Linki News Kontakt O nas Reklama Regulamin FAQ Dodaj opinie Partnerzy Zaproś znajomego Dodaj do ulubionych Angielski Polski
Angielski Polski
Artykuły
Szwedzka Korona - Kebnekaise
06-12-15

 

 

Kebnekaise

 

Kebnekaise (Giebnegaisi), 2113m, to szczyt położony w Szwecji, daleko na północy, za kołem podbiegunowym.  Jest to najwyższy szczyt Szwecji, najwyższy szczyt europejskiej strefy polarnej i najwyższy Laponii, jest więc gratką dla kolekcjonerów koron.  Jego nazwa pochodzi od saamskiego giebne-kocioł, gaisi-wysokie góry.

 

Szczyt Kebnekaise ma dwa wierzchołki, Sydtoppen i niższy Nordtoppen (2097m). Oba wierzchołki są pokryte lodowcem o grubości ok. 40m, stąd zależnie od lata i pory roku ich wysokość waha się w granicach kilku metrów. Wynika z tego, że nawet latem aby zdobyć kopułę szczytową należy mieć raki i czekan. Nie bierzmy za dobrą monetę relacji o udanych wejściach bez sprzętu. Jest to możliwe w korzystnych warunkach, gdy słońce rozmiękczy powierzchnię śniegu. Jeśli jednak panuje chłodniejsza pogoda grozi nam długi zjazd po zlodowaciałym śniegu na kamienisty piarg lub wprost w przepaść. Na szczycie odnotowano wiele wypadków śmiertelnych. W zależności od planowanej trasy należy posiadać także sprzęt asekuracyjny, zwłaszcza gdybyśmy chcieli wejść na obydwa wierzchołki. Łączy je krótka grań śnieżna.

Kopuła szczytowa jest niewielka i mieści się na niej niewiele osób. Widoki z niej są wspaniałe, i rozciągają się na imponujący wysokogórski krajobraz. W bezpośrednim sąsiedztwie wznoszą się jeszcze 3 dwutysięczniki i inne szczyty pomiędzy którymi znajduje się kilkadziesiąt niewielkich lodowców. To sprawia, że okolica, zarówno zimą jak i latem jest celem wysokogórskiego narciarstwa.

 

Warto pamiętać, że linia koła podbiegunowego, to równoleżnik na północ od którego w czas przesilenia letniego słońce nie zachodzi, a zimą nie pojawia się na niebie. Planując wyjazd warto wziąć to pod uwagę, by nie pojechać w góry w czas nocy polarnej. Z kolei latem dość długo trwa tu dzień polarny, co pozwala na znacznie swobodniejsze planowanie wycieczek, oczywiście pod warunkiem, że komuś nie przeszkadza mieszanie "dnia" z "nocą". W okolicy Kebnekaise dzień polarny trwa w dniach od 25 maja do 18 lipca. Podobnie długa noc polarna, trwa od początku grudnia do połowy stycznia. Noc polarna nie musi oznaczać egipskich ciemności. Jeżeli słońce znajduje się do 6 stopni poniżej linii horyzontu, a niebo jest bezchmurne, można podobno nawet czytać gazetę. Oczywiście w porze najwyższego położenia słońca w ciągu dnia..., tzn. nocy. Po ustaniu nocy polarnej długość dostępnego światła dziennego zwiększa się stopniowo, więc zimowe wyjazdy lepiej planować od połowy lutego.

 

Odnośnie warunków klimatycznych musimy pamiętać, że znajdujemy się za kołem podbiegunowym. Ciepło nie będzie, chyba że trafimy na cudną letnią pogodę. Niestety, te nadzieje mogą okazać się płonne, a to za sprawą wpływu niedalekiego oceanu z jego ciepłym Golfsztromem. Zimą powietrze nad oceanem położonym na zachód od wybrzeży Norwegii jest średnio o ponad 22 °C cieplejsze niż powietrze na podobnych szerokościach geograficznych. Dzięki niemu w okolicach Kebnekaise przeważa łagodna, ale dżdżysta i mglista aura. Latem możemy liczyć na deszcz i mgłę, a zimą na mgłę i wiatr. Na piękne widoki nie możemy liczyć nigdy..., chyba, że dopisze nam szczęście lub będziemy mieli dużo czasu na miejscu. Zimy nie są zbyt ostre i minimalne temperatury oscylują w okolicach -20 do -25stopni,  a średnie temperatury lutego i marca to -5, -10 stopni. Temperatury wcześniejszych miesięcy mogą być interesujące dla miłośników poruszania się z latarkami i podziwiania ze szczytów nieprzeniknionej czerni.

Miastem, z którego możemy dostać się pod Kebnekaise, jest Kiruna, znane każdemu z lekcji geografii nt. złóż rud żelaza na świecie. Do Kiruny można dolecieć samolotem lub dojechać pociągiem. Ze Sztokholmu zajmie nam to około 20 godzin. W Kirunie przenosimy się na przystanek autobusowy i wsiadamy do autobusu do Nikkaluokty. Ta znajdująca się 70 km od Kiruny  osada, jest punktem startowym szlaku Kungsleden wiodącego do schroniska Kebnekaise Fjallstation i dalej do Abisko.  Jest to niewielka, luźno rozrzucona na sporym obszarze wieś i w zasadzie obok przystanku autobusowego znajduje się tylko pawilon z pamiątkami saamskiego rękodzieła, można też zakupić pocztówki i książki nt. Saamów. Z Nikkaluokty czeka nas marsz 19km do schroniska. Turyści o zasobnych  portfelach mogą skorzystać z transportu helikopterem (latem) lub pojazdem gąsienicowym, skuterami (zimą). Ceny transportu to ok. 250 zł za pojazd gąsienicowy, 400zł za przelot (wliczone 20kg bagażu). Nocleg w schronisku to 350-450 SEK, czyli ok. 200zł. Przy takich cenach dobrym rozwiązaniem jest namiot. Możemy biwakować wszędzie zgodnie ze skandynawskim prawem Allemansratten.  Jeżeli rozbijemy się przy samym schronisku musimy liczyć się z opłatą.

 

Na szczyt prowadzą zasadniczo 3 trasy (mapa). Dwie z nich nie przedstawiają trudności technicznych, ale zwłaszcza w odniesieniu do częstego zachmurzenia i mgieł mogą nastręczyć trudności orientacyjnych. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że wiele zboczy jest podciętych przepaściami, a inne, zwłaszcza zimą, mogą być zagrożone lawinami, to także wycieczka tymi trasami musi być poważnie potraktowana.

Najpopularniejszymi trasami na szczyt są dwie drogi o nazwie wschodnia i zachodnia, prowadzące od schroniska. W rzeczywistości obie prowadzą od wschodu. Od zachodu na szczyt prowadzi najłatwiejsza, najprostsza i... najdłuższa trasa z doliny Sinnivaggi. Nie jest ona osiągalna od schroniska w ciągu jednego dnia i należy się wcześniej przenieść do punktu wypadowego, którym mogą być chaty Salkastugorna lub Kuoperjakka po zachodniej stronie masywu.

 

Najczęściej wybieraną drogą wejścia na szczyt jest droga wschodnia. Wymaga ona obycia z łatwym terenem lodowcowym. Ci którym takiego obycia brakuje mogą skorzystać z wejść organizowanych przez przewodników górskich (koszt ok. 50 euro). Droga wiedzie przez lodowiec Bjorlings (uwaga na szczeliny). Dochodzimy nim do poderwanego żlebu, który osiągamy eksponowanym trawersem ponad skałami. Nachylenie żlebu wynosi ok. 45-55st. 150-ciometrowym terenem ubezpieczonym linami stalowymi (mogą niestety być pod śniegiem) osiągamy szeroki grzbiet w miejscu, gdzie stoi niezagospodarowany schron Toppstugan. Dalej ok. kilometr  łatwym terenem na szczyt. Dojście na szczyt zajmuje około 5 godzin. Zimą trasa ta jest znacznie bardziej narażona na lawiny niż droga zachodnia.

 

Droga zachodnia jest łatwiejsza technicznie, ale dłuższa i trudniejsza orientacyjnie. Dolinką Kitteldalen podchodzimy do kociołka, z którego wchodzimy na przełęcz między szczytami  Duolbagorni i Vierranvarri (1711 m). Po osiągnięciu Vieranvarii opuszczamy się 200 w dół na przełęcz i szerokim grzbietem podchodzimy na szczyt Kebnekaise mijając pod drodze schron Toppstugan. Czas wejścia ok. 8 godzin. W związku z dwukrotnym przechodzeniem przez szczyt Vierranvarri suma podejść wynosi ponad 1700m.

W rejonie Kebnekaise znajduje się dużo schronisk i bezpłatnych schronów (Singistugorna, Salkastugorna, Tarfalastugan, Kuoperjakka, Kaskavagge, Unna Raitastugan), które umożliwiają dokonanie różnych wariantów wielodniowych trekkingów wokół masywu. Trzy pierwsze są płatne 250-350 SEK, pozostałe to bezpłatne chatki.

 

Moje Kebnekaise

 

Kiedy zimą 2007 roku otrzymałem propozycję wyjazdu na Kebnekaise, nie zastanawiałem sie długo. Sama "egzotyka" kojarząca się z Laponią i wyobrażenia z dzieciństwa o krainie św. Mikołaja były wystarczającym magnesem. Nie bez znaczenia był też zimowy termin, bo kiedyż jechać do Laponii kojarzonej z bielą śniegów i zaprzęgami reniferów, jak nie zimą. Pozostało jedynie rozbić świnkę i sprawdzić stan finansów, wystąpić do żony o pozwolenie, i po tych wstępnych formalnościach mogłem jechać . W wyjeździe wzięli jeszcze udział Adam Balcerkiewicz, Marcin Klank, z którymi byłem na Uralu Północnym oraz Kasia, drogi ciężar, który Marcin do dziś dźwiga na swych strudzonych barkach. Spirytusem movens wyjazdu była Kasia, która posiada rodzinę w Szwecji. Bardzo ułatwiło nam to logistykę w obydwu kierunkach, zwłaszcza na odcinku lotnisko Skavsta, dworzec kolejowy w Sztokholmie. Skorzystaliśmy też z bardzo miłej gościny.

Do Nikkaluokty dotarliśmy pociągiem przez Kirunę i autobusem. Z jednym noclegiem po drodze doszliśmy do schroniska i po krótkiej wizycie w nim, udaliśmy się na biwak w okolicy wylotu doliny Kitteldalen. Pogoda jaką zastaliśmy na miejscu była całkiem dobra. Kilkustopniowe mrozy i dobra widoczność, która zwykle psuła się po południu razem z obniżaniem sie pułapu chmur.

 

Następnego dnia mieliśmy zamiar przez dolinę Siellajohka przejść na zachodnią stronę masywu i kolejnego dnia doliną Sinnivaggi wejść na nartach na szczyt od zachodu. Dzień wstał mglisty i nieprzyjemny. Widoczność słaba. Rozpoczęliśmy podejście pod wylot doliny, ale wkrótce okazało się dlaczego na żadnych mapach dolina Siellajohka nie jest wykazywana jako szlak służący turystom. Dolinę stanowił skalisty wąwóz o ścianach od kilkunastu do trzydziestu metrów, zamknięty od góry zamarzniętym wodospadem. Rekonesans wykazał, że kanion można by obejść górą po mocno nachylonych stokach, ale z ciężkim bagażem byłoby to ryzykowne w razie obsunięcia się w dół. Zawróciliśmy więc na miejsce biwaku z zamiarem wchodzenia na szczyt następnego dnia tzw. drogą zachodnią. Widoki na to rysowały się mgliście, tak jak mglista i paskudna była pogoda.

 

W górach trzeba mieć trochę szczęścia i poranek wstał piękny i słoneczny z nielicznymi obłokami. Krótkie przygotowania i ruszyliśmy na nartach w górę dolinki Kitteldalen. Po dojściu do kotlinki u stóp Kebnekaise postanowiliśmy podchodzić z lewej strony przełęczy po wywianym do kamieni stoku, który wyglądał znacznie bezpieczniej pod względem lawinowym niż stoki przełęczy. Po osiągnięciu grzbietu, obniżyliśmy się kilkadziesiąt metrów i zaczęliśmy podchodzić na Vierranvarri. Od przełęczy zaczął nam towarzyszyć dość silny wiatr. Za Vierranvarri, po zejściu 200m w dół na przełęcz przed Kebnekaise, szerokim stokiem rozpoczęliśmy podejście na szczyt. Tak jak i w poprzednich dniach od ok. 13ej chmury zaczęły się obniżać i 20 marca o godzinie 16ej w zupełnej mgle osiągnęliśmy szczyt. Postanowiliśmy szybko schodzić tak, by szeroką kopułę Vierranvarri zdążyć jeszcze przejść przy jakiej takiej widoczności. Po krótkim popasie w schronie Toppstugan, osiągnęliśmy przełęcz za Vierranvarii równocześnie z pułapem chmur. Do kociołka schodziliśmy już we mgle, że oko wykol. Przypięliśmy narty i zjechaliśmy w dół osiągając namioty w zapadającym zmroku.

 

Szczyt jest ciekawy i polecam. Na pewno warto mieć więcej czasu i zwiedzić  okolice masywu. Najlepiej obejść go wokoło. Sądzę, że zima jest pod wieloma względami lepszą porą. Latem tundra jest podmokła, jest więcej opadów, a poza tym zagrażają nam krwiożercze bestie lęgnące się w rozlewiskach. Góry też ładniej wyglądają w śnieżnej szacie niż jako usypiste kamieniołomy. Poza tym można spotkać św. Mikołaja. Nam się to nie udało i zaczynam coraz bardziej podejrzewać, że z tym Mikołajem to jakaś ściema.

 

 

Autor: Andrzej Szaga

 

 

 

Nikkaluokta. Pawilon pamiątkarski.

 

 

Takimi pojazdami jest dostarczane zimą zaopatrzenie i turyści do schroniska.

 

Pierwszy biwak w drodze u początków zamarzniętego jeziora Laddjujavri

 

 

W drodze. Od prawej: Kebnekaise, Vierranvarri, Duolbagorni, Sinnicohkka, Skarttoaivi

 

Charakterystyczna piramida Duolbagorni. Po prawej dolinka Kitteldalen i szczyt Vierramvarii, którymi wiedzie droga zachodnia.

 

Podejście do kociołka u stóp Vierramvarri i Kebnekaise

 

Na podejściu pod Vierramvarri. W dole wąska dolina Siellajohka

 

 

Toppstugan, awaryjny, bezobsługowy schron na stokach Kebnekaise

 

Kopuła szczytowa Kebnekaise

 

Nasz biwak w szerokiej dolinie Laddjuvaggi u stóp Duolbagorni i wylotu doliny Kitteldalen

 

LINKI:

strona STF i schroniska:

https://www.svenskaturistforeningen.se/anlaggningar/stf-kebnekaise-fjallstation/

opisy tras na Kebnekaise:

http://www.summitpost.org/stra-leden-eastern-route/164416

http://www.summitpost.org/v-stra-leden-western-route/688033

http://www.summitpost.org/nygrens-led/162578

opis wejścia drogą wschodnią z jej dobrą dokumentacją foto:

http://www.lezec.cz/clanky.php?xtem=&key=10496

opis trekkingu wokół masywu Kebnekaise z wejściem od zachodu doliną Sinnivaggi, na dole opisu linki do kolekcji waypointów:

http://www.tourism.ru/phtml/users/get_report.php?697

letnie wejście na szczyt:

http://avantura.pm/kebnekaise-w-drodze-na-kociol/

wrześniowe narciarskie potyczki z Kebnekaise

http://www.portalgorski.pl/nowosci/wspinanie/26-gory-wysokie/144-najwyzszy-pagor-w-szwecji

 

 

 


Komentarze
  • Michał Yngwie KamińskiDodał Michał Yngwie Kamiński 566 Dni temu
    0 punktów    
    Jag hade planerat detta berget, men jag hade inte samlat laget. Men jag var i Santa Claus i Rovaniemi :-)
    (Planowałem tą górkę, ale nie zebrałem ekipy. Za to u Świętego w Rovaniemi byłem :-) )
Copyright by planetagor.pl