Linki News Kontakt O nas Reklama Regulamin FAQ Dodaj opinie Partnerzy Zaproś znajomego Dodaj do ulubionych Angielski Polski
Angielski Polski
28 Grudzień, 201728 Grudzień, 2017 5 komentarze Trekking Trekking

Wstęp.

 

Minęły chyba 2 miesiące od ostatniego wyjazdu w Tatry.  Na wolny weekend się nie zapowiadało, zatem uznałem, ze należy sprawdzić czy warto tam pojechać na 1 dzień.  Za cel postawiłem sobie jeden z najpopularniejszych szczytów: Rysy.  Żeby nie było zbyt łatwo.  Wyjazd w środku tygodnia powoduje brak towarzystwa, wiec żeby nie zrujnować budżetu do reszty i podnieść poprzeczkę (zmieścić się w 24h) wybrałem zbiorkom. Plan bardzo prosty:  jadę w nocy busem, przesiadam się na busika,  szybkie wejście i zejście no i powrót do Wrocławia.  Jak wyszło?  Zapraszam.

 

Międzyczasy

 

 

23:25 odjazd z Wrocławia.  W autobusie pusto.  Jeżdżąc tyle razy nauczyłem się w nim spać.  6:20 wysiadam z autobusu.  Bieg do szafki zostawić zbędne rzeczy. Zostawiam w pośpiechu kijek do kamery, telefon do zdjęć i  10 min później ruszam „Szos-migiem” do Palenicy Białczańskiej.

DCIM102MEDIA

Poranek na Włosienicy 

 

 
7:03 Ruszam na szlak z zakupionym biletem do parku. Niestety mimo dobrego czasu przyjazdu na parking straciłem 10 min w kolejce do kasy.  8:15 Docieram do starego schroniska.  Musze schować transport na dól oraz  Wymienić baterię w kamerze i podłączyć do ładowania.  Najwięcej czasu zabiera szukanie skrytki.
W końcu się udaje i ruszam w dalszą podróż.

Postój zabiera ok 20-30 minut.

 

DCIM102MEDIA

Rano przy schronisku pustki

 
 Docieram na czarny staw pod rysami pokonując 200 metrów wysokości na odcinku 400 m – czuć podejście w nogach. Po drodze mijam turystów.  Już jest spory ruch na szlaku. Pod stawem grupowa wycieczka z przewodnikiem.  Ruszam mocno przed siebie po drodze zjadając batona.  Po okrążeniu stawu zaczynam nabierać wysokości.
 
DCIM102MEDIA

Udało się zrobić zdjęcie stawu bez ludzi

 

 

 
9:50 Dochodzę do buli pod rysami. Pozdrawiam Pana co chciał pożyczyć kije.  Nie zatrzymuję się. Przy łańcuchach zakładam opaskę na głowę z kamerą – teraz są potrzebne ręce. Pierwsze metry pokonuję swobodnie idąc zastanawiając się, po co te pierwsze łańcuchy.
 
 
10:15 Jakoś w połowie grzędy spotykam Ojca z synem i zastanawiamy się nad potrzebą kasku. Żądne z nas nie ma, ale przy dużym ruchu jest parę miejsc gdzie można by strącić kamienia. Z biegiem lat może stać się niezbędny.
 

 

10:20 Docieram na przełączkę. Mam dobry czas, jeszcze o tym nie wiem. Głownie przez sprawne podejście. Biegi górskie jednak robią kondycję, do tego nie stoję prawie w kolejkach, bo nie korzystam z łańcuchów. Jednocześnie pilnuję bezpieczeństwa swojego i innych osób na szlaku.Grań przebiegam po ostrzu i rozpoczynam końcowe podejście.

 

 

 

 
 
10:34 Szczyt. Napawam się widokami mimo, że jest już sporo ludzi. Robię przerwę na kabanosy. Ludzi przybywa, więc szybko ewakuuję się na słowacki wierzchołek. To dobra decyzja bo jestem na nim pierwszy raz. Tak jakoś wyszło.
 
 
10:48 Zaczynam się zastanawiać co ze sobą zrobić. Wcześniej rozważałem Niżne rysy, ale na grani kruszonka i podobnie na opcji zejściowej do czarnego stawu. W domu jeszcze sprawdzałem TOPO Wysokiej, więc postanawiam zobaczyć opcję graniową. Schodzę Na przełęcz Waga klnąc kamienie pod nosem. Szlak Słowacki może i łatwiejszy, ale żałuję że nie mam kasku. Będę musiał nim wrócić… 10:55 Od przełęczy Waga ruszam ściśle granią mimo, że widzę wyraźną ścieżkę „drogi normalnej” pokonuje 200 metrów i spoglądam naprzód. Liczę, ze mi zejdzie trochę czasu na to i jeszcze trochę na powrót, więc uznaję, iż szybciej będzie jak „droga normalną” przelecę do przełączki i stamtąd ruszę granią do Wagi. Szybko się cofam. Ruszam szybko ścieżką. Trochę za szybko, bo mnie znosi do tabliczki pamiątkowej. Tam się przywołuję do porządku. Spoglądam w TOPO i ruszam sprawnie łatwym terenem do przełęczy. W kominku spotykam schodzącego Słowaka. Wymieniamy parę zdań o warunkach i ruszamy w swoja stronę. Docieram na przełęcz. Podziwiam widok i szybko wchodzę na SZCZYT. Z niego przyglądam się grani prowadzącej na Wysoką. Wygląda pięknie. Schodzę zatem na przełęcz i zaczynam się wspinać. W końcu! J Delektuję się każdym ruchem ale na jakieś 100 m drogi od szczytu spoglądam na zegarek. CHOLERA!
 
 
12:45 Pofolgowałem sobie! 2 Szczyty WKT w 1 dzień w 24h z powrotem do domu to by była dobra przygoda, ale pewnie bym nie zdążył. Nie zastanawiając się zarządzam odwrót. Schodzę ( po raz 3ci) na przełączkę tam w kominku spotykam wchodzących Polaków. Znowu wymiana zdań głownie na temat warunków i ruszamy dalej. Docieram na ścieżkę do Wagi. Nią prawie biegnę. Od przełęczy znowu zaczynam szybko podchodzić. 13:35 Rysy po raz 2gi tego dnia. Tym razem tylko przelatuję przez szczyt. W międzyczasie łapię łączność z bazą. Okazuje się że zgubiony telefon, którym się wcześniej nie przejmowałem bo miałem zapasowy. Został znaleziony przez kierowcę Polskiego Busa. Załatwienie tego zabierze mi pewnie  dodatkowy czas więc przyspieszam. Do tego kończy się woda. Dziwne. Miałem 2 litry ale mam też zapas przy morskim oku więc się nie martwię.
W tym miejscu chciałem podziękować kierowcy oraz ICE za skoordynowanie przekazania mojego telefonu 
Znowu sprawnie schodzę na dól, momentami lekko zbiegam i znów kolejki, które zaczynają się robić dla mnie nie istnieją bo łańcuch mnie parzy  Po drodze mijam wycieczkę z przewodnikiem, który sprawnie koordynuje mijanki oraz pana, który na grzędzie idzie sobie nonszalancko rozmawiając prze telefon – pozdrawiam! Tez chciałbym mieć tyle umiejętności i opanowania!  Pod koniec spotykam parę ( która tez pozdrawiam ) i ratuje ich rozwalonego buta trytytką.
 
 
13:50 Odcinek z łańcuchami mam pokonany. Zastanawiam się czy zacząć biec, ale mam podwózkę do Palenicy, wiec póki co idę na dół. Dziwie się ze  mimo tak już późnej godziny wciąż widzę na dole podchodzących ludzi. No cóż…
14: 25 Docieram do tabliczki przy czarnym stawie pod rysami. Pełno ludzi i plażowiczów – już wiem co się dzieje przy Morskim Oku. Schodzę na dół mając wiele osób wykończonych tym podejściem. Subiektywnie zdaje się ,że z każdym rokiem jest ich więcej…
14:45 Armagedon Przy Morskim Oku. Ledwo mieszczę się  na ścieżce do schroniska, bo nad brzegiem każdy moczy swoje spocone stopy w jeziorze  Ludzi jak mrówek. Wchodzę tylko szybko do sklepiku po napój z kaloriami. Wracam po wodę. Wtedy okazuje się, że jeszcze mam coś na plecach tylko rurka od  bukłaka się podwinęła. Następnie przepakowuję się. (zostawiłem tez spodnie) Przebieram i wyciągam tajna bron… HULAJNOGĘ!
 
 
Wychodzę na asfalt i zjeżdżam. W 30 min spokojnej jazdy i bolących rękach i
spalonym kole jestem na dole.

 

 
15: 30 parking Palenica Sznur Samochodów,zawalony parking i busiki jeżdżące w kółko. W miarę szybko dostaję się do jednego z nich i po 8 min czekania ruszamy do zakopanego… objazdem! Remont drogi i nie ma mocnych.
 
 
16:15 Zakopane Dworzec autobusowy. Udaje się do dyżurnego po telefon. Procedura trwa szybko. I mam tylko 20 min czekania na autobus do Krakowa, wiec dosłownie biegiem do sklepu. Autobus podjeżdża 10 min przed odjazdem. Znowu na wariata wyciągam z szafki duży plecak. Ale chyba nic nie brakuje poza kijkiem do kamery.
 
 
16:40 Odjezdzam do Krakowa. Korki po weekendzie więc planowanie 2:30 trwa 2:55.
 
 
19:15 Wysiadam w Krakowie. Po drodze mam kupiony bilet na autobus do Wrocławia. Już jestem pewny że wyrobię się  „na styk”, jeśli nie będzie więcej opóźnień. Mam godzinę na zakup jedzenia I umycie się w umywalce dworca PKP – za 2 PLN ale mało ludzi, nikomu nie przeszkadzam świecąc klatą.
 
 
20:15 Ruszam przebrany, umyty najedzony do domu. Zaczynam się odprężać. Lekko drzemię w podróży.
 
23:35 W wysiadam na dworcu W Wrocławiu. ZROBIŁEM TO! Na radość przyjdzie czas, a póki co, trzeba się wyspać 
 
 

LISTA SPRZĘTU:

 
– 1 x koszulka bawełniana na podróż.
–  1 x cienka bluza. ( użyłem jej tylko jako poduszki)
– 1 x cienkie spodnie z odpinanymi nogawkami. ( użyłem tylko na podejściu do MOKA)
– 1 x 40L plecak. na podroż. (Zostawiłem go w szafce z resztą zbędnych rzeczy)
– 1 x ręcznik. ( na podroż, wytarłem się po umyciu)
– 3 x pary skarpetek. 2x cienkie. 1 mam na sobie i 1 szt awaryjnie. 1 x grubsze na podróż.
– 1 x koszulka techniczna.
– 1x cienka wiatrówka. Nic nie wazy i chroni przed lekkim deszczem
– 2 x buff/chusta 1szt
– 1 x leginsy do biegania ¾ długości. Lekkie dobrze oddycha. Wygodne. Nie obciera.
– 1x buty podejściowe. Gdyby nie plany Taternickie, to bym zabrał adidasy do biegów górskich. Tak do są dość wygodne lekkie i bardzo precyzyjne.
– 1 x para kijków trekkingowych. Te ponoć najlżejsze na świecie i często używane na biegach górskich. Używałem gumowych nakładek bo cala droga po twardym.
– 1 x mały: 10 litrowy plecak do „fast trekkingu”/ biegów górskich. Zmieścił wszystko co potrzebne. Serio 
– 1 x okulary przeciwsłoneczne
-1 x pas biodrowy z kieszonką na drobne rzeczy. -czołówka ( tak nawet jak planuje wrócić przed zmrokiem!)
– 2 x telefon. Jeden zgubiłem w autobusie A drugi naładowany z bateria trzymającą tydzień. Tak 
– apteczka podstawowa. Kilka plastrów, folia NRC, zestaw RKO,
– podstawowy zestaw naprawczy. gafa, trytki, sznurówki
– bukłak na 2 litry z rurką. Na drogę zabrałem 1,5l wody + depozyt przy morskim oku.
-Szturmżarcie. Kabanosy, batony białkowe,batony inne, musy owocowe, orzeszki ziemne. W zestaw kalorii na 2 dni. Tez serio. Zostało mi kilka batonów orzeszki i 1 mus.
-Żarcie normalne w depozycie na dworcu w Zako.
–  2 x Ubezpieczenie na cały świat NNW pokrywające koszt akcji ratunkowej w tym Śmigłowca.
 

SPRZĘT FILMOWY:

 

– 1 x kamerka sportowa
– 4 x baterie do kamerki
– 1 x kijek do kamerki ( zgubiony po drodze)
–  1x mini-statyw . Zastąpił kijek.
– 1 x opaska na głowę do kamerki
– 1 ładowarka do baterii na 2 baterie
– 3x kabel do kamerki/telefonu
– 1x powerbank 4400mah
 

Podsumowanie.

 
 
Jak można zobaczyć na wideo i przeczytać to da się przejechać w 2 strony z Wrocławia, wejść i zejść z Rysów w dobę. TO tego warto jak nie wiem co. Głód Tatr był już nie do wytrzymania i taka wycieczka zaspokaja go w zupełności. Mimo że wszedłem dla siebie rekordowo szybko i podobnie z zejściem to również nacieszyłem oczy pięknym krajobrazami tatrzańskimi. Tym więcej tego czasu może być na to, jeśli nie zaczniesz się szlajać po Słowackich graniach  Plan zrealizowany na styk, ale jeśli ktoś nie ma najlepszej kondycji to też się wyrobi, jeśli będzie wchodził 5h i schodził 4h. Tym też więcej można mieć czasu w zapasie jeśli obierzemy za cel w rejonie Hali Gąsienicowej 

VIDEO do obejrzenia:

https://www.youtube.com/watch?v=wK0xqHHWvPM

Mój opis
Art Mlynarczyk
Posty: 1
Komentarze: 5
Z pasją do przodu
Aktywności
Tagi
1 bieganie (1)
1 wejście (1)
1 rysy (1)
1 tatry (1)
1 trekking (1)
Copyright by planetagor.pl