Linki News Kontakt O nas Reklama Regulamin FAQ Dodaj opinie Partnerzy Zaproś znajomego Dodaj do ulubionych Angielski Polski
Angielski Polski
Artykuły
Kirgiskie cztery tysiące - Pik Ucziciel, park Ala-Archa
07-10-17

widok z Piku Ucziciel, fot. Paulina WojciechowskaTREKKING. Od jakiegoś czasu idziemy we mgle, choć co kawałek pokazuje się nam fragment okolicznych gór. Ostatni odcinek grani jest już mało stromy, co pozwala w miarę możliwości wyrównać oddech. Nasza niewyraźna ścieżka jest tylko lekko ośnieżona, ale tuż obok mamy całkiem groźną i potężną lodową czapę. Tuż przed szczytem mgła ustępuje ukazując niezmiemski widok na morze ośnieżonych szczytów, próbuję podbiec, żeby na pewno zdążyć dotrzeć na górę, póki ładnie... ale dość szybko przekonuję się, że to kiepski pomysł. Jestem na ponad czterech i pół tysiącach metrów, tu bez aklimatyzcji nie można tak po prostu sobie podbiegać :).

 

Nasz szczyt to Pik Ucziciel (Uchitel), pierwszy cel w Kirgistanie. Co do jego dokładnej wysokości mamy różne wersje – 4560 m n.p.m., 4535 m n.p.m., 4520 m n.p.m. Ja trzymam się tej pierwszej – najbliżej niej był wysokościomierz w zegraku jednej z nas :). Nazwa szczytu pochodzi od rosyjskiego słowa "nauczyciel". To piękny czterotysięczny szczyt, który pozwala poczuć nieco wysokogórskiego klimatu...

 

Interesujący nas szczyt leży na terenie Parku Narodowego Ala Aracha (spotykane też Ała Archa - podaję różne wersje pisowni w szczególności dla tych, którzy będą szukać dalszych informacji w sieci) – według Trip Advisora atrakcja numer jeden dla lokalizacji Biszkek (od miasta oddalny jest ok. 40 km). Park odwiedzany więc jest często przez turystów bez doświadczenia trekkingowego, a także przez lokalsów – szczególnie latem daje wytchnienie od upalnej kirgiskiej stolicy. Park leży na terenie Gór Kirgiskich, będących częścią łańcucha górskiego Tienszan. Leży w prowincji Chui (czyt. Czuj). Znajduje się tu wiele interesujących szczytów powyżej 4 tysięcy metrów (najwyższy - Pik Siemionow-Tien-Szański - 4895 m n.p.m.), lodowce, niesamowite głębokie doliny rzek. Słowem – jest klasycznie wysokogórsko.

 

Park został założony w 1976 roku, ma powierzchnię 194 km kwadratowych. Nazwa parku pochodzi od znajdującej się tu rzeki, a ta z kolei od lokalnego gatunku jałowca (Juniperus semiglobosa). Na tych drzewach możemy znaleźć czasem przywieszone szmatki - służą podobno do odpędzania złych duchów. W parku zamieszkują między innymi kozice, irbisy (czyli śnieżne leopardy), jelenie, świstaki oraz rzadkie gatunki pstrągów.

 

 

baza Racek, fot. Paulina Wojciechowska

W bazie Racek, punkcie wypadowym na okoliczne czterotysięczniki.

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Do bramy parku Ala-Aracha w miejsowości Kaska Suu dostaniemy się z łatwością z Biszkeku – marszrutką nr 256 (jedzie ok. godziny) lub taksówką. Marszrutka startuje z okolic Osz Bazar, choć trudno powiedzieć, gdzie dokładnie ma przystanek początkowy, bo każdy zapytany wzaskazywał inne miejsce, a "upolowałyśmy" ją gdzieś na rogu ;) . Bilet do parku kosztuje 60 som za osobę (100 som = ok 5,5 PLN) i 120 som za samochód - choć w sieci można znaleźć kilka różnych cen, co oznacza, że nie są stałe. 12-kilometrową drogę do Alpłagier (wys. ok. 2100 m, tu zaczynają się najważniejsze szlaki) można pokonać na piechotę (choć niewiele osób to robi) lub wziąć taksówkę. Jeśli przyjechaliśmy marszrutką – bardzo możliwe, że taxi "znajdzie się sama". Za taksówkę prosto z Biszkeku do Ałpagier płacicie 500 - 700 som, marszrutka do bramy parku to 40 - 50 som (marszrutka teoretycznie jedzie tylko do Kaska Suu - dodatkowe 2 km do bramy są dodatkowo płatne, choć np. my nie płaciłyśmy), taksi z Kaska Suu do Ałpagier ok. 400 som.

 

W Ałpagier znajduje się duży, charaterystyczny hotel ze spadzistym dachem w kształcie litery z restauracją (słaby wybór menu i niezbyt miła obsługa, ale jest wifi :D ), za 200 som/torba można zostawić rzeczy (bardzo się przydaje, jeśli planujcie potem inne treki i macie więcej jedzenia – wracamy przecież w to samo miejsce). Poza tym są jeszcze mniejsze obiekty noclegowe, stacja meteo i sklep (z bardzo podstawowym asortymentem – nie nastawiajcie się na robienie tam zakupów przed trekkingiem).

 

W Parku główne szlaki poprowadzone są wzdłuż najważniejszych dolin. Trasa poprowadzona przez dolinę i wąwóz Ala-Archa jest bardzo często wybierana na krótkie wypady, szlak jest łatwiejszy, niż ten do Racka (opisywany poniżej). Trasa prowadzi doliną rzeki, a na jej początku przewyższenia są niewielkie. Całość szlaku to aż 18 km, prowadzi do starej sowieckiej bazy narciarskiej na wysokości ok. 3400 metrów – ale to bardzo rzadko wybierana opcja.

 

Najmniej popularnym szlakiem jest ten poprowadzony do doliny Adygene. To ok. 7-kilometrowa trasa prowadząca do lodowca, znajdziemy tam także niewielki cmentarzyk poświęcony tym, którzy w górach zginęli.

 

kamień

Kamień "złamane serce", w pogodny dzień oblegany przez turystów - spacerowiczów.

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Wędrujący na Ucziciela wybierają także dość znany szlak do bazy Racek i lodowca Ak-Say (też: Ak-Sai, Aksai). Wędrówkę rozpoczynamy w bazie Alpłagier (też: Alplager), kolejne punkty na trasie to kamień "złamane serce", plateau oraz wodospad. Wielu turystów zadowala się osiągnięciem któregoś z niższej położonych celów – i z pewnością także są zadowoleni, ponieważ widoki są oszałamiające na całej trasie. Droga prowadzi doliną rzeki Ak-Say. Po pokonaniu początkowego stromego odcinka wysokość zdobywamy już stopniowo. W pierwszy punkcie - przy słynnym kamieniu - wspaniały widok na dolinę Ala-Aracha. Z każdym krokiem krajobaraz robi się coraz bardziej wysokogórski, choć towarzyszą nam jeszcze ukwiecione łąki. Przed widocznym z daleka wodosopadem znajduje się wygodne miejsce na nocleg  (wysokość ok. 2700 m n.p.m.) - dobre dla tych, którzy nie chcą zbyt szybko zdobywać wysokości. Przy głównym szlaku znajdziemy niewielkie wydeptane ścieżynki - oraz ślady po poprzednich namiotach :). Obok wodospadu podejście zaczyna być naprawdę strome, znajdziemy nawet liny ułatwiające wyjście po mokrej skale - taki lokalny odpowiednik łańcuchów. Kiedy teren zaczyna się wypłaszczać jesteśmy u celu - w alpinistycznej bazie Racek na wysokości ok. 3300 m n.p.m. Podejście z Ałpagier zajmuje ok. 4 godzin - choć czas może różnić się w zależności od kondycji... i obciążenia, z którym wędrujemy.

 

dolina Ala-Archa, fot Paulina Wojciechowska

Dolina Ak-Say, z punktu widokowego przy "złamanym sercu"

fot. Paulina Wojciechowska

 

Szlaki w parku są teoretycznie oznaczone... to znaczy raz na jakiś czas zobaczymy jakiś znak. Najważniejsze ścieżki są jednak dość wyraźne i podstawowe obycie z mapą wystarczy.

 

Bazą wypadową na Ucziciela jest nie grzesząca urodą radziecka baza Racek (też: Ratseka, Ratsek). Jest to bardzo prosty budynek, z kilkoma "sypialniami" – w którym znajdziemy głównie prycze do spania (kilka lub kilkanaście miejsc w każdym z trzech pomieszczeń), stolik, półki na bagaż. Jest słabo święcąca żarówka i kontakt, gdzie można podładować baterie. Dodatkową "atrakcją" są biegające po schronisku myszy (od wizyty w Racku wiem, że przysłowie "cicha jak myszka" jest totalnie nieuzasadnione - myszkowanie przeszkadza w zaśnięciu ;). Wokół bazy rozstawione są namioty różnych wypraw i wyjazdów, znajdziemy także większy namiot kucheny. Kilkadziesiąt metrów od pierwszego schroniska znajduje się jeszcze drugi, podobny obiekt, namioty rozbijane są także na polance poniżej. Na morenie bocznej lodowca są rozstawione toalety – tzn. dziury w ziemi. Jest wygodne ujęcie wody pod niewielkim wodospadem, jednak wyznaczonego miejsca do mycia brak – trzeba kombinować. Nocleg w Racku kosztuje 500 som/osobę, rozbicie namiotu – 200 som za namiot.

 

baza Racek, fot. Paulina Wojciechowska

Baza Racek - odrobina brzydoty w przepięknym górskim otoczeniu.

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Otaczające bazę skałki są wykorzystywane przez wspinaczy - także pijąc kawkę w na niewielkiej werandzie można obserwować wspinaczkowe zmagania. Część wspinaczy zostaje w bazie tydzień lub dłużej - zdobywając kilka okolicznych czterotysięcznych szczytów. W całym parku znajduje się ok. 150 dróg wspinaczkowych, o długości do 1100 metrów.

 

grań szczytowa Ucziciela, fot. Paulina Wojciechowska Grań szczytowa Ucziciela. Cienka wartwa śniegu to efekt opadów poprzedzających dzień naszego wejścia.

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Podejście z bazy na sam szczyt Ucziciela nie jest trudne techniczne – to tylko mozolne zdobywanie wysokości niezbyt wyraźną ścieżką, często wśród usypującego się piargu, w skali rosyjskiej droga jest wyceniona na 2B.

 

w drodze na Ucziciela, fot. Paulina Wojciechowska

W drodze na Ucziciela - kamienie, piarg, cudne widoki.

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Przy wyżej położonej bazie Raczek wybieramy ścieżkę o kierunku północno-wschodnim – pierwszą z kilku, które tu napotkamy (najlpiej zapytać doświadczonych w bazie, żeby nie nadkładać niepotrzebnie drogi). Później kierunek północny lub północno-zachodni. Na początku ścieżka jest wyraźna, jednak im wyżej, tym bardziej musimy po prostu kierować się na najbliższe widziane usypane kamienne kopczyki oznaczające drogę. Im wyżej tym więcej piargu. Na wyskości ok. 3700 wchodzimy na grań wiodącą w kierunku wschód-zachód, jest dość szeroka i wygodna. Tuż przed szczytem docieramy na główną grań – wybieramy kierunek na południe. Ścieżka prowadzi obok lodowczyka – my trzymamy się raczej grani. Szczyt osiągamy mniej więcej po 15 minutach od tego miejsca. We mgle orientacja w terenie może być bardzo trudna.

 

Pomiędzy Uczicielem a Raczkiem mamy aż tysiąc dwieście metrów różnicy wysokości – trzeba więc uważać na chorobę wysokościową. Najlepszym lekarstwem jest oczywiście zejście w dół. Przejście całej trasy zajmuje zwykle 6 - 9 godzin.

 

widok z Piku Ucziciel, fot. Paulina Wojciechowska

Widok z Piku Ucziciel.

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Oczywiście Uczitiel nie jest jedynym wartym  zdobycia czterotysięcznikiem na terenie parku Ala-Archa. Bardzo popularne są wejścia na Komsomolec – 4150 m n.p.m. – tradycyjne zdobywany masowo przez Kirgizów 1 maja w trakcie tzw. alpiniady. Ambitniejszym lecz także popularnym celem jest sąsiadujący z Uczicielem Pik Korona - 4810 m n.p.m. (także według jednej z wersji ;)), wymaga on jednak posiadania odpowiedniego sprzętu i oczywiście umiejętności jego użycia. Inne warte uwagi szczyty to Baychechekey Peak (4515 m n.p.m.), Pik Boks (4240 m n.p.m.) w rejonie lodowca Ak-Say oraz Pik Adygene (4404 m n.p.m.), Pik Panfilov (4300 m n.p.m.) i Pik Electo (4090 m n.p.m.) w dolinie Adygene.

 

Park Ala-Aracha możemy eksplorować na własną rękę bez żadnych formalności czy pozwoleń, jednak mniej doświadczeni bez problemu znajdą agencję, która zorganizuje wyprawę, czy pomoże w wynajęciu przewodnika i tragarzy. Organizowane są także wyjazdy wspinaczkowe.

 

Pasmo Tienszan to inaczej Góry Niebiańskie - i rzeczywiście krajobaz Parku Ala Aracha jest niebiańsko piękny, choć także bardzo surowy. Wysokości alpejskie - ale z zachowaną dzikością krajobrazu. Najlepszy czas na wizytę to zdecydowanie miesiące letnie - lipiec, sierpień, początek września. Turystów spotykamy na tyle często, że nie ma obaw przed samotnością na szlaku, jednak nie są to tak zwane dzikie tłumy. Podstawowa infrastruktura i możliwość korzystania z relacji innych podróżników będzie zaletą dla tych, którym doświadczenie nie pozwala na samodzielną eksplorację bardziej dzikich terenów, bardzo fajną opcją jest także możliwość osiągnięcia tak znacznej wysokości bez konieczności używania specjalistycznego sprzętu. Wejścia na Ucziciel nie mogę polecić ani początkującym górołazom, ani osobom które wcześniej chodziły tylko po znakowanych trasach... nie jest to jednak szczyt, na którym koniecznie trzeba być wytrawnym wspinaczem. Podróżnicy, któzy są jednocześnie wspinaczami powinni rozważyć conajmniej kilkudniowy podbyt w regionie Ala-Aracha - choć można by tu siedzieć i miesiąc :).

 

Autorka: Paulina Anna Wojciechowska

Redaktorka Działu Trekking

 

Źródła, linki:

 


Komentarze
  • Nie ma żadnych komentarzy
Copyright by planetagor.pl