Linki News Kontakt O nas Reklama Regulamin FAQ Dodaj opinie Partnerzy Zaproś znajomego Dodaj do ulubionych Angielski Polski
Angielski Polski
Artykuły
Gorgany
16-05-16


SywulaTREKKING. Zarastająca szlak kosówka powoli robi się coraz rzadsza, mgły powoli ustępują słońcu. Przygniecieni ciężarem plecaków powoli wchodzimy na grzbiet. Niektórzy decydują się schować kijki, które podczas wędrówki kamienistym i bardzo ruchliwym zboczem mogą być przeszkodą. Jak okiem sięgnąć - wszędzie tylko góry, góry i góry. Jesteśmy w legendarnych Gorganach - opisywanych jako najdziksze góry Europy.

 

Gorgany położone są na południowo-zachodniej Ukrainie, są częścią Karpat Wschodnich a sąsiadują z Bieszczadami Wschodnimi, Beskidami Brzeżnymi, Beskidami Pohucko-Bukowińskimi, Czarnohorą, Świdowicem i Połoniną Krasną. Najwyższe wzniesienie to Sywula, 1836 m. n.p.m. Zdudowane są one głównie z fliszu i piaskowców. Najwyższe zbocza tych gór pokryte są tzw. „gorganem" - czyli bardzo ruchliwymi rumowiskami skalnymi, znajdziemy tam także niewielkie trawiaste połoniny. Największy urok Gorganów to ich dzikość - cywilizacja i infrastruktura turystyczna dociera tam bardzo powoli, co pozwala nam cieszyć zmysły nietkniętą przyrodą - co prowadzi czasem do nieprzewidzianych sytuacji - na przykład, gdy na naszej drodze pojawi się wiatrołom, który zamieni spacer w akrobatykę lub gdy na miejsce biwaku przybędzie stado dzikich, gotowych rozdeptać wszystko koni...

 

Sywula

Widok z Sywuli

fot.: Paulina Wojciechowska

 

 

Kiedy oczom gorgańskiego wędrowca prezentują się tylko góry, lasy i góry trudno uwierzyć, że jeszcze w okresie międzywojennym tereny te, należące wówczas do II Rzeczypospolitej, były niezwykle popularne wśród turystów, istniały całkiem nieźle oznakowane szlaki oraz sieć schronisk - dbał o nie głównie stanisławowski odział PTT. Niewątpliwie dużą atrakcją Gorganów jest wędrówka wzdłuż starych polsko-czechosłowackich słupków granicznych (na przykład w okolicach Pantryru, 1225 m.n.p.m.). Miejscem niezwykle „romatycznym" jest z kolei Przełęcz Legionów (1110 m.n.p.m.), gdzie w 1914 walczący dla armii Państw Centralnych Legioniści poruszeni wkroczeniem w granice Galicji ustawili krzyż. W nieodległej Dolnie Płajskiej znajduje się cmentarz poległych za wolność Ojczyzny.

 

 

krzyż

Krzyż na Przełęczy Legionów

fot.: Paulina Wojciechowska

 

 

Opisywane góry są bardzo rzadko zaludnione, w sercu gór znajdziemy jedynie dwie większe wsie - Osmołodę i Bystrzycę (dawniej Rafajłową). Cywilizacja bardzo powoli dociera na teren Gorganów, możemy tam jednak odnaleźć pierwsze ślady infrastruktury turystycznej. Od roku 2002 rozpoczęto akcję znakowania szlaków. W wielu miejscach działają telefony komórkowe. A w okolicach Chomiaka, leżącego na początku pasma i bardzo popularnego turystycznie - spotkamy osobniki, które w górach bywają raczej rzadko (tak, zdarzyła się jedna dziewczyna idąca w klapkach po gorganie!), a namiot na przełęczy rozbijają głównie po to, aby w ładnym miejscu się dobrze napić. Na szczęście tak wyglądał jedynie początek, później spotkani ludzie byli tak zwanymi „turystami prawdziwymi" - choć także wbrew legendom nie było tam Polaków, a jedynie Ukraińcy i nieliczni Białorusini.

 

Nawet znakowane gorgańskie szlaki mogą naszykować wędrowcowi wiele niespodzianek - tu nikt nie usunie powalonych drzew, a rzadko uczęszczane drogi mogą szybko zarosnąć. Jeszcze ciekawiej zaczyna robić się, gdy idziemy tylko oznaczoną ścieżką, swoistego smaku dodaje fakt, że często to, co zaznaczono na mapie odbiega od rzeczywistości. Wędrując w wyższe partie gór musimy przygotować się na zmagania z kosówką - wielu z nas wyszło z tych strać solidnie podrapanych. Kiedy już krzaki zostawiamy za sobą czeka nas gorgan w czystej postaci. Mniejsze i większe głazy z łoskotem usuwają nam się spod nóg, strącenie kamyka lub nawet wielkiego kamulca, który poleci w dół nie zdarza się wyłącznie najbardziej nieuważnym. Dzika przyroda wciąż pozostaje dzika.

 

Syniak

Zachod słońca pod masywem Syniaka. Czeka nas biwak pod gwiazdami.

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Goranów stanowczo nie poleciłabym turyście przyzwyczajonemu do polskich gór, znakowanych szlaków, schronisk i łatwego dostępu do służb ratowniczych. Osobiście mogłam tam wędrować tylko dzięki uprzejmości SKPB Warszawa, zabierających w góry także laików. W Gorganach trzeba umieć sobie poradzić - dobrze czytać mapę, wiedzieć jak szukać wody, w jakich miejscach się rozbijać, jak radzić sobie we wszelkiego rodzaju sytuacjach kryzysowych. Tu nie pomoże doświadczenie z Orlej Perci, jeśli po jej zdobyciu schodzimy do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów - tu przydadzą się raczej wędrówki w Beskidzie Niskim, choć trudność terenu jest nieporównywalnie większa. Cóż, nam niedoświadczonym pozostaje jedynie szukanie tych, którzy zechcą nas na taki wyjazd zabrać.

 

Wszechobecna kosówka, po której panie na wiele dni muszą zapomnieć o spódnicy... pokryty kamieniami stromy grzbiet Małego Gorganu, malowniczo zielone przełęcze, niezwykły widok z Sywuli gdy „wokół góry, gór i góry", obiady gotowane na ognisku, ciało mówiące „dość" wielogodzinnemu wysiłkowi i ciężkiemu plecakowi... a zamiast pięciogwiazdkowego hotelu namiot pod milionami gwiazd :). Nie pytajcie mnie, czy było warto? 

 

Autorka: Paulina Wojciechowska

Redaktorka Działu Trekking


Komentarze
  • Tomasz J.Dodał Tomasz J. 2114 Dni temu
    1 punkt    
    Piękne dzikie ostępy górskie. Juuuż dawno chodziła mi myśl by tam zajrzeć, dzięki za inspirację :)
Copyright by planetagor.pl