Linki News Kontakt O nas Reklama Regulamin FAQ Dodaj opinie Partnerzy Zaproś znajomego Dodaj do ulubionych Angielski Polski
Angielski Polski
Artykuły
Karkonosze po cepersku
13-08-13

Równia pod ŚnieżkąTREKKING. Karkonosze - najwyższe pasmo Sudetów, o których niewielkie mam pojęcie. Gdy Beskidy „złojone" całkiem przyzwoicie czas wybrać się nieco dalej na zachód, choć logistyka z Warszawy przysparza sporo kłopotów, a bilety PKP piekielnie drogie. Okazało się jednak, że środek lata to nie do końca dobry moment na chodzenie po tych pięknych skądinąd górach...


Kakonosze, najwyższe pasmo Sudetów  (najstarszych gór w Polsce - 350 mln lat) rozciągają się od Przełęczy Szklarskiej (880 m.n.p.m.) i Doliny Kamiennej (sąsiadują z Górami Izerskimi) po Dolinę Bobru i Przełęcz Lubawską (516 m.n.p.m. - sąsiedzi to Góry Krucze i Jestřebích). Głównym grzbietem (dzieli się na Grzbiet Śląski, Grzbiet Czarny i Grzbiet Kowarski) przebiega granica polsko-czeska. Na jego zboczach znajdują się źródła Łaby. Powierzchnia Karkonoszy to 650 km, z czego zaledwie 185 km2 (28%) leży w granicach Polski. Poniższe uwagi dotyczą części polskiej - częścią czeską mam nadzieję dane mi będzie kiedyś się zająć.


Źródła Łaby

Źródła Łaby na zboczach Łabskiego Szczytu. Jeszcze w XVIII wieku okoliczni mieszkańcy odprawiali tu pogańskie obrzędy - składając w ofierze czarne kury i koguty, aby uchronić swoje gospodarstwa przed powodziami.

fot.: Paulina Wojciechowska

 

W krajobazie karkonoskim na szczególną uwagę zasługują fragmenty krajobazu ... polodowcowej tundry. W okolicy Przełęczy Karkonoskiej na podejściu pod Mały Szyszak znajdziemy charakterystyczna dla stref podbiegunowych roślinność, podobnie w okolicach Czarnego Grzebietu. Niezbyt do dobrze świadczy o tutejszym, dość surowym klimacie:) Średnia temperatura roczna wynosi na Śnieżce 0,2 stp C, średnio notuje się tu 206 dni w roku z silnym wiatrem W krajobarzie Karkonoszy są oczywiscie ślady po epoce lodowcowej takie jak Śnieżne Kotły czy polodowcowe jeziora np. Wielki i Mały Staw, ale podobny krajobarz możemy spotkać także w Tatrach. Ale w naszych najwyższych górach tundry nie uświadczysz.


Oczywiście symbolem Karkonoszy jest Śnieżka o wysokości 1602 m.n.p.m. (dawniej uważąna za najwyższy szczyt w Europie! - ponieważ jest najwyższym szczytem Czech należy jednak do Korony Europy). Ponieważ z obu stron poprowadzono na nią wyciąg (z polskiej strony na Kopę - potem jednak końcowy odcinek trzeba podejść -żeby nie było zbyt stromo można podejść drogą zbudowaną do obserwatorium, biegnącą naokoło szczytu). Na szczycie wspomniane już obserwatorium o dziwacznym kształcie latających talerzy (restauracja), czeska budka "pocztowa" (restauracja) i stara kaplica św. Wawrzyńca. W szczycie seznonu bywa tu 8-10 tys. osób dziennie! Inne symbole Karkonoszy to piękne, polodowcowe stawy: Wielki Staw i Mały Staw pięknych polodowcowych kotłach. I obecne w wielu miejscach ciekawe formacje skalne - Trzy Świnki, Słonecznik, Pielgrzymy. A także Śnieżne Kotły Wielki i Mały  nad którymi wnosi się dość oryginalna stacja przekaźnikowa TV. Szczyty głównego grzbietu to m.in. Szernica (1362 m.n.p.m.), Łabski Szczyt, Wielki Szyszak, Śmielec, Mały Szyszak (1435 m.n.p.m.), Tępy Szczyt (1388 m.n.p.m.), Smogoria.


Śnieżka

Śnieżka - ujęcie klasyczne z Głównego Szlaku Sudeckiego

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Karkonoska baza schroniskowa jest naprawdę imponująca - kiedy idziemy głównym grzbietem prawie nie ma miejsc, gdy nie widzielibyśmy żadnego miejsca na nocleg (oczywiście zakładając, że nie wędrujemy w kompletnej mgle :) ). Poza obiektami PTTK: Halą Szrenicką, Łabskim Szczytem, Samotnią, Strzechą Akademicką (dwa ostatnie w odległości 10 minut!) Przełęczą Okraj, Schronisko nad Łomniczką (obecnie tylko bufet), Odrodzenie - obiekty prywatne - Szrenica, Śląski Dom, Kamieńczyk. Ceny w roku 2013 dość standardowe: ok 30 PLN nocleg w pokoju wieloosobowym, 20 PLN gleba, obiad 20-30 PLN. Z klimatem różnie - przy takiej ilości błąkających się po szlakach ceprów oferta musi być do nich dostosowana. Ale w takiej Samotni wieczorem jest nawet całkiem sympatycznie - tyle że niektórzy nocujący tam turyści mieli gdzieś ciszę nocną i to że w jadalni ludzie też próbowali spać. Całkiem duża jest też czeska baza noclegowa - jednak niektóre z tych obietów to od dawna bardziej hotele, a za odpowiednim standardem idą odpowiednie ceny.


Ostatnio głośno o pięknie położonej Samotni - na której dalszą dzierżawę PTTK rozpisało przetarg. Gra rozgrywa się pomiędzy dotychczasowym dzierżawcą, Martą Siemaszko, prowadzącej schronisko od lat 90. (wcześniej prowadzonej przez jej ojca, Wiesława - postać na tyle związaną ze schroniskiem, że po jego śmierci w 1994 roku otrzymało jego imię) a znanym restauratoremz Karpacza. Turyści przywiązani do „klimatu" miejsca spontanicznie zorganizowali akcje „obrony" schroniska, między innymi organizując akcję Ratujmy Samotnię na facebooku. Akcje poprali m.in. Piotr Pustelnik i Krzysztof Wielkicki, Anna Czerwińska oraz przedstawiciele biznesu i polityki (m.in. Marszałek Województwa Dolnośląskiego). Ostecznie dzierżawę pozostawiono w rękach wieloletnich właścicieli, co przyrwaca lekko  nadwyrężone zaufanie turystów do PTTK. W górach miejsc z klimatem jest coraz mniej, za co odpowiada między innymi polityka ściągania ze schronisk wysokich czynszów za dzierżawę - dobrze, że tym razem posłuchano głosu społeczeństwa :)


Swoją drogą może przydałaby się bardziej zmasowana akcja „Ratujmy schroniska PTTK" :) - zorganizowaną przez tych, którzy marzą "aby schronisko było schroniskiem".


Samotnia

Widok na polodowcowy kociół Małego Stawu oraz Strzechę Akademicką (powyżej) i Samotnię - "obronioną" ostatnio dzięki akcji niechętnych komercji turystów.

fot.: Paulina Wojciechowska


Oferta schronisk to jedno - jednak najprawdziwszym „szokiem kulturowym" było dla mnie zetknięcie się ze stanem szlaków - na wielu fragmentach przypominają szerokie, brukowane ulice !!! Spokojnie można olać solidne buty za kostkę i zasuwać w sandałach!!! (szczególnie, że kiedy już dostaniemy się na grzbiet zasadniczo nie ma dużych podejść) Na mapie czerwony szlak oznaczono jako Główny Szlak Sudecki - nam jednak nieoparcie nasuwała się nazwa - Główna Ceprostrada Sudecka. Nawet kiedy przy odrobinie deszczu wszyscy Turyści-Wczasowicze gdzieś się podziali i mogliśmy w spokoju cieszyć się urokiem gór - klimat stanowczo był posuty przez ów bruk. Może trzeba wrócić tu zimą, kiedy utwardzenie będzie solidnie przysypane?


Cepreskiego klimatu górą dodają liczne naprawdę obciachowe stoiska z pamiątkami (największe kolekcje wszystkiego na szlaku prowadzącym ze Szklarkiej Poręby pod wodospad Kamieńczyk oraz w Śląskim Domu). Zgorszyło nas także techno (no może to była współczesna muzyka dyskotekowa w sumie się nie znam) puszczane zarówno rano jak i wieczorem ze Strzechy Akademickiej. Przecież w góry a nie nad morze jeździ się między innymi po to, żeby czegoś takiego nie słyszeć... I jeszcze te grilowane kiełbaski... Podczas całej naszej wędrówki momentami brakowało już tylko znaczka McDonalnda. Oczywiście cała masa spotykanych na drodze turystów bardziej pasuje do naszych wyobrażeń o miejskim deptaku niż o górach. Naszym „numerem jeden" było małżeństwo (?) wnoszące spory wózek z dzieckiem w środku po stopniach szlaku na Czarnym Grzbiecie (który akurat nie był brukowaną drogą - tylko normalnym szlakiem z dość dużą liczbą stopni), pani była mocno przy kości, w dżinsach i jaskrawo różowej bluzeczce, przy parce kręciła się dwójka małych dzieci. Byliśmy za bardzo w szoku żeby zrobić zdjęcie Smile. Chwilę potem minęliśmy bandę ok. 8 klasycznych dresów popalających papierosy podczas marszu, poruszających się charakterystycznym chodem demonstrującym szerokie bary krzyczeli „kto nie maszeruje ten ginie" i „jestem hardcorem". Bo to rzeczywiście ekstremalne przeżycie wędrówka znakowanym szlakiem w pogodny letni dzień!Wink

Równia pod Śnieżką


Tak wygląda najbardziej uczęszczny szlak na Śnieżkę. Tłumy turytów, wśród których wędrując z plecakami, kijkami i w porządnych butach wyglądaliśmy dziwnie. Na drugim planie prywatne schronisko Dom Śląski.

fot. Michał Półrola

 

Na koniec nieco o logistyce. Trudności w dotarciu w Karkonosze zależy oczywiście od rejonu,z którego jedziemy. Z Wrocławia, czy Wałbrzycha to tylko przejażdżka. Z centralnej Polski jechać już nieco trudniej - pociąg-rzeźnia jedzie z Warszawy do Jeleniej Góry około 10 godzin, w dodatku jest na miejscu grubo po 9, co sprawia, że pierwszy dzień chodzenia po górach jest siłą rzeczy skromny. Pociąg jedzie bezpośrednio do Szklarekiej (tam jest po 10), ale akurat teraz są remonty i jest autobus zastępczy. Dwie miejscowości u podnóża gór to Karpacz i Szklarska Poręba - tu latem połęczenia w gęstości od pół godziny do półtorej. Grupy zorganizowane z łatwością wynajmą busa. Baza noclegowa oraz liczba atrakcji turystycznych - każdy znajdzie coś dla siebie (pod warunkiem, że nie jest się dziwakiem co od razu chce w góry!). Zimą - sporo wyciągów  narciarskich. Z polskiej strony Karkonoszy jest jeszcze kilka mniejszych, spokojniejszych miejscowości - np. Przesieka, Jagniątków czy Piechowicz. Z czeskiej strony na główny grzbiet można dostać się szosą - autobusy dojeżdżają aż samą Przełęcz Karkonoską. Kolej Izerska łączy Szklarską Porębę z czeskimi miastami Korrenov i Harrachov.


Mimo wielu krytycznych uwag związanych z panującą w Karkonoszach komercją i sporą jak dla mnie odległością - myślę, że będę tu wracać. Wiosną, jesienia czy zimą Turystów - Wczasowiczów już nie będzie - a widoki - cóż, są piękne. Choć w polskiej części do chodzenia nie ma za wiele - główny szlak spokojnie można przejść zw 2 dni nocując np. w Odrodzeniu - jest jeszcze do "przełojenia" część czeska.

 

Autorka: Paulina Anna Wojciechowska

Redaktorka Działu Trekking


Źródło: Waldemar Brygier, Karkonosze polskie i czeskie, Pruszków 2013



Komentarze
  • Nie ma żadnych komentarzy
Copyright by planetagor.pl