w części lub całości nawet z podaniem źródła. Osoby i portale łamiące moje prawa autorskie i majątkowe do tekstu zostaną podciągnięte do odpowiedzialności zgodnie z obowiązującym prawem.
Copyright by planetagor.pl