Linki News Kontakt O nas Reklama Regulamin FAQ Dodaj opinie Partnerzy Zaproś znajomego Dodaj do ulubionych Angielski Polski
Angielski Polski
Artykuły
Starorobociański zwany też Klinem
04-02-15

 

 

 

Starorobociański od strony Lilowego KarbuTREKKING. "Była późna jesień. Po niebie płynęły szare chmury, a w dolinach parowały mgły - gęste, jakby utkane z brudnej waty. Właśnie w taki dzień szedłem doliną Starej Roboty w kierunku Siwej Przełęczy, by potem wejść albo na Starorobociański, albo na Ornak. W miarę wznoszenia się w górę mgła gęstniała i stawała się coraz bardziej szara." - tak opisał początek jednej z wędrówek ks. Rogowski. Trasa klasyczna, na piękny szczyt, o którym chciałabym napisać dziś słów kilka.

 

Starorobociański Wierch nazywany niegdyś Klinem (tak brzmi też słowacka nazwa szczytu) lub Wysokim Wierchem, wznosi się na wysokość 2176 m.n.p.m. i jest najwyższym szczytem polskiej części Tatr Zachodnich (a piątym najwyższym szczytem Tatr Zachodnich w ogóle). Leży w głównej grani Tatr na granicy polsko-słowackiej – od Kończystego Wierchu oddzielony jest Starorobociańską Przełęczą– od Siwego Zwornika - Gaborową Przełęczą. Góruje nad polską Doliną Starorobociańską oraz nad słowackimi Zadnią Raczkową i Gaborową. Zbudowany jest z białych wapieni i łupków krystalicznych. Jesienią góra ma nieco czerwonawe zabarwienie dzięki kwitnieniu sitowi skuciny. Swoją nazwę, pochodzącą od Hali Stara Robota, szczyt zawdzięcza prowadzonym prawdopodobnie od XVI wieku pracom górniczym. Panorama szczytowa należy do najpiękniejszych w Tatrach Zachodnich – na pierwszym planie mamy Błyszcz i Bystrą, Kamienistą, Tomanowy– na dalszym planie strzeliste wierzchołki Tatr Wysokich.

 

Za pierwsze wejście uważa się zdobycie góry przez szwedzkiego przyrodnika Görana Wahlenberga (1813 – pomiary wysokości), pierwsze wejście zimowe miało miejsce w 1910 roku.

 

Starorobociański od Lilowego Karbu

Szczyt od strony Lilowego Karbu. Osoby, które nie mają dobrej kondycji to podejście może zaboleć - mimo to uważam, że warto :)

fot.: Paulina Wojciechowska 

 

Starorobociański od wschodu zdobywamy podchodząc wcześniej na Lilowy Karb (1959 m.n.p.m.), tam z kolei możemy dostać się od strony Siwej Przełęczy (1812 m.n.p.m.) i Oranku (1867 m.n.p.m.) a wcześniej Iwaniackiej Przełęczy. Inna opcja to podejście do Siwej Przełęczy szlakiem czarnym, biegnącym dnem Doliny Starorobociańskiej (jednej z najmniej uczęszczanych w polskich Tatrach – polecam!). Dolina bywa czasem błotnista ze względu na częste zwózki drewna. Szczyt szczególnie imponująco wygląda od strony właśnie tej doliny, nad jej dnem wznosi się ok. 500 metrów, a stoki podcięte są stromym urwiskiem tzw. Wielkimi Jamami. Podejście od Lilowego Karbu na sam wierzchołek zajmuje ok. 35 minut (po drodze zbobywamy niewybitny Siwy Zwornik), jest dość strome i szczególnie męczące w pełnym słońcu, a niebezpieczne w kiepskich warunkach pogodowych. Aby dojść do szczytu przez Ornak ze schroniska w Chochołowskiej lub w Kościelskiskiej potrzeba ok. 4:30 h, przez Dolinę Starorobociańską z Chochołowskiej – 3:45 h.

 

Ornak

Przy dobrej pogodzie trasa na Starorobociański jest bardzo widokowa - na zdjęciu widok ze zbocza Ornaku. Na pierwszym planie Tomanowy, Smerczyński i Kamienista.

fot.: Paulina Wojciechowska 

 

Od zachodu zdobywamy Starorobociański od strony Kończystego Wierchu (2003 m.n.p.m.) „Czasem mapowym” to 40 minut – prawie 200 metrów różnicy na odcinku 850 metrów odległości daje w kość, choć znacznie mniej niż podejście od strony Lilowego Karbu. Szczyty oddziela Starorobociańska Przełęcz (1975 m.n.p.m.), później podchodzimy krętą ścieżką przez tzw. Gładką Ubocz. Na Kończysty Wierch możemy dostać się poprzez Trzydniowiański Wierch (1758 m.n.p.m.) i Czubik (1846 m.n.p.m.). Na Trzydniowiański z kolei wchodzimy albo Doliną Jarząbczą albo Krowim Żlebem (stromo) z Polany Trzydniówka. Od schroniska w Dolinie Chochołowskiej do szczytu powinniśmy się dostać w ok. 4h.

 

widok ze Starorobociańskiego

Rozległy widok ze Starorobociańskiego wynagradza trudy podejścia!

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Ze Słowacji w okolice Starorobociańskiego możemy dotrzeć – szlakiem żółtym przez Zadnią Raczkową Dolinę (z malowniczymi Raczkowymi Stawami, widocznymi także z grani) na Starorobociańską Przełęcz (przez Słowaków nazywaną Rackovo Sedlo). Czas przejścia z Niżnej Łąki 4:20. Możemy także dostać się wybrać szlak zielony na Lilowy Karb przez Dolinę Gaborową. Szlak graniowy jest „wspólny” dla Polaków i Słowaków. Bardzo często można tam spotkać tatrzańskie kozice. Słowackie Tatry Zachodnie są „znane” z małej ilości turystów, niestety, niedostępne w okresie 1 listopada-15 czerwca.

 

Starorobociański może być celem „sam w sobie” – może też być też fragmentem fajnej i całodniowej wycieczki graniowej Grześ-Ornak (gorąco polecam!). Wędrówka może mocno dać się w kość kolanom – różnica poziomów nawet od dna Doliny Chochołowskiej to ponad tysiąc metrów, trzy razy podchodzimy i schodzimy stromo ponad 200 metrów. Jeśli dodatkowo wybieramy wariant „od samego dołu” tj. od Siwej Polany/Kir to jest to naprawdę długaśna wycieczka Wink 

 

Starorobociański zimą

Szczyt od strony Siwej Przełęczy, kwiecień. Łatwo widoczne ślady po niewielkich lawinkach. W środku zimy bywa tu naprawdę niebezpiecznie.

fot.: Paulina Wojciechowska 

 

Starorobociański Wierch zimą jest szczytem bardzo wymagającym. Z jego stromych zboczy schodzą zimą spore lawiny – jest to więc góra, którą należy traktować z należytym respektem mimo,  że leży „tylko” w Tatrach Zachodnich. "Całorocznym" zagrożeniem są stromizny i piargi. Ryzykowne może być też pobłądzenie i szukanie drogi „na własną rękę” -  północne zbocza Starorobociańskiego są dość strome, pokryte rumowiskami skalnymi. Podchodzenie na ten wybitny szczyt w sztuacji zagrożenia burzą także nie jest dobrym pomysłem.

 

Starorobociański oznaczyło jako zdobyty 28 użytkowników Planety. Być może jest nas jednak trochę więcej? :) Dla osób ze słabszą kondycją będzie to dobry cel całodniowej wycieczki, dla bardziej sprawnych górołazów - jednen z kilku dwutysięczników, które można zdobyć w okolicy.

 

 

Źródło:

Roman E. Rogowski, Mistyka Tatr, Kraków 2008

 

Autorka: Paulina Anna Wojciechowska

Redaktorka Działu Trekking

 

 

 


Komentarze
  • Emilia G.Dodał Emilia G. 930 Dni temu
    0 punktów    
    Byłam już daaawno :). To była długa i męcząca wycieczka. Chętnie bym się tam znowu przeszła latem.
  • Marek K.Dodał Marek K. 907 Dni temu
    0 punktów    
    NIc dodać, nic ująć. Właśnie wróciłem ze Starorobociańskiego zdobytego zimą. Inna bajka. A widoki mimo, że takie same to pod przykryciem śniegu góry wyglądają jakby się je na nowo odkrywało.
Copyright by planetagor.pl