Linki News Kontakt O nas Reklama Regulamin FAQ Dodaj opinie Partnerzy Zaproś znajomego Dodaj do ulubionych Angielski Polski
Angielski Polski
Artykuły
Aragac - wulkan po ormiańsku
01-11-14

 

 

 

Aragac w. zachodniTREKKING.  Marsjański krajobraz krateru wulkanicznego – na szczęście wulkan już dawno wygasły, więc nie ma wrzącej lawy, ani innych zagrożeń. Bezcenna i nieporównywalna z niczym radość ze zdobycia szczytu. Nieco spłycony oddech, bo wysokość daje się odczuć. Niespokojne spojrzenie na nadchodzące chmury – i pytanie, czy kiedy pogoda się popsuje będziemy już dość nisko, żeby nie było to bardzo niebezpieczne…

 

Aragac (nawyzwany też Aragatas, a po ormiańsku Արագած) jest najwyższym szczytem Armenii. Ze względu na podobną nazwę bywa mylony z Araratem. Niestety „święta góra Ormian” nieodległa od stolicy, Erywania, znajduje się obecnie w granicach Turcji. Przy dobrej widoczności Ararat (5165 m.n.p.m.) można zobaczyć z Aragacu – przy czym ta dobra widoczność nie zdarza się często. Nam podczas 6 dni pobytu w Armenii w ogóle nie udało się zobaczyć sławnej góry - podobno to normalne latem, kiedy powietrze jest mocno zanieczyszczone…  Sami Ormianie chyba niewiele uwagi poświęcają swojemu najwyższemu szczytowi - symbolem kraju jest Ararat, który znaleźć można wszędzie -  od pieczatki w paszporcie po koniak. Jako pamiątkę chciałam kupić magnez lub chociaż pocztówkę ze szczytem na którym naprawdę byłam, nie było to jednak możliwe. "Wzgardzony" Aragac wznosi się na północy Równiny Ararackiej, około 50 km od Erywania, w prowincji Aragacotn. Jest pochodzenia wulkanicznego (stratowulkan), aktywność najprawdopodobniej miała miejsce w czwartorzędzie (ostatnie ślady aktywności mogły mieć miejsce jeszcze 3 tys. lat temu). Ślady po zastygłych potokach lawy można znaleźć jeszcze na zachód i południowy zachód od szczytu wulkanu. Maswy Aragacu tworzy dość rozległy stożek (w linii wschód-zachód nawet 40 km), zniszczony już częściowo przez erozję. Krater ma wymiary 1,5 km na 2 km, jego głębokość to około 400 metrów – do późnego lata bywa wypełniony śniegiem i lodem. Zewnętrze ściany masywu są w większości łagodne, nachylenie stoków schodzących do krateru jest za to dość strome. Pomiędzy wierzchołkami wschodnim i południowym w kraterze jest "wyrwa", wypływa stąd niewielki potok.

 

Aragac w. zachodni

Na zachodnim wierzchołku Aragacu - widok na północny i zachodni, w dole krater.

fot.: Paulina Wojciechowska 

 

Najwięcej respektu budzi najwyższy, północny wierzchołek Araracu (4095 m.n.p.m.), do którego zdobycia konieczne jest przejście ok. 100-metrowego odcinka stosunkowo trudnej technicznie i bardzo kruchej grani. Wielu zaleca, żeby na ten odcinek brać sprzęt do asekuracji i nie przechodzić go „na żywca”. Co ciekawe poważniejszych problemów technicznych (dla wytrwanego turysty) nie będzie właściwie do samego przedwierzchołka – problematyczny jest dokładnie ostatni odcinek. Cóż, tak bywa z górami :) Wierzchołek zachodni to także czterotysięcznik – 4007 m.n.p.m, wierzchołek wschodni wznosi się na wysokość 3916 m.n.p.m, a południowy, najczęściej zdobywany – 3879 m.n.p.m. Na tym wierzchołku zbudowany jest mały, ułożony z kamieni schron, w jednym miejscu nawet zadaszony – co pozwala nieco odetchnąć w wypadku złych warunków pogodowych. Na wszystkich czterech szczytach ustawione są krzyże.

 

 

Najbardziej popularna trasa prowadzi na Aragac od strony jeziora Kari Lich (3190 m.n.p.m. - dosłownie Kamienne Jezioro). Nad jeziorem znajduje się budynek meteostacji, a także hotel i restauracja, a do tego miejsca prowadzi kręta asfaltowa droga technicznie, natomiast niektórym może nieco dokuczyć wysokość. Wejście zajmuje ok. 2 godzin, może nawet nieco mniej. Ścieżka jest dość wyraźna, prowadzi najpierw wzdłuż brzegu jeziora, by później niezbyt stromo wspinać się w stronę wierzchołka. Jeśli chcemy zdobywać kolejne szczyty należy zejść na przełęcz pomiędzy wierzchołkami południowym i zachodnim. Na szczyt zachodni prowadzi z niej słabo widoczna ścieżka wśród osypujących się kamieni. Jeśli chcemy iść na wierzchołki północny lub wschodni trzeba zejść na dno krateru i stamtąd z powrotem na górę (najlepiej na przełęcz pomiędzy wierzchołkami północnym i wschodnim - później już tylko atak szczytowy). Trasa na wierzchołek północny to ok. 6-7 godzin. Za szczytem południowym dość łatwo zgubić drogę dlatego lepiej nie chodzić tam przy słabej widoczności. Trasa nie jest w żaden sposób znakowana.

 

Kari Licz

Jezioro Kari Lich ze ścieżki. Na zdjęciu widoczny budynek hotelu oraz Instututu Fizyki (badają promieniowanie kosmiczne). Jezioro jest popularną bazą wypadową na weekendy dla mieszkańców Erywania.

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Aragac można też zdobywać od wschodu, od strony niewielkiej wioseczki Argatas (ok. 1200 m.n.p.m). Najłatwiej iść po prostu wzdłuż rzeki, która w końcu doprowadzi nas do środka krateru (po drodze malowniczy wodospad). Trasę tę można polecić przede wszystkim tym, których interesuje najwyższy wierzchołek - nie trzeba wówczas dwukrotnie zdobywać stromych ścian krateru. Rozbić się można także w samym kraterze.

 

Aragac w. zachodni

 

Widok na wierzchołek zachodni z zejscia na przełęcz. Ścieżka na górę jest niemal niewidoczna, za to pełno tu osuwających się spod stóp kamieni.

fot.: Paulina Wojciechowska



Na Aragac należy wyruszać rano – gdyż pogoda jest wtedy statystycznie najlepsza. Jak na każdym odsłoniętym i znacznie przewyższającym okolice masywie pogoda jest tu bardzo zmienna: mgły, wiatry deszcze, opady śniegu lub gradu w środku lata i to w kilka minut potem jak świeciło mocne słońce są tutaj rzeczą normalną. Nie jest natomiast prawdą, jak czytałyśmy przed wyjazdem, że zawsze koło 10-11 zbierają się chmury i zawsze po popołudniu jest brzydka pogoda – nie było tak, ani w dniu naszego przyjazdu, ani w dniu wyjazdu. Na Aragac najlepiej wchodzić w lipcu lub sierpniu. Jeszcze w czerwcu może tu leżeć naprawdę dużo śniegu (widzieliśmy zdjęcia z czerwca, gdzie było go jeszcze około metra), może pojawiać się ponownie w dużych ilościach we wrześniu. Oczywiście śnieg pada też latem (było tak np. w połowie sierpnia, kilka dni przed naszym przyjazdem), ale wtedy na ogół szybko topnieje.

 

Na Aragac organizowane są biegi górskie omija się najbardziej niebezpieczny fragment grani, wbiega się tylko na przedwierzchołek pod szczytem północnym). Z Polaków startowała w nim m.in. Magdalena Derezińska – Osiecka.

 

Aragac - całość

Widok na zachodni i południowy wierzchołek Aragacu oraz niewielki "pipant" po prawej - z bazy nad jeziorem. 

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Aby dostać się w okolice jeziora Kari Lich z Erywania można wybrać się marszrutką do miejscowości Biurakan (odjeżdżają z dworca Kilikia), leżącej u podnóży Aragacu. Na kolejne 27 km drogi (miejscami w kiepskim stanie) trzeba już wynająć taksówkę (koszt ok. 10 000 AMD; 100 AMD = 0,81 PLN) lub liczyć na okazję i życzliwość miejscowych. Koszt taksówki z Erywnia tam i z powrotem, uwzględniające oczekiwania taksówkarza to ok. 30 000 AMD. Tej opcji nie polecam, po pierwsze dlatego, że warto chwilkę pobyć w górach i się zaaklimatyzować, po drugie – można wtedy wejść tylko na wierzchołek południowy. Jeśli zdecydujemy się jednak zostać taxi z powrotem da się dość łatwo zorganizować prosząc o namiary do „zaprzyjaźnionego” taksówkarza np. kogoś w hotelu. Będąc już w tych stronach warto zajrzeć do twierdzy Amberd, z VII wieku, znajdującej się na południowym stoku, na wys. ok. 2 tys. m.n.p.m. Po drodze z Biurakanu możemy zobaczyć także prymitywne szałasy pasterskie grupy etnicznej Jaszydzi.

 

Amberd

Okolice twierdzy Amberd w rozległym masywie Aragacu (wysokość ok. 2000 m.n.p.m.)

fot.: Paulina Wojciechowska 

 

Osoby nie posiadające własnego namiotu mogą nocować w hotelu co jest opcją droższą (ok. 15 000 AMD ze śniadaniem) lub w stacji meteo (ok. 3000 AMD). W hotelu znajduje się też restauracja. Namioty rozbijamy w pobliżu stacji – koszt 1000 AMD/namiot. Wody w żadnym wypadku nie należy brać z jeziora, najlepszy punkt podobru znajduje się za meteostacją, trzeba kilka minut iść ścieżką w dół.

 

W Armenii dużo łatwiej porozumiewać się po rosyjsku, w okolicach Aragacu nie spotkaliśmy w zasadzie żadnej osoby mówiącej po angielsku. Alfabet ormiański to dla większości z nas niezrozumiałe "szlaczki", na szczęście czasem można napotkać nazwy napisane alfabetem łacińskim lub przynajmniej cyrlicą.

 

Aragac na pewno warto polecić wszystkim górołazom (bardziej ambitnym oczywiście wierzchołek północny), ale też i mniej doświadczone osoby, które przyjechały raczej na zwiedzanie powinny sobie poradzi, przynajmniej z wierzchołkiem południowym (dla tych ostatnich uwaga - temaratury znacznie różnią się od tych w Erywaniu). Widoki niezapomniane, poza tym nie jest to (jeszcze) miejsce bardzo modne i zatłoczone. Warto poczuć co to znaczy rozrzedzone powietrze no i zajrzeć do wnętrza krateru, który ogniś kipiał najprawdziwszą wulkaniczną lawą :)

 

Linki:

Aragac na Summitpost: http://www.summitpost.org/aragats-1040-1088-1072-1075-1072-1094/154347

 

Relacja z wyprawy do Armenii, Gruzji i Turcji, na stronce do ściągnięcia szkic masywu

http://meczko.wordpress.com/turkey-and-the-caucasus/

 

Panorama 360 z północnego wierzchołka: http://rugala.pl/panoramy/160/aragats-north/

 

Autorka: Paulina Anna Wojciechowska

Redaktorka Działu Trekkinng

 

 

 

 

 


Komentarze
  • Nie ma żadnych komentarzy
Copyright by planetagor.pl