Linki News Kontakt O nas Reklama Regulamin FAQ Dodaj opinie Partnerzy Zaproś znajomego Dodaj do ulubionych Angielski Polski
Angielski Polski
Artykuły
Monte Armetta. Między Riwierą a Alpami
26-11-16

Na szczycie Monte ArmettaTREKKING. Liczący ponad 1700 metrów n.p.m. szczyt jest najwyższy w we włoskim paśmie Prealpi Luguri. Należy do Korony Gór Włoch, a znajduje się niecałe 30 km od Morza Śródziemnego. Klimat śródziemnomorski widoczny jest tam głównie jeśli chodzi o roślinność - pod tym i innymi szczytami pasma kwitną całe połacie lawendy. Wyobraźcie to sobie - późne lato i wielka góra cała tonąca w tych aromatycznych, fioletowych kwiatach. My zdobywaliśmy Alpy Liguryjskie pod koniec października, kiedy lawenda już przekwitła i kiedy niestety było już dość zimno. Najlepszym okresem na górskie wycieczki w tym paśmie Alp są kwiecień i maj oraz wrzesień. Latem może być tu za ciepło, a później temperatura szybko spada, mimo że na dole w dolinie sięga ona do około 20-stu stopni.

 
Doskonałe miejsce na darmowy biwak
Najpopularniejszym miejscem rozpoczynania wycieczek jest parking przy Madonna del Lago - małym sanktuarium z kościołem pochodzącym z 1600 roku. Obok znajduje się trattoria, w której można skosztować lokalnych specjałów. Jezioro, nad którym stoi kościół, prawdopodobnie powstało jako skutek uboczny osuwiska. Godna uwagi jest występująca w nim fauna. Są to głównie rzadkie, chronine gatunki płazów, a jednocześnie nie ma w nim w ogóle zarybienia. Okoliczne lasy zamieszkują jelenie, dziki, sarny, lisy, łasice, borsuki, a także sokoły, myszołowy i bardzo rzadki gadożer zwyczajny, o rozpiętości skrzydeł sięgającej niemal dwóch metrów. Co ciekawe, na stronie lokalnego parku narodowego widnieje informacja, że w okolicy nie ma niebezpiecznych zwierząt. Akurat jeśli chodzi o dziki, to polemizowałabym. Wokół sanktuarium znajduje się dużo kamiennych ławek i stołów i podobno można tam bez problemu biwakować. Na miejscu jest źródło z wodą, miejsce do grillowania oraz toaleta. Okolice te są często odwiedzane przez paralotniarzy i wspinaczy.
 
Rocca Asperiosa
Jezioro i Rocca Asperiosa, fot. Emilia Gotz
 
Źródło tuż przy sanktuarium 
Źródło z wodą pitną znajdujące się tuż przy sanktuarium, fot. Emilia Gotz
 
Alpejski off-road na Monte Dubasso
W internecie można znaleźć wiele blogów - głównie po włosku - z opisem trasy na Monte Armetta. My dysponowaliśmy niemieckim przewodnikiem turystycznym po Alpach Liguryjskich, ściągniętym z sieci. Niestety informacje na temat oznaczeń szlaków zawarte w tej publikacji okazały się być błędne, przez co mieliśmy później mały kłopot, ale też stało to się pretekstem do eksploracji terenu zupełnie poza szlakiem. W ciągu całej wycieczki pojawiło się kilka różnych oznaczeń, jednak niezupełnie zgodnych z tym, co było napisane w przewodniku. Znaleźliśmy więc czerwony trójkąt, dwa czerwone trójkąty obok siebie, czerwone kółko, dwa czerwone kółka oraz biało-czerwony szlak Alta Via dei Alpi Liguri. Wyruszyliśmy spod sanktuarium właśnie tym ostatnim, od którego według przewodnika w pewnym momencie miała skręcać w lewo ścieżka prowadząca na Monte Dubasso (1538 m n.p.m). I owszem, ścieżka była, ale nie oznaczona w żaden sposób. Podążyliśmy nią trochę błądząc, ale finalnie doszliśmy na grań prowadzącą na Dubasso. Dalej szliśmy niewyraźną ścieżyną wydeptaną prawdopodobnie przez zwierzęta, raz trawersującą skały, a raz gubiącą się tuż pod nimi, co sprawiło, że musieliśmy się też powspinać.
 
Początek szlaku był bardzo przyzwoity
Początek szlaku był bardzo przyzwoity, fot. Emilia Gotz
 
Widok na Prealpli Liguri z okolic Madonna del Lago
Widok na Prealpli Liguri z okolic Madonna del Lago, fot. Emilia Gotz
 
Ledwo widoczna ścieżka
Prawie niewidoczna ścieżka na grani, fot. Emilia Gotz
 
Momentów grozy, przepaści i ekspozycji na tej grani nie ma, ale jest jedno miejsce wycenione przez moich towarzyszy na II-kowe. Mi trudność sprawił brak chwytów, ale dzięki obecności chłopaków czułam się pewnie. Całą grań przeszłam w niskich butach do biegania w terenie i uważam, że lepiej zdały egzamin niż treki za kostkę. Później we mgle przez przypadek minęliśmy szczyt i przez jeszcze większy przypadek trafiliśmy na już poprawnie wyznaczony szlak. Na Monte Dubasso znaleźliśmy mały drewniany krzyż datowany na rok 2000 oraz metalową skrzyneczkę z książką do wpisywania się. Wokół było bardzo mgliście, wilgotno i wietrznie, więc posiliwszy się nieco zaczęliśmy schodzić.
 
Im bliżej szczytu, tym ścieżka stawała się coraz szersza
Im bliżej szczytu, tym ścieżka stawała się coraz szersza, fot. Marcin Konior
 
Im wyżej wchodziliśmy, tym bardziej robiło się mgliście
Mgła coraz bliżej, fot. Emilia Gotz
 
Skały do strawersowania
Skałki, które należało obejść bez ścieżki, fot. Marcin Konior
 
II-kowy taki jakby kominek
II-kowe miejsce, taki jaby kominek, fot. Marcin Konior
 
Monte Galero w jesiennej szacie
Monte Galero w jesiennej szacie, fot. Emilia Gotz
 
Krowy czy skały?
Ze szczytu podążyliśmy za czerwonymi trójkącikami i doszliśmy do głównego szlaku przecinającego te góry - czyli Alta Via dei Alpi Liguri. Ścieżka była dość dobrze przedeptana, a po dojściu do przełęczy Colle San Bartolomeo (1439 m n.p.m.) zmieniła się w szeroką drogę. Dalej szlak był już prosty i wyraźny. Najpierw przeszliśmy obok małego lasku, a następnie przez środek rozległej polany, na której pasło się stado krów - jakiejś dziwnej, całkiem białej odmiany. W oddali dostrzegliśmy polanę usianą białymi głazami i... krowami, które były prawie nie do odróżnienia od skałek. Później czekało nas lekkie podejście na grań, a następnie poszliśmy rozległym, prawie płaskim zboczem na szczyt.
 
W stronę przełęczy szlak był już dobrze oznaczony
Z Monte Dubasso w stronę przełęczy Colle San Bartolomeo, fot. Marcin Konior
 
Zakamuflowane krowy
Zakamuflowane krowy, fot. Emilia Gotz
 
Ostatnie podejście przed szczytem Monte Armetty
Ostatnie podejście przed szczytem Monte Armetty, fot. Emilia Gotz
 
Tabliczka z nazwą szczytu. Jedna z niewielu rzeczy, które było widać
Tabliczka z nazwą szczytu. Jedna z niewielu rzeczy, które było widać. Fot. Emilia Gotz
 
I widać prawie Korsykę...
Widok z Monte Armetta (1739 m n.p.m.) jest podobno zachwycający. Obejmuje on średniowieczne miasteczko Ormea znajdujące się w dole, a także całe Alpy Liguryjskie z najwyższym wzniesiem Punta Marguareis (2651 m n.p.m.) oraz bliższe sąsiedztwo, czyli Monte Dubasso, masyw Monte Galero (1708 m n.p.m.) oraz wybrzeże - włoską Riwierę. Podobno przy bardzo dobrej widoczności można zobaczyć także Korsykę. My niestety nie widzieliśmy nic na odległość większą niż 10 metrów, z wyjątkiem odsłaniającej się raz po raz Ormei na dnie doliny. Niektórzy uważają, że najbardziej odpowiednią porą na wycieczkę na Armettę jest zima, najlepiej z dużą ilością śniegu. Wcale niekoniecznie chodzi o skitoury, a bardziej o panoramę z wierzchołka góry, o wielki kontrast między lazurowym morzem a ośnieżnymi szczytami wokół. Na Armetcie znajduje się pomnik, mała kapliczka i tabliczka z nazwą. Warto się wpisać do zeszytu - dzięki niemu dowiedzieliśmy się, że oprócz nas na górze stanęły tego dnia tylko dwie osoby.
 
Na szczycie Monte Armetta
Na szczycie Monte Armetta, źródło: escursioniliguria.it
 
Alpejskie dwutysięczniki
Takie widoki niestety nas ominęły. W dole Ormea, na pierwszym planie Alpy, źródło: escursioniliguria.it
 
Ze szczytu. W tle Alpy Nadmorskie
Ze szczytu. W tle Alpy Nadmorskie, źródło: escursioniliguria.it
 
Uwaga na psy!
Powrót z tej góry pełnej mgieł nie przysparza trudności. Schodzi się tak samo ja się wchodziło na przełęcz, a następnie za znakami w kierunku na Madonna del Lago. Dla nas małym, nieprzyjemnym utrudnieniem były psy pasterskie, pilnujące pasącego się nieopodal stada krów, które rzuciły się za nami w pogoń, ujadając. Sprawiały wrażenie naprawdę groźnych, do tego stopnia, że zaczęliśmy szukać wzrokiem drzew, na które moglibyśmy się wdrapać. Na szczęście na poszczekaniu się skończyło. Droga jest uczęszczana nie tylko przez turystów, ale i przez krowy, co widać i czuć. Zejście z przełęczy do sanktuarium zajmuje około godziny, a w przypadku spotkania z psami nieco szybciej.
 
Zejście do Madonna del Lago
Zejście do Madonna del Lago nad we mgle. Fot. Emilia Gotz
 
Wspaniałe i niepoznane góry
Prealpi Liguri i całe Alpy Liguryjskie w Polsce są praktycznie nieznane. Przez dłuższy czas szukałam informacji na ich temat i miałam nadzieję, że znajdę coś sensownego, bowiem wielu polskich wspinaczy jeździ w tamte rejony. Troszkę się rozczarowałam, bo przecież ta okolica jest naprawdę wyjątkowa, zarówno pod względem klimatu, fauny i flory, jak i widoków. Warto dodać, że to nie są specjalnie uczęszczane góry, nie spotyka się na co dzień zbyt wielu turystów na szlakach. My minęliśmy się jedynie z sześcioma osobami, a w książce z wpisami na Armetcie podpisów zbyt wielu nie było. Z Ormea można w jeden dzień dojść w wyższe partie tych gór, które wyglądem przypominają Dolomity, a chodzenie po nich jest tak wymagające, jak wędrówki po Tatrach Wysokich. Można się tam również wspinać - na północnej ścianie Punta Marguareis wytyczonych zostało kilka wielowyciągowych dróg o zróżnicowanych trudnościach. Alpy Liguryjskie polecane są także skitourowcom, więc kto wie, czy za jakiś czas nie wybierzemy się tam także zimą, zwłaszcza, że nad morzem da się wspinać także w styczniu, dzięki czemu można połączyć jedno hobby z drugim. Do minusów tgo szlaku należy na pewno zaniedbana, prawie dzika ścieżka na Dubasso, sprawiająca trudności w orientacji, a także brak rzetelnego przewodnika dostępnego w sieci. Mapy można nabyć na miejscu, w którejś z nadmorskich miejscowości.
 
Autorka: Emilia Götz
Redaktorka portalu Planetagor.pl
 
Długość trasy: ok. 14 km
Czas przejścia: 4h, szybszym tempem
Przwyższenie: 1,16 km
 
Zobacz trasy w Alpach Liguryjskich:
 
INFORMACJE PRAKTYCZNE
DOJAZD
Najlepiej własnym samochodem. Odległość z Bielska-Białej to ok. 1400 km. Koszt przejazdu zależy od wielu czynników, dlatego trudno podać go nawet w przybliżeniu.
NOCLEGI
Można spróbować rozbić namiot w okolicy Madonna del Lago, jednak nie jestem w stu procentach pewna legalności takiego biwaku.
Schronisko Rifugio Pian dell'Arma: http://www.rifugiopiandellarma.it/
Koszt noclegu w pokoju wieloosobowym to ok. 20 euro, z wyżywieniem od 46 euro. Schronisko może być punktem startowym wędrówki szlakiem Alto Tanaro Tour, przechodzącym przez najpiękniejsze zakątki Alp Liguryjskich, a liczącego sobie 135 km. Szlak jest podzielony na 9 etapów i wiedzie właściwie od schroniska do schroniska. 

 


Komentarze
  • Nie ma żadnych komentarzy
Copyright by planetagor.pl