Linki News Kontakt O nas Reklama Regulamin FAQ Dodaj opinie Partnerzy Zaproś znajomego Dodaj do ulubionych Angielski Polski
Angielski Polski
Artykuły
Niedźwiedź
19-05-11

TREKKING. DUŻE ZWIERZĘ. KILKA SŁÓW O TATRZAŃSKIM NIEDŹWIEDZIU. Lubię wędrować po Tatrach samotnie lub w niewielkiej grupce. Tak przyjemnie być na szlaku o świcie i rozkoszować się górami jakby nietnkniętymi, jakby tylko dla mnie... Lecz takim momentom towarzyszy czasem niepokój, podejrzany wydaje się każdy szelest. Czasem myślę, co zrobię, jak zareaguję, jeśli zza kraczka kosodrzewiny niespodziewanie wyłoni się On.Tatrzański niedźwiedź.

 

 

 

 

 

W swoim niepokoju nie jestem odosobniona, wielu z nas wie przecież, że tatrzańskie zwierzęta są nieco „oszukane" - nie boją się ludzi. W trakcie moich wędrówek widywałam już kozice z odległości zaledwie kilku metrów, które najspokojniej w świecie jadły trawę i obserwowały mnie, świstaki wylegujące się w norach w pobliżu szlaków czy kaczki które nad Zmarzłym Stawem domagały się „haraczu" z naszych kanapek.

 

Niedźwiedzia, a właściwie niedźwiedzicę zdarzyło się widzieć dwa razy - na szczęście z bezpiecznej odległości kilkudziesięciu metrów. Obie sytuacje były w sumie dość zabawne i przypominały sceny z Misia Yogi. „Patrzcie niedźwiedzie" niemal krzyczał tłum turystów w okolicach Murowańca, wyciągając komórki i aparaty fotograficzne. Oby wszystkie moje spotkania odbywały się z zachowaniem takiego bezpiecznego dystansu. Ponadto uprzejmie informuję szanownych czytelników, że deszczowa pora, jest jak najbardziej „misiową pogodą" - o czym uświadomili mnie Ojcowie Dominikanie. Nieświadoma własnej głupoty wybrałam się na samotny „spacer" z Roztoki do Murowańca z przystankiem na ogrzanie się na Wiktorówkach. Podczas, gdy najspokojniej w świecie piłam sobie herbatkę podszedł On, zainteresowany zawartością śmietników... do dziś błogosławię turystów z Wrocławia, którzy zgodzili się bym im towarzyszyła, inaczej pewnie śmiertelnie przerażona czekałabym u Dominikanów na poprawę pogody:-) .

 

„Niedźwiedź to nie miś" - do znudzenia przypominają pracownicy TPNu a mnie nie zostaje nic innego jak powtórzyć to za nimi. Brak szacunku, który wielu turystów wykazuje wędrując szlakami po zmierzchu, rzucając papierki czy w pierwszym odruchu wyciągających aparat fotograficzny obcy był Podhalanom przez wieki obcujących z niedźwiedziami. „ON" - tak nazywano króla tatrzańskich lasów. W czasach, gdy Tatry nie były jeszcze narażone na zmasowane natarcie turystów zarówno górale jak i niedźwiedzie mocno sobie wzajemnie dokuczali. „Misie" atakując owce i inne gospodarskie zwierzęta czy niszcząc ule, ludzie - polując na te zwierzęta. Upolowaniem kilkunastu sztuk chwalił się Jan Krzeptowski „Sabała".

 

 

„Stary niedźwiedź mocno śpi..." - głosi znana nam dziecięca piosenka i wielu nas zazdrości misiowi zimowego snu. Zwierzę zaczyna się przygotowywać do snu już pod koniec lata, i trwa przez całą jesień. Długość zimowego snu uzależniona jest od warunków pogodowych, zwykle „misie" śpią od listopada-grudnia do marca-kwietnia. Zimą rodzą się młode (1-3 osobniki), które zwykle przebywają z matką rok-dwa. Samce poza godami nie interesują się ani samicami, ani potomstwem.
Wśród niedźwiedzich cech charakteru najczęściej wymieniane bywają inteligencja, cierpliwość, , dobra pamięć, łakomstwo, lenistwo, pewność siebie i poczucie własnej siły. Wielu nas może zadziwić informacja, że niedźwiedzie są także doskonałymi wspinaczami - potrafią przekraczać granicę państwową przez skaliste górskie grzbiety, widywano je na drogach, które wydawałoby się są przeznaczone jedynie kozicom i taternikom. „Misie" są także świetnymi biegaczami, osiągającymi prędkość do 50 km/h.

 

 

 


3-letni niedźwiedź na szlaku prowadzącym na Przełęcz Kondracką, wrzesień 2010

fot. Karolina Czarnecka.

 


Niedźwiedzia inteligencja przysparza w ostatnich latach wielu kłopotów, bo skoro mogą korzystać z resztek jedzenia pozostawianych przez ludzi po co mają się „męczyć" poszukując ulubionych roślinek lub polując na drobne ssaki. Wszystkożerne niedźwiedzie obdarzone są świetnym węchem, a zwabione zapachem potrafią nieźle kombinować, żeby dostać się do jedzenia. Pomysłowością wykazują się choćby osobniki wydobywające żywność z samochodów pozostawionych na Palenicy Białczańskiej - aby dostać się do środka potrafią zarówno skakać po dachach, jak i stosować subtelniejsze metody, na przykład wydłubywanie szyby poprzez pociąganie za uszczelkęJ. Niedźwiedzie nie mają także większych problemów z dostaniem się do kontenerów ze śmieciami czy pomieszczeń gospodarczych.

 


Trudne słowo „synantropizacja" oznacza przystosowywanie się dzikich zwierząt do życia w sztucznym, stworzonym przez ludzi środowisku. W przypadku niedźwiadków i innych tatrzańskich gatunków(np. lisów) jest to przede wszystkim korzystanie z resztek pozostawianego przez ludzi pożywienia. Pierwszym krokiem może być skorzystanie z resztek porzuconych gdzieś kanapek czy słodyczy, często zainteresowanie może się zacząć od bezmyślnie wyrzuconego papierka. Zachęcone pierwszymi sukcesami niedźwiedzie, świadome swojej wielkości i siły, coraz bardziej zbliżają się do siedzib ludzkich, najchętniej penetrując zawartość śmietników. Niekiedy turystom wydaje się, że dokarmiając „wyglądające na głodne" niedźwiedzie wyrządzamy im przysługę, jednak los tych, które za bardzo uzależnią się od ludzi jest niewesoły. Słynna „Magda Roztoczanka", dokarmiana między innymi w schronisku w Dolnie Roztoki zaczęła od turystów domagać się jedzenia, wraz z trójką młodych została odłowiona i odwieziona od ZOO we Wrocławiu, gdzie wkrótce zmarła.

 

 

 

 

2

Duże zwierzę.

fot. ekologia.pl


W przypadku niedźwiedzi zbyt chętnie zbliżających się do ludzkich siedzib pracownicy TPNu mogą zastosować próby „resocjalizacji" - polegające na karaniu osobników przy każdej próbie zbliżania się do ludzkich siedzib - na przykład za pomocą elektrycznego pastucha czy strzelaniem gumowymi kulami. Za pomocą specjalnych obroży telemetrycznych, nadających sygnał radiowy, możliwe jest dokładne śledzenie tras za bardzo „oswojonych" osobników i szybka reakcja. Taką resocjalizacje stosowano między innymi wobec niedźwiedzicy „Pięćsetki", która wraz z dwójką młodych penetrowała śmietniki i pomieszczenia gospodarcze od Kuźnic do Morskiego Oka, zahaczając także o okoliczne siedziby ludzkie. Dzięki skutecznej interwencji udało się oduczyć zwierzęta korzystania z „gratisowej" żywności.

 


Niedźwiedzie nie lubią być zaskakiwane, ich wzrok jest bardzo słaby - mają za to doskonały słuch. Dlatego jeśli chcemy uniknąć spotkania warto nieco głośniej prowadzić rozmowę, zaś samotny turysta może śpiewać :-) Jeśli już dojdzie do spotkania należy oddalić się, w miarę możliwości spokojnie (wiem, łatwo powiedzieć :-) ). Legendą miejską a właściwie górską jest przekonanie, że należy uciekać w dół bo niedźwiedź ma słabe kolana i wolniej tak biegnie... to człowiek szybciej biegnie w dół, ale zwierz może osiągnąć prędkość 50 km/h, więc jak będzie chciał to i tak nas dogoni. Na szczęście zwykle nie chce, wystarczy mu, że jasno zakomunikujemy, że także nie mamy ochoty na spotkanie i sobie pójdziemy. Nie należy także liczyć że możemy schronić się na drzewie (potrafią się wspinać). Najgorsze, co może nas spotkać, to przypadkowe znalezienie się pomiędzy niedźwiedzicą i jej młodymi. Zaniepokojona o swoje potomstwo matka może użyć wszelkich dostępnych sobie metod, żeby młode przed nami chronić, a wtedy może się to skończyć naprawdę źle. W razie ataku starajmy się położyć na ziemi i chronić przede wszystkim głowę.

 


W polskich Tatrach ataki na ludzi zdarzają się rzadko ( latach 1945-2005 odnotowano 6 przypadków), jednak na Słowacji co roku dochodzi do groźnego poturbowania turystów. W 2010 roku głośno było o osobniku, który wiosną zaatakował słowackich robotników pracujących w okolicach Łysej Polany. Jako zagrażający życiu ludzi został zastrzelony przez pracowników TANAPu. Po naszej stronie Tatr nie przebywa nigdy więcej niż kilkanaście osobników, po słowackiej jest ich trzy razy więcej - pamiętajmy o tym, jeśli zachce nam się wędrować tamtędy samotnie lub po zmroku :-)

 


Podstawową rzeczą, jaką możemy zrobić by przyczynić się do ochrony niedźwiedzi (a tym samym poprawie własnego bezpieczeństwa!) jest bezwzględne przestrzeganie zakazu pozostawiania po sobie jakichkolwiek resztek jedzenia na szlaku, że o dokarmianiu zwierząt nie wspomnę. Dzikie zwierzę powinno pozostać dzikie.

 


Dalsze informacje

 


Autorka pragnie mocno zaznaczyć, że niniejszy artykuł nie rości sobie prawa do poważnego, naukowego opracowania tematu. Autorka jest zakochaną w górach humanistką i przekazuje jedynie wiedzę zdobytą z innych, zaufanych, źródeł. Polecam publikację On czyli prawie wszystko o tatrzańskim niedźwiedziu, F. Zięba, T. Zawijacza-Kozicę - wiele przydatnych informacji, podanych w przystępnej formie.


W zbiorze "Na skalnym Podhalu" Kazmierza Przerwy-Tetmajera znajdziemy ciekawe opowiadanie On - o losach groźnego niedźwiedzia zamieszkującego Ciemne Smreczyny, postrachu okolicznych wsi.

 

Linki: 


Niedźwiedź to nie miś, TPN:

http://tpn.pl/pl/zwierzeta/news/154/Niedzwiedz-to-nie-mis


Ciekawy wywiad z pracownikiem TPN, nie tylko o niedźwiedziach:

http://republika.pl/terakowski/Zieba.html


Wydarzenia z 2010 roku:

http://www.tvn24.pl/0,1654112,0,1,niedzwiedz-atakuje-w-tatrach-polacy-go-nie-zastrzela,wiadomosc.html

 

1

 

 

 

 

 

 Autor: Paulinka Wojciechowska

Redaktor Działu Trekking 


Komentarze
  • Paulina Anna WojciechowskaDodał Paulina Anna Wojciechowska 2195 Dni temu
    0 punktów    
    Historii o niedźwiadkach w Tatrach ciąg dalszy: http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-niedzwiedzica-z-mlodymi-pojawila-sie-przy-popularnym-szlaku,nId,340603
Copyright by planetagor.pl