Linki News Kontakt O nas Reklama Regulamin FAQ Dodaj opinie Partnerzy Zaproś znajomego Dodaj do ulubionych Angielski Polski
Angielski Polski
Artykuły
Sprzętowisko
16-06-10


 

 

 

 

 

 

 

Przyszło lato - symboliczny limes rozpoczynający czas wyjazdów w góry. Wielu zapewne zechce przebiec się po urokliwych trasach. W tym miejscu wszyscy początkujący zapaleńcy biegów górskich staną przed pytaniem: dobra, ale w czym biegać? Formuła, generalnie rzecz ujmując, jest prosta. Wystarczą wygodne buty i coś do ubrania. Problem w tym, że nie każdy but się nadaje. Wielu może unieść pytająco brew, gdy powiem, że buty za kostkę lepiej sobie odpuścić. Bronił się będę następującym argumentem: mówimy tu o bieganiu, a nie trekkingu. Zresztą, niedowiarki mogą spróbować biegać w swoich pancernych buciorach „do zdobywania Rysów"

 

 

 

 

 

 

 

Butologia, czyli podstawa biegania

 

 

Nie będę zdradzał tu żadnej wiedzy tajemnej. Sprawa jest prosta. But powinien być lekki, dobrze trzymający się podłoża. W tym miejscu zwracamy uwagę na bieżnik, nie tylko na jego „rozmiar", ale także na jakość gumy, z jakiej jest wykonany. Rzeczą najważniejszą jest amortyzacja. Mówiąc krótko amortyzacja buta powinna być miękka, ponieważ buty o twardej amortyzacji lepiej sprawdzają się podczas biegu po asfalcie, niż po leśnej ścieżynce. Pamiętajcie, dobra amortyzacja to stawy w całości, a chyba wszyscy zgodzą się, że to piekielnie istotne.

 

 

 Buty - podstawowy ekwipunek biegacza górskiego.

fot. mountainmurmur.com

 

 

But butowi jest nierówny, dlatego najlepiej przy wyborze posiłkować się radami sprzedającego i/lub bardziej zaawansowanego biegacza. Dlaczego? Ponieważ innego buta potrzeba dla osoby z nadwagą, innego dla początkującego itd.

Co do wyboru marki, jak w każdym innym podobnym wypadku, jest to kwestia gustów i zasobności portfela. Obecnie mamy do dyspozycji olbrzymią ofertę wszelkiej maści butów znanych marek (np. Puma, Adidas) poprzez solidne firmy w często przystępnych cenach (np. Asics), az po specjalistyczne buty wyczynowe (Montrail, La Sportiva). Wachlarz cenowy zaczyna się przy 150 złotych i ma silną tendencję zwyżkową.

 

 

Na górską wędrówkę odradza się klapek czy balerinek. Zasada ta tyczy się też biegania po górach. Zapomnijcie o tenisówkach i innych podobnych wynalazkach, czy produktach z hipermarketu. Powiedzmy sobie otwarcie to jest dobre na podwórko, a nie w góry. Ostatnie słowo w odniesieniu do butów. Warto mieć przynajmniej dwie pary, jedne przeznaczone do lata a drugie, cięższe (i bardziej wymagające podczas zakupu) na sezon jesień/zima.

 

 

Ubranka do bieganka

 

 

Dobrze. Rodzina i przyjaciele zachwycają się już najnowszą parą ultra wypasionych butów do biegania po górach. W kącie ktoś spiskuje, robiąc zakłady, kiedy pomysł biegania w górach rzucimy w diabły. Spokojnie. Nic tak nie utrze nosa niedowiarkom jak zakup odpowiedniej odzieży.

 

 

 

Zdj. Na zimniejsze warunki - koszulka z długim rękawem.

 

 

 

Tu sprawa jest jeszcze prostsza niż w wypadku butów. Jedyne, co adept biegania musi uczynić, to wejść do sklepu turystycznego, wycelować palcem w wybrany produkt i nabyć go drogą kupna (inne drogi nabywania towaru są raczej ryzykowne i o wątpliwej legalności).

 

 

Potrzebujemy ubranka oddychającego. Im więcej oddychających fatałaszków na ciele biegacza tym lepiej. Jedyna trudność to piekło wyboru: ramiączka, krótki rękaw, długi rękaw, kaptur lub bez, siatkowana czy długa..
Bieganie to jednak przede wszystkim bieganie - a nie rewia mody i blichtru. Kogoś nie stać na bluzkę z włókien węglowych, takich samych z jakich w NASA robią podpaski, z opcją fotosyntezy? Nie ma problemu. Uwaga, zdradzam teraz sekret: zwykły bawełniany t-shirt też spełni swoje zadanie. Czemu? Bo pocić się będziecie bez względu, co przyodziejecie. Przy zakupach trzeba poświęcić nieco uwagi skarpetkom. Nie warto na nich oszczędzać: tanie z bazarku zapewnią otarcia, ból w krwawej oprawie. Powinny być cienkie, dobrze oddychające i nie dalej niż do kostki. W sklepach, zwłaszcza górskich, jest bogaty wybór. O stopy trzeba dbać. W wypadku zimowego biegania garderobę poszerzamy o porządne getry i polarek.

 

 

W ten sposób mamy za sobą niezbędne zakupy. Pozostało wyekwipować się w kilka modnych gadżetów. Nie są one potrzebne do biegania, ale jak to mawiają „Diabeł tkwi w detalach". Z całej gamy świecidełek jedyne, co zdaniem moim, czyli autora tej tyrady, jest ciekawą propozycją to licznik z całą masą fajnych opcji typu: tempo, ciśnienie itd. I okulary z filtrem. Reszta podług potrzeb i fantazji.

Do zobaczenia na szlaku!

 


Autor: Maciej Lewandowski
Redaktor Działu Biegi Górskie

 


Komentarze
  • Nie ma żadnych komentarzy
Copyright by planetagor.pl