Linki News Kontakt O nas Reklama Regulamin FAQ Dodaj opinie Partnerzy Zaproś znajomego Dodaj do ulubionych Angielski Polski
Angielski Polski
Artykuły
O schronisku PTTK słów kilka
01-02-13


PiątkaTREKKING. A w schronisku Święty Piotr z herbatą i widoki nieziemskie na świat - śpiewa Stare Dobre Małżeństwo w piosence Ballada z Gór. Wielu z nas, dla których góry to przestrzeń sacrum chciałoby widzieć schronisko swoim górskim domem. Bywa różnie, o czym już kiedyś pisałam. Warto wiedzieć, że schroniska rządzą się swoimi prawami, mają swój regulamin do którego przestrzegania zobowiązani są nie tylko turyści, ale także dzierżawcy. Warto przyjrzeć się nico lepiej kilku uwarunkowaniom rządzącym działalnością górskich schronisk.





Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze zarządza większością schronisk w polskich górach - w miejscach nie znajdujących się w parkach narodowych możemy napotkać prywatne schroniska (np. Schronisko na Cyrli w Beskidzie Sądeckim) oraz chaty studenckie (np. Chata na Rogaczu w Beskidzie Małym). Schroniskami zarządzają spółki PTTK (np. Bieszczadzkie Schroniska i Hotele PTTK), te z kolei ogłaszają przetargi dla dzierżawców. PTTK oddaje schroniska w dzierżawę na okres od jednego do pięciu lat, pobierając miesięczny czynsz (opłaty zróżnicowane w zależności od regionu). Krótki okres dzierżawy może zniechęcać dzierżawców do przeprowadzania gruntownych inwestycji, szczególnie że zazwyczaj muszą być przeprowadzone na własny koszt (PTTK może „zwrócić koszty" np. obniżając czynsz w danym okresie). Każda nowa dzierżawa podlega przetargowi. Schroniska PTTK podlegają przepisom dotyczącym prowadzenia działalności gospodarczej, otwartych zakładów gastronomicznych, obiektów hotelarskich - a wiec także licznym absurdom biurokratycznym, których w kraju nad Wisłą nie brakuje.


Schroniska górskie PTTK dzielimy na cztery kategorię - Domy Turysty, Domy Wycieczkowe, Schroniska Górskie, Bacówki - ich rozróżnienie znajdziemy TUTAJ.

 

Roztoka

Schronisko Stara Roztoka

fot.: Paulina Wojciechowska


Dzierżawcy zobowiązani są do przestrzegania regulaminu - wedle pierwszego punktu którego: „Schronisko PTTK służy wszystkim turystom, zwłaszcza członkom PTTK." . „Wszyscy turyści" to dość skomplikowana grupa docelowa - pisałam o tym kiedyś w Klasyfikacji Turystów - gospodarze schronisk muszą więc sprostać najróżniejszym oczekiwaniom. Nawet ten sam turysta raz może oczekiwać świętego spokoju bo przybył sam i chce się wyspać przed „łojeniem", innym razem z grupą znajomych będzie potrzebował przestrzeni do całonocnego śpiewogrania. Jednych drażnią w schroniskach wygody typu vi-fi, sauny, telewizory w pokojach bo przecież uciekają od cywilizacji- inni zwracają uwagę na komfort obiektów. Dzierżawcy schronisk są z jednej strony biznesmenami prowadzącymi swój interes, dający utrzymanie im i rodzinie - nie należy się zatem dziwić, że zainteresowani są przedsięwzięciami, które zapewnią im zysk. Działalność gospodarcza prowadzona jest na własne ryzyko dzierżawcy - PTTK nie narzuca cen, ani marż oferowanych usług i towarów (może jednak wpływać na ceny obniżając comiesięczny czynsz). Z drugiej stronny - schroniska PTTK to specyficzne obiekty publiczne, które zgodnie z pewną niepisaną tradycją mają zapewnić dach nad głową (schronienie!), trochę wrzątku czy ciepły posiłek oraz BEZPIECZEŃSTWO także mniej zamożnym turystom. Pewne podstawowe kwestie reguluje wspomniany już wyżej regulamin schronisk, który powinien być uwidoczniony w każdym podobnym obiekcie.


Schronisko PTTKa "zapewnia co najmniej (...) nocleg w warunkach turystycznych". Regulamin określa też zasady rezerwacji miejsc, dość standardowe dla obiektów hotelowych. Jednak wędrówka górska niesie ze sobą pewną dozę spontaniczności - chodzi nie tylko o związaną z górami potrzebę wolności, ale także o takie pragmatyczne czynniki - uzależnienie wędrówki od warunków pogodowych oraz zmęczenia członków grupy. Dlatego wielu z nas decyduje się dokonywać rezerwacji w ostatniej chwili lub w ogóle spontanicznie przychodzi na nocleg bez wcześniejszej zapowiedzi. Niesie to za sobą ryzyko - a to nocowania na glebie, a to nocowania w droższym pokoju bo wszystkie tańsze są już zajęte. Nigdzie nie jest powiedziane, że schronisko powinno zachować pewną pulę miejsc dla „spontanicznych" turystów i przeważnie się tego nie robi. Są miejsca, gdzie nie mając dużo wcześniejszej rezerwacji musimy liczyć się ze znacznymi niewygodami - np. legendarne noclegi „gdzie się da" w Pięciu Stawach, musimy się też liczyć z potencjalną obecnością większej grupy zorganizowanej - typu zielona szkoła czy wyjazd pracowniczy. Standardowo „gleba" pożądana przez turystów niskobudżetowych dostępna jest jedynie wówczas, gdy nie ma już miejsc w pokojach, ale często da się dogadać z gospodarzami i dostać tańsze miejsce w jadalni czy na strychu. Na cenie noclegu możemy także zaoszczędzić nosząc własny śpiwór, w bardzo nielicznych obiektach wydawanie pościeli jest „obowiązkowe".


Piątka

Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich

fot.: Paulina Wojciechowska


Regulamin głosi „Turyście, który nie ma możliwości bezpiecznego dotarcia do innego schroniska, stacji kolejowej, miejscowości, a także ze względu na zjawiska atmosferyczne itp. schronisko obowiązane jest udzielić schronienia i jednego noclegu - nawet jeżeli wszystkie miejsca noclegowe są zajęte." Osobą odpowiedzialną za realizację tego przepisu i decydującą o udzielaniu noclegów w pomieszczeniach zastępczych jest zawsze prowadzący obiekt. Ocena co znaczy „bezpieczne dotarcie do innego schroniska" zależy od indywidualnej sytuacji każdego turysty, warunków pogodowych, lokalizacji obiektu. Problem noclegów zastępczych dotyczy głównie Murowańca - najczęściej miesięcy letnich. Niedostępność noclegów „na glebie" tłumaczona jest oficjalnie przepisami przeciwpożarowymi. Jaka jest opinia większości środowiska górskiego w temacie dobrze wiemyJ Jeśli zdarzy się, że odmówią nam udzielenia noclegu, a naszym zdaniem zejście na dół lub do innego schroniska stanowi zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa - możemy zawsze przejść się do dyżurki TOPR i poprosić o pomoc. Jeśli w danym schronisku akurat ratowników nie ma - zawsze możemy zadzwonić. Moim zdaniem schronisko powinno być schroniskiem - to znaczy sytuacja, że ktoś zostanie "zostawiony bez noclegu" po prostu nie powinna się zdarzyć. Na szczęście wielu gospodarzy schronisk wciąż hołduje starej dobrej zasadzie dla wszystkich starczy miejsca.


W świetle regulaminu i „tradycji" PTTK nie istnieje coś takiego jak całkowite zamknięcie schroniska - nawet w przypadku dużych remontów nie wyłącza się całego schroniska z eksploatacji. Absolutne minimum to pozostawione jednego ogrzewanego pomieszczenie z gorącą herbatą i możliwością spożycia własnego posiłku. Żaden z obiektów PTTK nie jest sezonowy, nie ma możliwości aby był zamknięty z powodu czasowej nieobecności gospodarzy. W wielu schroniskach praktykuje się zamykanie drzwi schroniska na noc, jednak nawet wtedy gospodarze powinni zadbać aby „zabłąkany" turysta miał możliwość zasygnalizowania swojej obecności oraz możliwość wezwania pomocy.


Kolejną kontrowersyjną kwestią jest wyżywienie: „schronisko zapewnia co najmniej(...) „proste posiłki i ciepłe napoje". W większości schronisk punkt jest w zasadzie realizowany, wszak bufet stanowi znaczną część dochodów schroniska. Są miejsca - Chatka Puchatka w Bieszczadach, gdzie jedyną potrawą na ciepło jest żurek lub... gorące kubki. Jedzenie nie zawsze jest smaczne (chociaż w górach przeważnie wszystko smakuje!), moim zdaniem jest stanowczo za drogie (taniej niż w schronisku zjem ... w centrum Warszawy) - ale jest. Schronisko zapewnia także "nieodpłatne korzystanie z kuchni turystycznej - pomieszczenia umożliwiającego przygotowanie posiłku we własnym zakresie także przy użyciu kuchenki turystycznej,". Niestety na dzień dzisiejszy w bardzo wielu schroniskach kuchni turystycznej nie ma, a ze względu na drewnianą zabudowę zabrania się przygotowywania posiłków w pokojach. Trzeba przyznać, że dzięki projektowi Zielone Schroniska (dofinansowanemu z dotacji unijnych) w wielu miejscach pojawiła się osobna przestrzeń, gdzie można przygotować własny posiłek. Co jednak jeśli kuchni nie ma, a warunki na zewnątrz (wichura, śnieżyca, burza i tak dalej) bardzo utrudniają lub uniemożliwiają przygotowanie posiłku na zewnątrz? Tego regulamin nie precyzuje. Ze wględu na przepisy sanepidu oczywiście nie możemy wejść do schroniskowej kuchni. Pozostaje liczyć na życzliwośc i wybobraźnię gospodarzy i pracowników - być może znajdzie się miejsce, gdzie ostrożnie możemy gotować wewnątrz lub może nasz posiłek dałoby się jakoś podgrzać na kuchni? Z moich doświadczeń wynika, że warto rozmawiać. 


"Schronisko zapewnia conajmniej (..) wrzątek do naczyń własnych turysty bezpłatnie lub w cenie nie przekraczającej kosztów". Trudno policzyć precyzyjnie koszty podgrzania wody, wydaje się jednak, że 2 złote za litr to górna granica przyzwoitości. I w zasadzie jest to przestrzegane. Często nie płacimy za wrzątek tak jak za posiłki, tylko wrzucamy pieniążki do specjalnej skarbonki, często opłata wynosi „co łaska". Oczywiście, wrzątek wydawany jest do własnych naczyń - wybierając się w góry pamiętajmy zatem żeby spakować do plecaka kubek J Godzin dostępności wrzątku regulamin już nie reguluje. Niestety bardzo często jest on wydawany w godzinach otwarcia bufetu, a te otwierają się późno (zwykle ok. 8) z punktu widzenia ambitnego turysty górskiego, nastawionego na długa całodzienną wędrówkę lub po prostu wychodzącego o świcie żeby uniknąć popołudniowych burz. Godzina zamknięcia 19-20 też nie jest nastawiona na turystę późno wracającego z gór. Wystawiony na zewnątrz czajnik to rzadkość. Na szczęście dzięki programowi „Zielone schroniska" w wielu schroniskach, głównie w Tatrach dostępne są duże boilery, dostępne dla turystów całodobowo i całkowicie za darmo. Oby jak najwięcej takich boilerów J


 Kolejny punkt gdzie regulamin nieco różni się od górskiej rzeczywistości to „wykorzystanie jadalni w charakterze świetlicy poza okresem wydawania posiłków". Bardzo często zdarza się , że jadalnia zamykana jest razem z bufetem, około godziny 20stej, a na terenie obiektu nie ma innego miejsca gdzie większa grupa mogłaby sobie wygodnie posiedzieć - pośpiewać przy gitarze, czy nawet zwyczajnie „poimprezować" - tak by nie przeszkadzać innym turystom pragnącym spokoju czy wcześniejszego udania się na spoczynek. Oczywiście nie każde schronisko posiada salę tak „wyizolowaną" żeby głośnie zachowanie nie przeszkadzało śpiącym turystom. W umowach dzierżawy PTTK nie precyzuje ani godzin owtarcia kuchni, ani otwarcia pozostałych pomieszczeń będących do dyspozycji turystów, jeśli chcemy korztystać z jadalni w innych godzinach niż umieszczone na wywieszce trzeba po prostu porozmawiać, jednak może się zdarzyć, że nam odmówią. Szczególnie, że pracownicy schronisk też mają swoje godziny pracy (zwykle pracują kilka, kilkanaście dni pod rząd po kilkanaście godzin na dobrę). Niestety obawy przed udaniem się na spoczynek pozostawiając bez opieki otwartą salę, gdzie jest na przykład bufet czy inne dobra, mogą czasem być słuszne. Nie wszyscy turyści potrafią się zachować. Jednak moim zdaniem, szczególnie większe obiekty, powinny wydzielić osobną przestrzeń dla turystów chcących trochę dłużej posiedzieć.

  


Turbacz

Schronisko na Turbaczu

fot.: Paulina Wojciechowska


Dla wielu z nas pobyt w schronisku PTTK jest jednym z integralnych elementów pobytu w górach i chcielibyśmy żeby do nich „pasowały" - zależy nam na ciepłym, serdecznym przyjęciu, uszanowaniu tradycji - możliwości spożycia posiłku, noclegu choćby „na glebie", wrzątku - a także legendarnej górskiej atmosfery - choć pewnie dla każdego z nas znaczy ona co innego. Na formach internetowych znajdziemy sporo ciepłych słów o życzliwej obsłudze schroniska i świetnej atmosferze będącej zasługą gospodarzy i turystów. Znajdziemy jednak opinie podobne do tych: „schroniska często przypominają kiepskie knajpy z beznadziejną obsługą"; „są nastawione głównie na zysk"; „obsługa krzywo patrzyła na mnie gdy zamawiałam kolejną porcję wrzątku". Wielu turystów skarży się, że turysta z plecakiem - pragnący gleby i prostego posiłku jest jakby „drugiej kategorii" w stosunku do dużo wydających, hałaśliwych gości pijących dużo piwa i nawet nie wychodzących w góry. Na dzień dzisiejszy brakuje mechanizmów zniżkowych dla turystów mogących się pochwalić osiągnięciami górskimi, czego dowodem mogłyby być choćby odznaki GOT lub książeczki, gdzie zbieralibyśmy naklejki za każdy nocleg pod dachem PTTK - swoista karta lojalnościowa  - istnieją zniżki dla członków PTTK, ale sama przynależność do stowarzyszenia o niczym przecież nie świadczy. Pamiętajmy jednak, że istnieje regulamin schronisk PTTK, który gwarantuje nam przestrzeganie naszych podstawowych turystycznych praw. Reagujemy, kiedy widzimy naruszenia - przez rozmowę z gospodarzem/pracownikami, maile czy telefony do PTTK. Dbajmy o swoje prawa - oczywiście z rozsądkiem i umiarem, nie przeistaczając się przypadkiem w roszczeniowych maruderówWink


W imieniu PTTK, dzięki pomocy którego udało się lepiej opisać niektóre kwestię - serdecznie zapraszam do wszystkich obiektów schroniskowych prowadzonych przez tę organizację.


Autorka: Paulina Anna Wojciechowska

Redaktorka Działu Trekking


Regulamin schronisk PTTK: http://www.pttk.pl/pttk/przepisy/index.php?co=schronisko

 

Zabacz też:

 

Żeby schronisko było schroniskiem.

Homo sapiens sapiens w górach. Autorska klasyfikacja turystów górskich.

 

Więcej artykułów:

 

WSPINANIE: czytaj

TREKKING: czytaj

BIEGI GÓRSKIE: czytaj

SKITURY: czytaj

SPELEOLOGIA: czytaj

ROWERY GÓRSKIE: czytaj

 


Komentarze
  • Michał ZawieruchaDodał Michał Zawierucha 1690 Dni temu
    0 punktów    
    Ja o schroniskach nie wiem co mam myśleć. Z jednej strony oczekuję od nich wspomnianego "klimatu", a z drugiej nieco wygody, np. po jakiejś masakrycznej trasie. :) Jednak czasem wkurza mnie, że niektóre obiekty są zamykane. Choć ganek powinien być otwarty. Mało się do tej pory schroniskowałem, ale w Tatrach podoba misie najbardziej Roztoka, a w Beskidach - Przegibek - ten koło Bani. :D
Copyright by planetagor.pl