Linki News Kontakt O nas Reklama Regulamin FAQ Dodaj opinie Partnerzy Zaproś znajomego Dodaj do ulubionych Angielski Polski
Angielski Polski
Artykuły
Homo sapiens sapiens w górach. Autorska klasyfikacja turystów górskich.
27-02-12

 

Czerwone WierchyTREKKING. Jako jeden z ważniejszych motywów chodzenia po górach wymieniamy często chęć ucieczki o codziennego zgiełku... szukamy kontaktu z przyrodą, z dala od pogmatwanego świata ludzkich relacji. Jednak w świecie górskim jakże często „nic co ludzkie nie jest nam obce".  Owszem, wędrując po Beskidzie Niskim, czy w wyjątkowo paskudną pogodę lub poza sezonem, zdarzają nam się dni, gdy niemal nie spotkamy innych wędrowców. Zwykle jednak dzielimy nasz górski świat z innymi przedstawicielami homo sapiens sapiens. Poniżej autorska próba klasyfikacji tychże, poparta kilkuletnim doświadczeniem na polskich górskich szlakach - jest to więc tzw. „obserwacja uczestnicząca", choć tekst w żadnym razie nie rości sobie prawa do tekstu naukowego oraz do solidnie przeprowadzonych badań społecznych. To może przy innej okazji.


Typ pierwszy: Wczasowicz. W góry przyjeżdża na urlop, z rodziną lub znajomymi. Bywa to rzadko, zwykle rzadziej niż raz do roku. Wczasowicz pragnie przede wszystkim wygody. Urlop powinien więc być miły i przyjemny. Na urlopie chodzi także o to, aby dobrze zjeść i napić się. W dobie portali społecznościowych nie możemy także zapomnieć o konieczności zebrania odpowiedniej kolekcji fajnych zdjęć. Wczasowicz najczęściej kwateruje się w Zakopanem a najczęściej wybieranymi szlakami są te prowadzące do schronisk. Za wysiłek niewątpliwie ciężkiej trasy należy mu się przydziałowy kotlet schabowy i piwko. Czasem żądny przygód wczasowicz zapuści się na nieco dalsze szlaki. Wczasowicz zwykle posiada niewielką wiedzę o górach, także czasem zupełnie niechcący zapuści się w miejsca w których absolutnie być nie powinien - na przykład przedłuży spacer z Kasprowego (gdzie oczywiście wjechał kolejką!) na Świnicę. Może mieć ze sobą plecak - ale może mieć także torbę na ramię lub reklamówkę. Może także wyjść w klapkach do Babią Górę, a na Orlą w adidaskach. Może wyruszyć na Rysy o 14stej bez światła i cieplejszej odzieży. W końcu jest na wakacjach, a na wakacjach ma być przyjemnie, a nie zaraz stres i żeby się wszystkim przejmować. Turystów wczasowiczów spotkamy przede wszystkim w Tatrach oraz innych górach blisko modnych kurortów - jak Szczawnica, Ustronie, Solina. Prawie na pewno taki osobnik nie napatoczy się w Beskidzie Niskim, nie zapatrzonym przecież w budki z goframi... Wczasowicz zwykle nie zachowuje zasad bezpieczeństwa nie z chęci zlekceważenia Majestatu Gór - lecz raczej z błogiej nieświadomości odnośnie ich istnienia. Lub pobieżnej znajomości niektórych z nich.


Piątka

Wczasy w schronisku w Pięciu Stawach. W jadalnii kolejka po "browca", schabowego... i szarlotkę.

fot.: Paulina Wojciechowska

Osobiście nie mam nic do Wczasowiczów, o ile nie stanowią zagrożenia dla innych (vide: omawiany na wszystkie sposoby problem klapek na Giewoncie) i oczywiście jeśli nie jest ich stanowczo więcej niż być powinno, tak, że górski szlak zamienia się w autostradę. Podtypem, „jeden a", który przeszkadza mi bardzo jest Wczasowicz Troglodyta (vsacovicus trogloditus) - osobnik drący się do telefonu komórkowego , („staaaary, same łańcuchy były i mówię i takie przepaście, że ja p***") śmiecący (no bo przecież nie ma koszy na śmieci...), popijający piwko (jedno piwko nikomu nie zaszkodzi) lub nawet inne mocne trunki w miejscach niekoniecznie do tego przystosowanych. [Ekstremum, które widziałam na własne oczy to gość idący z reklamówką w jednej ręce i piwkiem w drugiej - ścieżką z Krzyżnego w kierunku Buczynowych!]. Troglodyta nie widzi potrzeby krzyknięcia „uwaga kamień" jeśli w piargu zdarza mu się coś strącić, uważa także, że każde miejsce jest dobre by zostawić wpis upamiętniający siebie lub ulubioną piłkarską drużynę. Przykładowo, informacje o jednokierunkowym ruchu na Orlej postawili oznakować kibice za pomocą stosownych „wlepek" - całe szczęście, że „znakowanie terenu" w tym wypadku oznacza naklejanie jednej „wlepki" na drugą, nie obok siebie. Chociaż, może wówczas pojawiłyby się nowe oznaczenia topograficzne szlaku, na przykład „ten łańcuch koło znaku Legii" lub „klamra koło Wisły Kraków" SmileOczywiście troglodyta czuje się wielkiem i superdoświadczonym górskim zdobywcą jeśli w dobrej pogodzie udaje mu się wejść na Rysy. Można potem kilka dni opijać sukces na Krupówkach. Troglodyta prognoz pogody nie sprawdza, czasem może zabierze coś cieplejszego, jakieś picie ma, ale jeśli nie piwko to tigera. O termosach z hebratą nie słyszał, o zapasowej czekoladzie  raczej też nie. Mapa też raczej nie jest potrzebna. Za to podstawowym elementem ekwipunku troglodyty jest oczywiście super wypasiona komórka. Służy nie tylko do wydzierania się do znajomych gdzie się właśnie jest, przesyłania słitaśnych foteczek prosto na fejsbuka, można z niej także słuchać muzy - oczywiście fajniej z głośnika niż przez słuchawki. 


Istnieje jeszcze podtypy „jeden be" - Turysta Najzwyklejszy (t. pospolitus). Dla niego wycieczki góry, zwykle raz do roku, są wytcheniem od obowiązków codzienności. Nie ma jakiś ambitnych planów - może co roku chodzić tą samą trasą na Czerwone Wierchy czy Tarnicę. Ważny jest kontakt z piękną przyrodą, podziwianie widoków. Turysta Najzwyjlejszty raczej nie nocuje w schroniskach. Do gór w zasadzie ma respekt, nie wyjdzie w gorszą pogodę i na ogół przestrzega podstawowych zasad bezpieczeństwa. Na szlakach zwykle zbytnio nie hałasuje i nie przeszkadza innym cieszyć się górami. Często kiedy spotka turystykę nieco bardziej wykwalifikowanego - na przykład wędrującego z wielkim plecakiem przez Grzesia w kierunku Wołowca- obdarza go ogromnym podziwem i szacunkiemLaughingTuryście Najzwyklejszemu rzadko przydarzają się wypadki związane z bezmyślnością, ale może przytafić się np. zasłabnięcie związane z przeszacowniem sił. Cały rok za biurkiem, a kondycja już nie ta, co za czasów studenckich. Ale nawet jeśli się czuje odpływ sił - tak ciężko z gór zrezygnować. Choć na urlopie warto zjeść schabowego i porobić fajne foty, Turysta Najzwyklejszy czuje jednak, że jest tutaj coś więcej. Coś, dlaczego warto co roku wracać.


Drugi gatunek turysty to tak zwany Turysta Kwalifikowany (t. cvalificatus) zwany też Turystą Wytrawnym (aspirujący do tego miana może być Półwytrawny lub ewentualnie Półsłodki). Ten rodzaj turysty w górach jest zwykle kilka razy w roku o różnych porach i w różnych warunkach pogodowych. Zwykle jest bardzo dobrze wyposażony, sporo czasu przesiaduje na formach internetowych oraz w turystycznych sklepach wybierając najlepszy ekwipunek na wymarzone wycieczki i wyprawy. Lubi gadżety, choć docenia przede wszystkim ich wartość użytkową. Turysta Kwalifikowany umie sobie poradzić w trudniejszych warunkach, zwykle dobrze zna teren i umie posługiwać się mapą. Zna nazwy gór, które zdobywa i ze zdziwniem pomieszanym czasem z pogardą na tych, którzy właśnie weszli „na tą górę z krzyżem" a nad Morskim Okiem uparcie nazywają Wielki Szczyt Mięguszowiecki Rysami. W ogóle Turysta wy-Kwalifikowany często gardzi tymi „przypadkowymi" i najchętniej by ich ze szlaku wyeliminował.  Nocuje głównie w schroniskach, chodzi raczej z plecakiem. W góry lubi wyruszyć o świcie lub rano. I wie, że w górach 11 AM to nie jest rano. Turysta Kwalifikowany jest zwykle bardzo sprawny fizycznie, a poza górami uprawia inny rodzaj sportu. Uwaga: rozumienie Turysty Kwalifikowanego, jakie znajdziemy w tym artykule nie jest tożsame z rozumieniem propagowanym przez PTTK, choć w niektórych punkatach może być zbieżne.

 

Beskid Niski

Pusty szlak, zero budek z goframi- to idelany teren dla Turysty Kwalifikowanego - dlatego tak lubiany jest Beskid Niski

fot.: Paulina Wojciechowska

Wyróżnionym przeze mnie podtypem turysty wykwalifikowanego będzie „dwa a" - Nadmiernie Odpowiedzialny (cvalificus odpviedialnus). Ponieważ turysta wy-kwalifikowany wie o górach bardzo dużo, a często wydaje mu się, że wie prawie wszystko - stara się bardzo odpowiedzialnie i skrupulatnie przestrzegać wszystkich zasad. Wychodzi zawsze bardzo rano, sprawdza, a niekiedy dokładnie analizuje prognozy pogody, tak planując wycieczkę, żeby gwałtowny deszcz lub inne przygody nie zaskoczył go po drodze. Zawsze ma szczegółowo opracowaną trasę i plan B. Zawsze dostosowuje trasę do swoich możliwości kondycyjnych. Zimą zawsze wykonuje testy lawinowe i wzorowo zakłada punkty asekuracyjne. ZAWSZE ma odpowiednie obuwie przystosowane do typu wędrówki, zapasowy polar, czekoladę, ciepłą herbatę - a w odpowiednio zabezpieczonej komórce zapisany numer GOPRu/TOPRu. Oczywiście ma przy sobie świetnie wyposażoną apteczkę, a na szlak nigdy nie wyjdzie z przypadkowo poznanymi osobami. Jest zawsze przygotowany na wszelkie ewentualności i gardzi tymi, którzy nie przestrzegają wyżej wymienionych zasad. Niemal z satysfakcją czyta relacje z wypadków górskich, w których to przypadkowi turyści bez szacunku do gór zostali przez te góry „odpowiednio" za swoją nonszalancje ukarani. Wierzy, że JEMU wypadek nigdy się nie przydarzy, w końcu ON podchodzi do gór z respektem. Dobrze, żeby oprócz tego respektu miał jeszcze trochę górskiej frajdy - i życzliwości do spotkanych na szlakach, a nie tak przezornych jak on.


Podtyp Turysty Kwalifikowanego „dwa be" to Turysta Kwalifkowany Nadmiernie Nieodpowiedzialny (cvalificus non-odpoviedalnus). Skoro dużo wie, dużo po górach chodzi i niejedno już przeżył - nie musi stosować się do zasad. Zasady są dla mięczaków. Ok, na jakąś trudną wycieczkę to można przemyśleć co się ze sobą zabierać, ale na Połoninę Caryńską z Ustrzyk Górnych w ładną pogodę przecież kurtki nie trzeba, kanapki też są zbędne w końcu zje się już na dole. Turysta Nadmiernie Nieodpowiedzialny prognoz nie sprawdza, przecież poradzi sobie w każdą pogodę. Może mieć odpowiednie buty, ale przecież w nieodpowiednich też da radę. Nie zna numeru GOPRu, ratownicy przecież wyciągają z opresji głównie tych, którzy nie mają o górach pojęcia. Zimą - ewentualnie może ze sobą zabrać sprzęt lawinowy, ale przecież nie jest konieczny. Z resztą, lawina jakoś do tej pory na niego nie zeszła to i teraz nie zejdzie. Turysta Nadmiernie Nieodpowiedzialny nie wycofa się z wycieczki, kiedy robi się zbyt trudno, pogoda niepewna i robi się ciemno. Przecież to nic takiego. Turysta Nadmiernie Nieodpowiedzialny nie ma także problemu z zabraniem na Orlą Perć koleżanki, co nigdy wcześniej w górach nie była, przecież to taka fajna ścieżka, prawie jak Krupówki. Jeśli Obcych na szlakach nie jest zbyt dużo, na ogół traktuje ich z życzliwością ... potrafi im jednak wskazać trasę na Świnicę jako „fajną" choć już na Kasprowym są wykończeni, albo wskazać jako alternatywną trasę zejścia taką, która zajmie cztery godziny, choć do zmroku są zaledwie dwie. No przecież jakoś to będzie.

 

Czerwone Wierchy

Czerwone Wierchy - częste miejsce spotkań Wczasowiczów i Turystów Kwalifikowanych. Odróżnimy ich po obuwiu i wielkości plecaka.

fot.: Paulina Wojciechowska

Trzecia wyróżniona przeze mnie klasa turystów to tak zwani „turyści prawdziwi". Turysta Prawdziwy może się przejść po szlaku - ale  z przyjemnością poszlaja się na nieoznakowanych ścieżkach, nie pogardzi też trasą polegającą głównie na przedzieraniu się przez kraczory i inne niedogodności terenu. Turysta Prawdziwy poradzi sobie w górach (prawie) w każdych warunkach - znajdzie właściwą ścieżkę, dobre miejsce na biwak, wodę. Turysta Prawdziwy nocuje raczej w namiocie. Biwak pod gwiazdami to jest to, a nie jakieś tam schronisko. Turysta Prawdziwy zdecydowanie nie pojedzie w polskie góry w sezonie letnim - po co męczyć się z motłochem jak można sobie wędrować w Karpatach Wschodnich lub zaplanować egzotyczną wyprawę, choćby w Andy. Góry to dla niego sacrum - ale także i wyczyn. Bo survival to jest to!


Wyróżniony podtyp Turysty Prawdziwego „trzy a" będzie traktował innych, „nieprawdziwych"  z pogardą - a więc jest to verus pogardus. ON najlepiej wie, jak chodzić po górach i tylko ON i ludzie jemu podobni mają prawo do przemierzania górskich pasm. No, niech tam troglodyci chodzą sobie na Giewont. Noga Prawdziwego Turysty i tak tam nie stanie w innej porze niż zimą i to najlepiej w ciężkiej mgle, która sprawi, że wiedziony nieomylnym instynktem prawdziwy turysta wyznaczy tam odpowiedni trasę. Turysta Prawdziwy Pogardliwy w góry zwykle jeździ sam, no bo niełatwo znaleźć towarzyszy wędrówki godnych jego osoby.


Podtyp „trzy be" to z kolei Turysta Prawdziwy Życzliwy (t. verus zyclivus). Choć jest niezwykle sprawny i doświadczony oraz potrafi przetrwać w ekstremalnych warunkach - potrafi także życzliwie się uśmiechać do spotykanych na szlakach „niższych gatunków". Chętnie podzieli się wiedzą i doświadczeniem, opowie o przygodach. Choć komplementy, jaki to on nie jest odważny, dzielny i silny oczywiście sprawiają mu przyjemność - jednak zazwyczaj nie robi niczego dla poklasku. Kocha góry i ma do nich stosownych respekt. Wie już, że wypadek może przydarzyć się zawsze i każdemu - dlatego relacje TOPRu o tych, którzy stracili życie w górach czyta raczej ze smutkiem. Pomimo ogromnej wiedzy i doświadczenia potrafi wybrać się ze „zwykłymi znajomymi" w „zwykłe Bieszczady" i dobrze się przy tym bawić. Nawet jeśli nocuje się tylko na kwaterach - i to o zgrozo - cały tydzień w jednej kwaterze. W końcu nie zawsze trzeba „łoić" - i okazywać światu swoją wyższość J Bo przecież góry to przestrzeń sacrum, a tym sacrum można się czasem dzielić z innymi...


Wołowiec i Rohacze

Turystę Prawdziwego rzadko spotkamy w Tatrach. No chyba, żeby zimą, w nienajlepszą pogodę wejśc na Wołowiec... i może Rohacze.

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Oczywiście, spisana powyżej klasyfikacja to tzw. „typy idealne". Żadna, ani żaden z nas nie znajdzie w sobie wszystkich wymienionych powyżej cech. Ale z pewnością odnajdzie ich sporo, choć nie zawsze będą należeć tylko do jednego typu... Góry dla wielu z nas są przestrzenią sacrum - ale w to sacrum wnosimy wszakże nas samych, takich, jakimi jesteśmy tu i teraz. Góry, jak pisał Michał Jagiełło, to przecież skondensowana forma ż y c i a.


PS. Po napisaniu tego wszystkiego mam ochotę na dalszą zabawę - i ułożenie Psychotestu "Jakim górskim turystą jesteś"Wink.


Autoka: Paulina Anna Wojciechowska

Redaktorka Działu Trekking

Czytaj też artykuły: 

WSPINANIE: http://www.planetagor.pl/articles.php?action=viewcategory&catID=10/

TREKKING: http://www.planetagor.pl/articles/category/Trekking/

BIEGI GÓRSKIE: http://www.planetagor.pl/articles/category/Biegi-g%C3%B3rskie/

SKITURY: http://www.planetagor.pl/articles.php?action=viewcategory&catID=7/

SPELEOLOGIA: http://www.planetagor.pl/articles.php?action=viewcategory&catID=8/

ROWERY GÓRSKIE: http://www.planetagor.pl/articles/category/Rowery-g%C3%B3rskie/

 


Komentarze
  • Tomasz J.Dodał Tomasz J. 1854 Dni temu
    0 punktów    
    Bardzo dobry materiał. Napisany lekkim piórem :) Tak trzymaj i nawet nie wiedziałem że nasz król Władysław Jagiełło takie mądre rzeczy pisał ;)
  • Paulina Anna WojciechowskaDodał Paulina Anna Wojciechowska 1854 Dni temu
    2 punktów    
    ERRATA - chodzi oczywiście o Michała J. !!!!!!!!!!!! Tak to jest gdy "błyskotliwe" dodatki do tekstu przychodzą do człowieka przed północą. I przepraszam za nierówne literki - to jakiś techniczny chochlik, który nie reaguje na moje polecenie ctr+a i Czcionka rozmiar 3 :(
  • Marcin KoniorDodał Marcin Konior 1854 Dni temu
    0 punktów    
    Brawo, świetnie, celnie, lekkim piórem, z zacięciem psychologicznym ! Daje do myślenia i czekamy na ankietę:)
  • Dodał Anonimowy 1853 Dni temu
    0 punktów    
    Tekst bardzo fajny, tylko, na Boga, co to jest "nieomylny insekt"? :)))
  • Natalia S.Dodał Natalia S. 1852 Dni temu
    0 punktów    
    Świetny tekst, przyjemność czytania i sama prawda :)
Copyright by planetagor.pl