Linki News Kontakt O nas Reklama Regulamin FAQ Dodaj opinie Partnerzy Zaproś znajomego Dodaj do ulubionych Angielski Polski
Angielski Polski
Artykuły
I'm singing in the rain - o deszczowych górach
20-07-13

Wielka RawkaTREKKING. Motyla noga, deszcz, znowu pada i krzyżuje moje górskie plany - myślałam kiedyś, wściekła, że nie wyjdę tam, gdzie planowałam. Góry, wytęsknione, widziane raz do roku - chciałam je widzieć w całej pełni, podziwiać przestrzeń i krajobrazy. I wygrzewać się w pięknym słońcu. Dziś, kiedy mój związek z górami opiera się już na solidnych postawach oraz miłości "w zdrowiu i w chorobie" nauczyłam się je po prostu akcetować takimi jakimi są. Także wtedy, kiedy pada. Albo leje. Także, kiedy oznacza to bajora w butach, niemiłosiernie ubłocone spodnie, mokre ubrania (te w plecku również). Skoro już przyjechałam to muszę wyjśc na szlak, choćby troszkę krótszy, choćby ten do najbliższego schroniska.... I wtedy właśnie można odkryć, że góry w deszczu są całkiem spoko!


Oczywiście deszcz w górach niejedno ma imię. Czasem to ledwie mżawka, że nawet kurtki nie chce się wyciągać. Czasem troszkę pada, ale w butach jeszcze sucho i kurtka nie przemaka - luzik. Niesety czasem nie tyle pada, co leje - wcale nie zamierza przestać. Czasem nie zamierza przestać przez cały dzień i jeśli jednak wyjdziemy na szlak czeka nas po prostu całodniowe moczenie się. Wtedy prędzej czy później nie będzie nam ciepło, sucho i wygodnie. Bywają i deszcze prawie-monsunowe. Gwałtowna masa wody przez wiele dni. Wtedy najlepszy sprzęt nie zapewni nam suchości dłużej niż kilka minut, a szlakami płyną potoki, nawet jeśli buty nie przemiękną od ilości wody, po prostu naleje nam się od góry. Na szlak wychodzą wówczas najbardziej zdeterminowani :) Bywają i burzez z gradem, które zaskoczą nas gwałtownie i przemoczą do suchej nitki, tak że potem mimo dwóch dni suszenia skarpetki zaczną dziwnie pachnąć i zaczynamy doszukiwać się w plecaku nowch form życiaWink Czasem jesteśmy tak przemoknięci i zmarźnięci, że mamy serdecznie dosyć tych przeklętych gór i dopiero po długim czasie wspominamy te mokre i błotniste dni z rozbawieniem.


Bo oczywiscie nieodłącznym elementem deszczu jest też BŁOTO i to czasem nie bylejakie. Nie raz wracałam do domu ze spodniami ubłoconymi powyżej kolan, pomagało dopiero trzecie czy czwarte pranie. Czasami buty na tyle mocno przyklejają się do podłoża że trudno je odkleić i masz nadzieję, że powiedzono "chodzenie po bagnach wciąga" nie będzie tego dnia zanadto prawdziwe. Niekiedy obejście kałuż staje się prawdziwym wyzwaniem logistycznym i trzeba wybierać pomiędzy potencjalnym zalaniem obuwia a potencjalnym przyklejeniem się do podłoża.



Krawców Wierch

Konkretne błoto utrzymuje się na szlakach jeszcze długo po ulewach. Przywozimy wtedy do domu kilogramy błota... Okolice Krawców Wierchu w Beskidzie Żywieckim.

Fot.: Paulina Wojciechowska

 

Do takiej deszczowej pogody dobrać odpowiednią trasę. Im wyżej, im bardziej odsłonięta przestrzeń tym bardziej robi się mokro, wietrznie i nieprzyjemnie. Lasem nawet przy większym deszczu wędruje się na ogół znośnie - na grani deszcz, wiatr i chłód mogą solidnie dać się we znaki, a nawet być dość niebezpiecznie. Łatwo się wychłodzić, łatwo  zgubić drogę, łatiwej spać, tam gdzie i tak stromo. Fajnie być zdeterminowanym, psychicznie odpornym na trudne warunki - ale zdrowy rozsądek i umiejętność zawrócenia to także porządane cechy górskiego "wyjadacza". Z pewnością kiedy następny raz tu przyjedziemy góry nadal będą stały jak stoją!


Najprostsze przeciwdeszczowe wyposażenie to pelerynka - te zwykłe, foliowe kupimy zwykle w każdym schronisku czy w sklepiku w górskiej miejscowości. Bardziej zaawansowani turyści powinni zaopatrzeć się oczywiście w odpowiednio drogi sprzęt z goretexem, ale bez złudzeń - bywa czasem taka pogoda że najlepsze parametry są bezradne. Wodooporność butów podnoszą nieco stuptuty - wtedy woda wolniej wlewa się od góry. Jeśli łazimy z plecakiem od schroniska do schroniska lub pod namiot trzeba oczywiście pamiętać, żeby wszystko pakować w foliowe wrorki. Osobiście otaczam szczególną opieką komplet ciepłych rzeczy na przebranie! Dobrze zaopatrzyć się w pokrowiec na plecak, znacznie wygodniejszy w użyciu niż peleryna - pamiętając jednak, że w ulewnym deszczu to tylko jedna warstwa więcej! W ulewnym deszczu lub podczas przeczekiwania burzy bardzo sprawdza się parasol. W deszczową poogodę przydają się rzeczy, które rozsądny turysta i tak zawsze powinien mieć w plecaku - coś cieplejszego do ubrania, dodatkowe jedzenie i coś słodkiego (naprawdę przydaje się w razie wychłodzenia!), ciepła herbatka w termosie, komórka do ewentualnego wezwania pomocy. Jeśli wiemy, że ma padać warto ją czymś owinąć dodatkowo coby nie zmarzła i nie zamokła :) Niesety, kiedy mokro i ślisko łatwiej o niekontrolowaną wywrotkę. Na szczęście solidne błoto nie raz dobrze amortyzuje upadek!


Chyba największą zaletą górskiej pogody jest fakt, iż „Deszcz wypłukuje z gór stonkę" (określenie znalezione na formum e-gory.pl)- czyli innymi słowy Turystów-Wczasowiczów, których często kilka kropelek przekonuje, że nie warto wyściubiać nosa z kwatery czy z knajpy. Nawet po bardzo popularnych szlakach przemykają wtedy pojedyńcze sztuki, w uroczych, kolorowych foliowych pelerynach „na teletubisia". Miałam kiedyś taką, a jak! Możemy więc rozkoszować się ciszą i spokojem nawet w pełni lata, a w schronisku nie stoimy w kilometrowej kolejce po talerzy zupki - bo w stołówce poza nami może nikogo nie być (nam przydarzyło się to całkiem niedawno, w połowie lipca, w popularnej karkonoskiej Szrenicy - sami w jadalni!). Żadnego tłoku, żadnych dresów, panienek strzelających co kawałek „słit focie", krzyczących dzieci, towarzystwa puszczającego muzę w komórkach. Cudo! I nie trzeba wcale jechać w najdziksze zakątki Beskidu Niskiego, żeby w środku lata mieć upragniony górski spokój :)


Deszczu nie lubią ludzie... ale nie zwierzęta. I nigdy nie bądźcie tak naiwni jak ja w początkach swojej górskiej kariery, kiedy uwierzyłam przypadkowo spotkanym ludziom, że za bardzo pada żeby spotkać niedźwiedzia... Jakieś dwie godziny później Dominikanie na Wiktorówkach uświadomili mi, że właśnie mamy „misiową pogodę" i to tak- to co podchodzi pobuszować przy śmietanikach to niedźwiedź i nie - nie przesłyszało mi się i jak tu szłam, słyszałam niedźwiedzia. Bogu dzięki w tą deszczową porę sanktuarium nawiedziło jeszcze dwóch chłopaków z Wrocławia i mogłam ciut spokojniejsza wyjść razem z nimi Smile Ale poza niedźwiadkami są jeszcze inne zwierzątka - jak jelenie, sarny, lisy - których spotkanie to sama przyjemność (chociaż i niedźwiadki niektórzy spotykać lubią...) Kiedy turystów mniej nasi „bracia mniejsi" czują się na szlakach bezpieczniej i odważniej zapuszczają się na nawiedzane przez ludzi tereny.


Łabski Szczyt

W deszczu nawet najbardziej popularne szlaki są puściutkie - a krajobaz robi się nieco mistyczny... Okolice schroniska pod Łabskim Szczytem, Karkonosze.

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Nie dość, że w deszczu mamy góry tylko dla siebie - to jeszcze jak pięknie się robi. Mrocznie, tajemniczo, czasem nieco dzieko i posępnie. Krople na liściach i trawie. Niezwykle pięknym zjawiskiem są unoszczące się po deszczu mgły - fachowo zdaje się to niskie chmury typu stratus fractus. Towarzysze górskich wędrówek oddaleni o kilkanaście metrów zaczynają wyglądać jak mityczne bądź baśniowe stwory, wyłaniające się z gęstych mgieł. Jest cicho, spokojnie, mistycznie. Miarowo padający deszcz działa niekiedy uspokajająco. I jak pięknie robi się, gdy nad odludnymi górami znów nieśmiało przebija się słońce, jak cieszy każdy fragment krajobazu, każdy widoczek który na nowo wyłania się dla nas z podeszczowych mgiełSmile


Wielka Rawka

Nad Bieszczadami powoli się przejaśnia... widok z Wielkiej Rawki, Bieszczady.

Fot. Paulina Wojciechowska

 

Wędrując wiele godzin w deszczu odrywamy też niezwykły smak ciepłych potraw. Kubeczek herbaty, talerz gorącej zupy pomidorowej - są przedsmakiem raju :) Uwielbiam to cudowne uczucie, kiedy ciepło z talerza zupy powoli rozchodzi się po lekko zmokniętym orgaznimie - a świat na nowo staje się ciepłym i przyjaznym miejscem, szybko wracają energia i optymizm. Zaiste czasem niewiele trzeba do szczęścia! A jeśli jeszcze dodatkowo naszą ciepłą, górską strawę spożywamy w miłym towarzystwie, z którym razem przemierzaliśmy trudy i niepogody - robi nam się jeszcze cieplej na sercu!


Kiedy pada tak, że nawet najtrwadsi górscy wyjadacze nie wyjdą daleko poza schronisko, a wewnętrz wszystkie kaloryfery i sznurki zawieszone są schnącymi ubraniami - jest przecież czas na długie rozmowy. O górach, o sensie życia, o ulubionych schroniskach, o przyjaźniach, o najpiękniejszych szczytach, o marzeniach, o niedawno kupionym górskim sprzęcie.... Czasem przy kuflu pysznego grzańca, czasem przy zwykłej herbacie. Wiemy, że pada, więc nie wyjdziemy wcześnie - możemy więc do później nocy snuć nasze opowieści. Dla ilu z nas te spotkania z ludźmi „siekniętymi górami" nie są jednymi z najpiękniejszych chwil spędzonymi na wysokościach?Jeśli akurat w schronisku nikogo ciekawego nie ma - deszczowa pogoda i rezygnacja z wczesnego wyjścia rano może nas przekonać do pospania dłużej niż zwykle - a taki długi, beztroski sen to nieraz błogosławieństwo, szczególnie dla nas, zabieganych mieszczuchów i korpo-szczurków.


Krywe

Nad poburzowymi Bieszczadami (okolice Krywego) zapada zmrok. Deszcz udało się przeczekać, ale mokre, wysokie trawy doszczętnie przemoczyły nasze obuwie. W pewnych warunkach nie ma rzeczy nieprzemakalnych i jedyne co nas ocali to dobry humor:)

Fot.: Paulina Wojciechowska


I wreszcie ... takie deszczowe góry to także szansa na piękne przeżycie z cyklu „we dwoje". Bo kiedy natura taka niesprzyjająca, chłodno, mokro i jakoś nieprzyjazno - tak jakoś łatwiej się przytulić, bo razem przecież raźniej i bezpieczniej. Resztę już dopowiedzcie sobie sami :)


A po deszczu... Zawsze kiedyś jest słońce. A czasem nawet piękna tęcza. A po takim solidnym wiosennym deszczu robi się nagle pięknie i zielono. Widać przyroda potrzebuje czasem porządnie zmoknąć.

 

Autorka: Paulina Anna Wojciechowska

Redaktorka Działu Trekking



Komentarze
  • Nie ma żadnych komentarzy
Copyright by planetagor.pl