Articles
JadÄ™, a wÅ‚aÅ›ciwie lecÄ™ w Himalaje. Z plecakiem. Sama, bo koleżanka z którÄ… wyjeżdżam do Nepalu ostatecznie nie decyduje siÄ™ na trekking. Brzmi przerażajÄ…co
- ale w rzeczywistości jest całkiem łatwe.
Szlak peÅ‚en jest turystów i towarzyszÄ…cych im przewodników czy tragarzy - Å›cieżka tak wyraźna, że trudno siÄ™ pogubić. Elementarne doÅ›wiadczenie w terenie górskim, dostosowanie siÄ™ do specyfiki poruszania siÄ™ na znacznych wysokoÅ›ciach, zdrowy rozsÄ…dek - w zupeÅ‚noÅ›ci wystarczÄ…, żeby trekking byÅ‚ stosunkowo bezpieczny.
Mimo wszystko jako samotna backpakerka wzbudzam na szlaku znacznÄ… sensacjÄ™ - wiÄ™kszość turystów to zorganizowane grupy, a nawet indywidualni majÄ… zwykle przewodnika i tragarza. Pikanterii dodaje fakt, że jestem dość drobna, wiÄ™c z 12 kg plecakiem wyglÄ…dam wÅ›ród innych niemal egzotycznie. Niektórzy z mijanych turystów sÄ… niemal przerażeni, przekonani, że raczej nie wrócÄ™ ze szlaku żywa. Inni traktujÄ… mnie jak atrakcje turystycznÄ…, zaczepiajÄ…, robiÄ… zdjÄ™cia
A ja jestem bezgranicznie szczęśliwa - doÅ›wiadczenie tak niesamowitych, tak nieziemsko piÄ™knych gór jakimi sÄ… Himalaje nie byÅ‚oby tak „czyste", gdybym pÅ‚aciÅ‚a komukolwiek za towarzyszenie mi czy noszenie mojego bagażu. Poczucie bezpieczeÅ„stwa, komfort może i sÄ… przyjemne, ale zabierajÄ… to ulotne „coÅ›", po które my, naÅ‚ogowcy wciąż wyruszajÄ… na szlak. Podczas trekkingu zrozumiaÅ‚am chyba, co znaczy „nieść swój krzyż" - bo to trochÄ™ tak, jak „nieść wÅ‚asny plecak".
Jeszcze pierwszego dnia spotykam Jona z Walii - pierwsze siedem dni spÄ™dzamy razem - podobne poczucie humoru i chęć poznawania Å›wiata sprawiajÄ…, że jesteÅ›my dobrymi towarzyszami. Razem przemierzamy przez zamieszkanÄ… jeszcze część Solo Khumbu, zaznajamiajÄ…c siÄ™ z lokalsami, zagadujÄ…c turystów. Mamy tylko trochÄ™ problem z zapisanym w przewodniku terminem „rest day". W zaÅ‚ożeniu powinien być to dzieÅ„ przeznaczony na aklimatyzacje, lekkie wycieczki po okolicy („wejdź wyżej, Å›pij niżej"). W naszym wykonaniu koÅ„czy siÄ™ to dwukrotnie to solidnym zwiedzaniem okolicy, błądzeniem wÅ›ród wÄ…ziutkich, czÄ™sto niknÄ…cych Å›cieżek (to nie jest gÅ‚ówny szlak, tu już można siÄ™ zgubić!)... oraz porzÄ…dnym zmÄ™czeniem. W okolicach Tyngboche chodzÄ… plotki, że widziano Walijczyka z tresowanym mÅ‚odym yeti (mówi po angielsku, robi zdjÄ™cia) - cóż w mojej biaÅ‚ej kurtce już po zmroku mogÅ‚am zmylić niektórych Szerpów.
Jednym z najbardziej niesamowitych momentów na szlaku jest przekroczenie granicy 4 tys. - kiedy przestajÄ… już rosnąć drzewa, kiedy koÅ„czÄ… siÄ™ wÅ‚aÅ›ciwie normalne miejscowoÅ›ci, pozostawiająć tylko pasterskie osady... i oczywiÅ›cie hotele. Krajobraz staje siÄ™ jakby z innej planety, porozrzucane wszÄ™dzie gÅ‚azy, dzikie piÄ™kno - i kilkukilometrowe Å›ciany Himalajów, jakby na wyciÄ…gniÄ™cie rÄ™ki. To ten moment, kiedy zaczyna siÄ™ górami naprawdÄ™ oddychać, kiedy czuje siÄ™, że wszystkie ziemskie sprawy nieodwoÅ‚alnie zostaÅ‚y gdzieÅ› tam w dole.
Innym przecudnym wspomnieniem jest droga z Gorak Sherp pod Everest Base Camp, 5360 m.n.p.m. Szlak wiedzie morenÄ… bocznÄ… lodowca. Jest dość dÅ‚ugi i mÄ™czÄ…cy - góra - dóÅ‚-góra-dóÅ‚, po pokrytej tysiÄ…cami kamieni morenie bocznej lodowca. Wszystkie trudy wynagradza niesamowita dzikość wysokogórskiego krajobrazu. Góry, lodowce, huk lawin - mimo zmÄ™czenia czuje niesamowitość miejsca, w którym jestem, tak blisko „prawdziwych" gór, wspinaczki w Å›niegu i lodzie, plÄ…taniny lin, wielotygodniowych zmagaÅ„ z GórÄ…, pogodÄ…, wÅ‚asnymi sÅ‚aboÅ›ciami. Mam nadziejÄ™, że ten Å›wiat, bÄ™dzie kiedyÅ› moim Å›wiatem.
Moje najpiÄ™kniejsze chwile w Solo Khumbu to stanowczo wczÅ‚apÅ‚ywanie siÄ™ na Chukunkg Ri, 5450 m.n.p.m. To szczycik znajdujÄ…cy siÄ™ w dolinie Imja Khola, sÄ…siedniej dla tej, w której znajduje siÄ™ baza Everestu. WychodzÄ™ rano, jeszcze przed szóstÄ…, przed innymi turystami. Jestem sama - ja i Góry. Rudy kolor trawy przypomina poÅ‚oninÄ™ - tylko widok jakby nie ten. Wielkie himalajskie Å›ciany, na czele z Lhotse i Ama Dablam razem ze mnÄ… powoli budzÄ… siÄ™ w piÄ™kny, niedzielny poranek. Wszystko czyste i Å›wieże. Cisza. Od tamtego dnia chyba wiem, jak może wyglÄ…dać raj. Tego dnia to nieziemskie piÄ™kno zostaje ofiarowane tylko dla mnie, innych turystów spotykam dopiero przy zejÅ›ciu. ByÅ‚am bliżej nieba.
Solo Khumbu jest niesamowitym regionem - gdzie tradycyjna kultura w sposób czasem przezabawny łączy siÄ™ z nowoczesnoÅ›ciÄ… i turystycznymi wygodami (jednym z moich faworytów jest Irish Pub w Lukli - z buddyjskimi mÅ‚ynkami modlitewnymi przy wejÅ›ciu!), gdzie etyka zdobywania gór w czystym, sportowym stylu łączy siÄ™ z turystycznÄ… komercjÄ…, gdzie obok ludzi zakochanych w górach i podróżach możemy spotkać wygodnickich turystów, dla których Mt Everest to po prostu kolejna atrakcja turystyczna. Dla mnie wÄ™drówka do stóp Góry Gór to przede wszystkim głębokie doÅ›wiadczenie piÄ™kna Å›wiata oraz doÅ›wiadczenie swojego czÅ‚owieczeÅ„stwa - jego sÅ‚aboÅ›ci ale i piÄ™kna zarazem. Każdemu polecam!
Tekst dedykuje wszystkim życzliwym duszyczkom, które wspieraÅ‚y mnie w mojej podróży.
Autor: Paulinka Wojciechowska
|
|