Linki News Kontakt O nas Reklama Regulamin FAQ Dodaj opinie Partnerzy Zaproś znajomego Dodaj do ulubionych Angielski Polski
Angielski Polski
Artykuły
W sercu Bieszczad - Ustrzyki Górne
06-12-11

 

Ustrzyki GórneTREKKING. Słońce powoli zachodzi nad połoninami. Na przystanku PKS siedzi grupka roześmianych turystów, zaczepianych przez miejscowych opowiadających niestworzone historie o atakach wilków na okolicznych mieszkańców oraz groźnych niedźwiedziach. Z pobliskiej knajpy słychać przeboje Starego Dobrego Małżeństwa. Jestem w sercu Bieszczad - Ustrzykach Górnych na wysokości 650 m.n.p.m.


Wieś, leżąca niedaleko ujścia potoku Terebowiec do Wołosatki, została lokowana na prawie wołoskim już w XVI wieku. "Ustryki" znaczy tyle co ujście rzek lub miejca, gdzie rzeki się spotykają. Przed II wojną światową wieś liczyła ok. 130 domów, stała tu także drewniana cerkiew. W latach 1945-47 w wyniku akcji „Wisła" mieszkańcy zostali wysiedleni, wieś zniszono.Przez lata stała tu jedynie strażnica Wojsk Ochrony Pogranicza (WOP) i schronisko. Nowi mieszkańcy pojawili się dopiero w latach 80. Strażnica, zlokalizowana niemal naprzeciwko schroniska Kremenaros i dziś pełni ważną rolę. Przez zieloną bieszczadzką granicę Unii Europejskiej przekraczają uchodźcy, głównie Czeczeńcy.


Choć dzisiejsze Ustrzyki zamieszkiwane są przez nieco ponad sto osób, stają się coraz bardziej komercyjne. Pamiętam, jaki szok przeżyłam, gdy w 2007 roku okazało się, że w jednym ze sklepów można płacić kartąJ. Znacznie ciekawsze są Ustrzyki zimą. Nie mogłam wziąć udziału w niedzielnej mszy, w parafialnym kościele pw. Św. Anny  (zbudowanym pod koniec XX wieku) msze nie są odprawiane od grudnia do marca. Sklep był otwarty... ale tylko wtedy, kiedy przyjeżdżał tam właściciel. Wejść można było tylko do jednej knajpy. Czarna droga kończyła się tuż za budynkiem Straży Granicznej. W drodze do Bacówki pod Małą Rawką niełatwo złapać stopa. I bynajmniej nie dlatego, że zniknęła gdzieś tradycyjna bieszczadzka gościnność. Po prostu - przez wielką bieszczadzką obwodnicę przejeżdża średnio jeden samochód na godzinę. Na szczęście nad losem turysty mogą ulitować się patrolujący okolicę strażnicy.

 

 

Ustrzyki zimą

Ustrzyki Górne zimą - oaza spokoju. Charakterystycznym elementem krajobrazu jest budynek Straży Granicznej.

fot.: Paulina Wojciechowska

Leżące przy Głównym Szlaku Beskidzkim Ustrzyki Górne to świetna baza wypadowa w w bieszczadzkie klasyki. Przez grzbiet Szerokiego Wierchu w około 3 godziny dojdziemy na Tarnicę (1346 m.n.p.m.), ambitni będą kontynuować wędrówkę w kierunku Halicza, Rozyspańca i Przełęczy Bukowskiej, aby w Wołosatym napotkać znaki końcowe/początkowe GSB. Dwie godziny stromego podejścia - i jesteśmy na Połoninie Caryńskiej (1297 m.n.p.m.).  Czterokilometrowy grzbiet połoniny, kończący się zejściem do Berehów Górnych (skąd można kontynuować wędrówkę na Połoninę Wetlińską, ku kolejnym szczytom i przełęczom GSB), Szlakowi towarzyszy ścieżka przyrodnicza „Buk". Niebieskim szlakiem w trzy i pół godziny możemy osiągnąć szczyt Wielkiej Rawki (1307 m.n.p.m.), by po 45 minutach znaleźć się na szczycie Kremenarosa (in. Krzemieńca, 1221 m.n.p.m.), gdzie spotykają się granice Polski, Słowacji i Ukrainy. Dzięki przynależności do strefy Szengen możemy kontynuować naszą wędrówkę pod słowackich Górach Bukowskich. Możemy też wybrać opcję „pasmo graniczne", znacznie mniej popularne niż Tarnica czy Caryńska. Obierając przeciwny kierunek niebieskich znaków dojdziemy do Wołosatego, dalej na Tarnicę, Bukowe Berdo, Magurę Stuposiańską, Otryt, Ustrzyk Dolnych... aż do Grybowa w Beskidzie Niskim.

 

Caryńska

Bieszczadzki klasyk - Połonina Caryńska. Wędrówka wśród "połonin traw", gdy "wokół góry, góry i góry".

fot.: Paulina Wojciechowska

Bieszczadzki wędrowiec pragnący zatrzymać się w Ustrzykach może skorzystać ze schroniska Kremenaros - niemal naprzeciwko budynku Straży Granicznej. Klimat nieco zaniedbanego schroniska dodatkowo psują grupy, których górskie spacery kończą się najczęściej w pobliskim sklepie. Najróżniejsze osobniki spotkać możemy także we wspólnej sali, połączonej z barem - będą tam zarówno imprezowicze, domagający się muzyki w stylu umpa-upma jak i „prawdziwi" Bieszczadnicy - co przyjechali dwadzieścia lat wcześniej i zostali, a do knajpki przychodzą z gitarą. Ogromnym plusem Kremenarosa jest przyjmowanie na glebę absolutnie wszystkich, (choć prywatne kwatery tuż obok) oraz dostępny całodobowo czajnik J .Wszelkie grupy oazowo-kościelne schronienie znajdują w domu przy parafialnym kościele, a poszukujący czegoś pomiędzy komfortem a schroniskiem mogą zatrzymać się w Hoteliku Białym. Gdziekolwiek się zatrzymamy - oby tylko nie padało, oby następnego dnia można by wyruszyć na bieszczadzki szlak.

 

 

Kremenaros

Legendarne schronisko Kremenaros. Zamiast świetlicy znajdziemy tam bar. 

fot.: Katarzyna Szewczyk

 

Autorka: Paulina Anna Wojciechowska

Redaktorka Działu Trekking


Komentarze
Copyright by planetagor.pl