Linki News Kontakt O nas Reklama Regulamin FAQ Dodaj opinie Partnerzy Zaproś znajomego Dodaj do ulubionych Angielski Polski
Angielski Polski
Artykuły
Kirgiska klasyka - trekking do Ala-Kul
15-11-17

Ala-Kul, fot. Paulina WojciechowskaTREKKING. Podejście jest okropne – bardzo strome, mam wrażenie, że niemal pionowe. I w dodatku wszystko straszliwie osypuje się spod nóg. Plecak ciąży, mam dość. Ostatnie metry. Jestem – oddycham ciężko. I wpatruje się z zachwytem. Niesamowite turkusowe jezioro Ala-Kul. Wśród rudych skał i ośnieżonych szczytów. Nie jestem w stanie oderwać wzroku...

 

 

W okolicach jeziora poprowadzone sa szlaki - najpopularniejsze w całym Kirgistanie (więc można powiedzieć że Ala Kul to takie trochę Morskie OkoWink). Pasmo, ktore przemierzamy to Terskey Alatoo (Terskey Ala-Too ), będące oczywiście częścią systemu górskiego Tienszan. Najwyższym szczytem w okolicy jest Pik Karakol 5216 m.n.p.m. – możemy go zobaczyć z Przełęczy Teleti. Trekking odbywa się na terenie parku narodowego. Za wstęp płacimy 250 som (100 som - ok. 5,5 PLN). O wniesienie opłaty zostaliśmy poproszeni przez strażnika w obozie w dolinie Karakol, są one także pobierane przy wjeździe od strony Karakolu czy Dżeti-Oguz. W okolicy znajduje się kilka stacji i narciarskich.

 

nad brzegiem Ala-Kul, fot.: Paulina Wojciechowska

Nad brzegiem Ala-Kul

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Bazą wypadową na trekking jest miasto Karakol (ok. 1700 m.n.p.m.), liczące sobie ok. 60 tys mieszkańców... co daje mu czwartą pozycję w kraju. Jest jednym z najchętniej odwiedzanych celów w Kirgistanie. Zostało założne przez Rosjan w połowie XIX wieku, a jego nazwa oznacza "czarny nadgarstek". W czasach ZSRR miasto nazywało się Przewalsk, od nazwiska znanego geografa, który tu zmarł. Miasto ma dobrą bazę noclegową, trochę sklepów z wyposażeniem na trekking w tym gazem. W Karakolu znajdują się organizacje trekingowe oraz informacja turystyczna - w tym najpopularniejsze CBT (Community Base Tourism) - pomogą w ogarnięciu noclegów, transportu czy nawet górskich tragarzy. Oczywiście większość z tych rzeczy można załatwić samemu, szczególnie jeśli mówimy po rosyjsku. Z Karakolu organizujemy transport już bezpośrednio w góry. Trekking możemy rozpoczynać w trzech miejscach: w Dżeti Oguz, dolinie Karakolu lub dolinie Ałtyn Arashan

 

Do Dżeti-Oguz (Jeti Oguz) można dostać się samochodem z wysokim zawieszeniem za ok. 350 som/samochód. Dżeti-Oguz jest dość populanre wśród turystów ze względu na słynne czerwone skały (tzw. Siedem Byków – stąd nazwa miejscowości) oraz Złamane Serce. Samo miasto Dżeti-Oguz jest oddalona od Karakolu ok. 15 km (tu jeszcze można dostać się marszrutką nr 355), ale Dżeti-Oguz kurort, czerowne skały i wejście na szlak – aż 10 km dalej.

 

Dolina Karakol znajduje się najbliżej miasta - tu aby dostać się na szlak bierzemy zwykłą taksówkę. Można wybrać też marszrutkę nr 101 - co oznacza 10 km marszu do miejsca, gdzie kończy się asfalt. Z tego miejsca so Do Karakol Base Camp (opisanego kilka akapitów niżej) mamy ok. 8 km marszu doliną.

 

Trzecią opcją rozpoczęcia trekkingu jest Ałtyn Arashan, a wcześniej Ak Suu. Do tej drugiej lokalizacji dojedziemy po prostu marszrutką z Karakolu (nr 350). Do Ałtyn Arshan, odległego o 15 km i leżącego 500 metrów wyżej możemy pójść piechotą lub pojechać samochodem z wysokim zawieszeniem. Cena jest dość wysoka – 1000 som/ osoba. Jednak trzeba przyznać – droga jest naprawdę w bardzo kiepskim stanie (oczeń płohaja – jak mówią miejscowi). Prowadzi w większości wąwozem, więc jest wąska, wielokrotnie przekraczamy strumyczki, wjeżdżamy na naprawdę spore kamenienie, na końcu serpentyny nad przepaściami. Ponieważ w okolice jeździ wiele samochodów – po drodze ma miejsce wiele mijanek. I samochód wisi nad przepaścią. Samo Ałtyn Arashan (po kirgisku – złote źródła) to kilka chatek (guesthousów), pojedyńcze jutry, namioty. Główną atrakcją osady są gorące źródła (w chatkach)– z których na pewno warto skorzystać, szczególnie jako nagrodę po trekkingu :)

 

Z Ałtyn Arshan można wybrać się na jednodniową wycieczkę (ok. 10h) do podnoży Piku Pałatka (tłumacząc z rosyjskiego - Szczyt Namiot Wink). Można podejść na szczyt o nazwie Kyzyl Tash - ok. 3800 metrów (ok. 7-8h) Wypad do jeziora też w zasadzie może być jednodniowy - "na lekko" zajmie to ok. 10-12 godzin w dwie strony.

 

dolina Kel-Dike

Obóz w dolinie Kel-Dike.

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Aby dotrzeć nad jezioro z Ałtyn Arasan ruszamy w górę rzeki, by po niecałej godzinie, po przekroczeniu strumienia (prowizorczny mostek) zmienić kierunek na zachód. Idziemy cały czas wzdłuż rzeki Kel Dike (długość ok. 6 km) – a koło nas zmieniają się piętra roślinności. W górnym biegu rzeki będziemy jeszcze raz przekraczać rzekę. Ścieżka czasem jest niewyraźna. Bywa stromo. Opcje noclegu są dwie – biwak na około 3000 tysiącah (są tam nawet jurty) i około 3300-3400, przy ostatniej wodzie.

 

Mozolne zdobywanie wysokości kończy się mniej więcej na wysokości 3400-3500 metrów nad poziomem morza. I zaczyna się robić naprawdę stromo i nieprzyjemnie. Ścieżka na przełęcz Ala-Ker jest niemal pionowa (taka się przynajmniej wydaje), oczywiście nie jest zbyt wyraźna, oczywiście wszystko osypuje się spod nóg. Jest naprawdę ciężko. Za to kiedy już wczłapiemy się na wysokość 3860 m.n.p.m. - najwyższy punkt na trasie - zobaczyć możemy niezwykłe, turkusowe jezioro Ala-Kul – najsłynniejsze wysokogórskie jezioro Kirgistanu.

 

przełęcz Ala-Ker, fot. Paulina Wojciechowska

Widok z przełęczy Ala-Ker na podejście.

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Polodowcowe jezioro Ala-Kul leży na wysokości ok. 3560 metrów nad poziomem morza. Ma 9,5 km2 powierzchni, jest długie na 2,3 km i szerokie na 700 metrów. Z przełęczy nieco łagodniejszym zejściem docieramy na ścieżkę prowadzącą wysoko nad brzegiem jeziora. Można biwakować nad brzegiem  - trzeba zejść z głównej ścieżki w doł. Jest kilka wygodnych miejsc, gdzie znajdziemy niewielkie strumyczki (woda z jeziora raczej do picia się nie nada). Duże obozy są dwa - prowadzony przez Ak-Sai Travel obóz rozbity na pełen sezon z namiotami rozbitymi dla grup chodzących na lekko, oraz obóz na skraju jeziora, gdzie rozbite są już prywatne namioty.

 

Turkusowe jezioro Ala-Kul, fot.: Paulina Wojciechowska

Turkusowe jezioro Ala-Kul.

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Z progu Ala Kul opada wodospad – podobny trochę do naszej Siklawy. Ścieżka prowadzi obok wodospadu a potem wzdłuż rzeki Kurgak-Ter. Po pokonaniu stromego progu wędujemy wąwozem, w dół doliny. Mniej więcej na wysokości 2900 metrów znajdziemy całkiem sympatyczny zw „orphan base camp”.

 

dolina Karakol

W Dolinie Karakol.

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Niemal u wylotu szlaku zejściowego, u zbiegu rzek, na wysokości ok. 2500 m.n.p.m. znajdziemy duże obozowisko – Karakol Base Camp. Jest porządny jak na obóz w dolinie przystało. Oprócz miejsc biwakowych znajdziemy tam kilka jurt do spania (300 som/osoba/noc), rozbite na stałe większe namioty – oraz duży i osobliwie urządzony namiot ze sklepikiem oraz stołami do siedzenia. Malowniczą doliną Karakolu można już kontynuować zejście w kierunku samego miasta. Można też podejść wyżej - w do podnóży lodowca. Do obozu możnaby nawet było dojechać autem – gdyby nie kilka solidnych osuwisk gruntu na trasie. Samochody zaopatrujące obóz zatrzymują się przed zwałami ziemi po obu stronach i towary są pomiędzy nimi przenoszone.

 

 

Z Doliny Karakolu można kontunuować trekking na Przełęcz Teleti – 3802 m.n.p.m. (my tego nie robiłyśmy ze względu na załamanie pogody), wzdłuż rzeki o tej samej nazwie. Dzień może być dość długi - trzeba zrobić 1300 metrów przewyższenia, a dogodne miejsce na biwak leży sporo poniżej przełęczy.  Za biwakiem jeszcze strome zejście - i dopiero ostatnie 5 km pokonujemy wyfdną  doliną wzdłuż rzeki Dżeti Oguz. Szlak kończymyprzy słynnych czerwonych skałach.

 

Pasmo Tekskey Alatoo daje też oczywiście możliwości wspinaczkowe - na szczyty przekraczjące pięc tysięcy metrów, wyceniane do 5B w skali rosyjskiej.

 

Trekking można zorganizować przy pomocy miejscowego biura podróży. Można także wynająć tragarzy – spora częśc turystów nie chodzi tutaj z własnym dobytkiem na plecach.

 

W internecie można nabyć anglojęzyczna mapę Kirgistanu z ważniejszymi częściami Tienszanu, a więc talże interesującym nas regionem. Kirgiskie mapy (1:100000) można nabyć także w Karakol.

 

Trekking do jeziora Ala-Kul jest właściwie obowiązkowym punktem dla odwiedzających Kirgistan górołazów - piękno gór, niesamowity kolor jeziora, dzika przyroda -  z niewielką dawką "komercji", która na tum etapie rozwoju turystyki ma jeszcze swój urok. Ludzi jest sporo, ale w żadnym wypadku nie można tego poprównać do popularności np. szlaków w gruzińskiej Swanetii. Wysokogórski krajobraz i spokój, przestrzeń, sięgające nieba szczyty  - sposobają się nawet tym, dla których góry nie są najważniejszym elementem podróżowania. Widoki wynagrodzą podejścia z ciężkim plecakiem - choć są możliwości żeby z tego plecaka zrezygnować (np. jednodniowa trasa z Ałtyn Arshan) lub ograniczyć jego wagę (noclegi tylko tam, gdzie są jurty co pozwala nie brać namiotu). A kiedy już będziecie nad jeziorem - trzeba tylko znaleźć czas, żeby napatrzeć się na to piękno.

 

Autorka: Paulina Wojciechowska

Redaktorka Działu Trekking

 

Linki

http://odprawieni.pl/ala-kol-trekking/ -  opis trekkingu z mapami i przydatnymi informacjami

http://mountains.tos.ru/karacol.htm - opis dróg wspinaczkowych na okoliczne szczyty

 


Komentarze
Copyright by planetagor.pl