Articles
SÄ… takie miejsca, gdzie SÅ‚oÅ„ce nigdy nie Å›pi, co najwyżej zdrzemnie siÄ™ za jakÄ…Å› górÄ… na chwilÄ™, gdy akurat nikt nie widzi i wyÅ‚oni siÄ™ z drugiej strony po chwili, by znów oÅ›wietlać drogÄ™ wÄ™drowcowi znikajÄ…cemu w gÄ™stej mgle. Czasami drogÄ™ przetnie ospaÅ‚e stado miejscowych reniferów, goÅ›cinnych jednak na tyle, by pozwolić przyssać siÄ™ obok do tego samego obrywu skalnego, z którego wypÅ‚ywa wÅ‚aÅ›nie orzeźwiajÄ…cy strumieÅ„ wody i z którego one same korzystajÄ… codziennie. GÅ‚uchÄ… ciszÄ™ wypeÅ‚nia tylko szelest tegoż strumienia ginÄ…cego w kotlinie, która przed chwilÄ… uwiÄ™ziÅ‚a opadajÄ…cÄ… mgłę i sÅ‚abe, ale regularne podmuchy póÅ‚nocnej, morskiej bryzy. Gdzie to jest? DokÅ‚adnie nie wiem.
DokÅ‚adnie nie wiem, ale mniej wiÄ™cej 100km na wschód od Tromso w Norwegii, ok. 300km za koÅ‚em podbiegunowym i tylko przez kilka letnich tygodni dnia polarnego, gdy SÅ‚oÅ„ce nie schodzi poniżej horyzontu. Na drodze Nordkapp - Tromso Å‚atwiej o renifery niż o samochody. JeÅ›li już siÄ™ zdarzÄ…, to jeżdżą powoli, jeÅ›li zaÅ› pojawiÄ… siÄ™ renifery to trzeba jeszcze bardziej zwolnić, by ich nie ogÅ‚upić i nie zestresować - wtedy pokornie wracajÄ… na swój pas ruchu, no chyba że akurat trawa po przeciwnej stronie drogi jest smaczniejsza.

Co jakiÅ› czas zdarzajÄ… siÄ™ campingi. Zazwyczaj w co Å‚adniejszych zatoczkach, gdzie góry wyrastajÄ… na kilometr lub wyżej prosto z morza. Nie wychodzi drogo za rozbicie namiotu na dobÄ™, woda sÅ‚odka i spokojna jak na morskÄ…. W godzinach dziennych wyglÄ…da to tak, jak czÄ™sto na pocztówkach z tych rejonów. Ale prawdziwÄ… naturÄ™ fjordów można poznać tylko osobiÅ›cie.
WejÅ›cie na górÄ™ widocznÄ… na zdjÄ™ciu zajęło mi 8 godzin "nocnych". Na dole powietrze ciepÅ‚e i przyjemne, w takich warunkach pÅ‚uca wydajÄ… siÄ™ dwa razy bardziej pojemne. Drewniany most nad krystalicznie czystym potokiem, ostatnie domostwa i w górÄ™. Na poczÄ…tku dość gÄ™sty, niski las, nieco poźniej same trawy z pojedynczymi drzewkami, a jeszcze wyżej pojedyncze kÄ™pki traw wÅ›ród kamieni. Granice pomiÄ™dzy tymi terenami byÅ‚y zaskakujÄ…co wyraźne, las i trawy koÅ„czyÅ‚y siÄ™ dość gwaÅ‚townie, najwyraźniej Odyn przed wiekami dbaÅ‚ o odpowiednie zgospodarowanie terenu i tak zostaÅ‚o do dziÅ›.

Na szczycie ok. 3 w nocy, póÅ‚mrok. Co ciekawe nie byÅ‚o problemu z wysyÅ‚aniem SMSów ze szczytu. Niesamowity widok, zapach, szum strumienia, dotyk wiatru i smak wody ze źródÅ‚a, wszystkie zmysÅ‚y na raz zaangażowane. Okazuje siÄ™, że renifery bacznie mnie caÅ‚y czas obserwowaÅ‚y i dopiero w póÅ‚mroku odważyÅ‚y siÄ™ wejść w drogÄ™ nieznajomemu wczeÅ›niej zwierzakowi, czyli mnie. Mój ruch - baczna obserwacja, po czym schylaÅ‚y siÄ™ po nowÄ… porcjÄ™ Å›wieżej trawy, ale tylko wtedy gdy ja staÅ‚em nieruchomo. Takie nordyckie szachy, gdzie jednak nikt nie miaÅ‚ zÅ‚ych zamiarów.
MgÅ‚a pojawiÅ‚a siÄ™ znikÄ…d i bardzo szybko. Granica też byÅ‚a bardzo wyraźna i jej opadanie Å‚atwe do zaobserwowania. Przez niÄ… wyszedÅ‚em w miejscu oddalonym o 7-8 km wzglÄ™dem zamierzonego. Przy okazji dowiedziaÅ‚em siÄ™ jak to jest taplać siÄ™ w póÅ‚mroku we mgle w norweskim bagnie do kolan przedzierajÄ…c siÄ™ przez zaroÅ›la, których kraniec oznaczaÅ‚ rzekÄ™. Woda lodowata, ale do przepÅ‚yniÄ™cia tylko kilkanaÅ›cie metrów. O 8 rano bagna pochÅ‚onęły mgłę, która zniknęła tak szybko, jak siÄ™ pojawiÅ‚a i widok znów byÅ‚ taki jak ze zdjÄ™cia. Jak po nagÅ‚ym przebudzeniu, ale ze spokojnego snu.
A więc tak wygląda skraj Valhalli.
Yngwie
|
|