Linki News Kontakt O nas Reklama Regulamin FAQ Dodaj opinie Partnerzy Zaproś znajomego Dodaj do ulubionych Angielski Polski
Angielski Polski
Artykuły
Świnica
17-05-16


ŚwnicaTREKKING. Świnica - wśród tatrzańskich wierchów, smreczyn i innych swojsko brzmiących nazw ta jedna wydaje się dziwnie niepasująca Do reszty. Jej etymologia jest nie do końca jasna, podobno związane to jest z jej niedostępnością (ale mówić do góry per „Ty świnio"???).  Dla innych góra z pewnej perspektywy jest podobna do świńskiego łba. Nim zrobiono dokładne pomiary uchodziła za najwyższą w polskich Tatrach. Jej piękno, a także bliskość kolejki na Kasprowy Wierch sprawia, że miłośnik Tatr cichych i mistycznych w pogodny, sierpniowy dzień powinien zachować od szczytu bezpieczny dystans.

 

Świnica jest pierwszym od zachodu wybitnym szczytem Tatr Wysokich, leży w ich głównej grani. Najwyższy wierzchołek wznosi się wysokość 2301 m. n.p.m., oddzielony od północno-zachodniego  o wysokości 2291 m. n.p.m. (niedostępnego turystycznie) Świnicką Szczerbiną Niżną, z której opada słynny Żleb Baltona. Za trzeci wierzchołek bywa uważana także Świnicka Kopa, 2265 m. n.p.m. Nasza dzisiejsza bohaterka góruje nad trzema dolinami: Cichą (a właściwie jej górnym piętrem - Doliną Walentkową), Gąsienicową oraz górnym piętrem Doliny Pięciu Stawów Polskich - Dolinką pod Kołem. W pogodny dzień ze szczytu możemy zobaczyć zarówno postrzępione granie Tatr Wysokich jak i łagodne grzbiety Zachodnich - dalej na południu widzimy także Zakopane oraz pasma Beskidów z górującą nad nimi Babią Górą. Świnica leży na szlaku czerwonym, którym możemy zawędrować z Kir przez Czerwone Wierchy, Kasprowy i dalej Orlą Percią aż do Przełęczy Krzyżne - choć raczej nie jest to szlak do przejścia w jeden dzień.

 

Zadni Staw

Widok ze szczytu na stronę Doliny Pięciu Stawów Polskich. Na pierwszym planie Dolinka pod Kołem, Zadni Staw oraz Gładki Wierch.

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Pierwsze wejście na Świnicę odnotowano 22 lipca 1867 roku - dokonał tego zespół w składzie Bronisław Gustkiewicz, Eugeniusz Janota, Stanisław Liborowski z przewodnikiem Maciejem Sieczką i nieznanym z imienia tragarzem. Co ciekawe, główny wierzchołek został zdobyty wiele lat po tym, jak osiągnięto niższy - sporo wypraw zawracało z powodu trudnych warunków atmosferycznych lub nieumiejętności odnalezienia właściwej drogi na szczyt. Czerwony szlak ze Świnickiej Przełęczy na wierzchołek, a później do Zawartu jest jednym z najstarszych znakowanych tatrzańskich szlaków, dokonał tego już w 1890 roku Walery Eljasz Radzikowski. Pierwsze wejście zimowe: 30 grudnia 1907 roku - Jerzy Maślanka.

 

Świnica jest łatwo stosunkowo łatwo dostępna od strony Kasprowego Wierchu. Ścieżka biegnąca przez Beskid, trawes Skrajnej i Pośredniej Turnii i dalej Lilowe nie przedstawia większych technicznych trudności aż do Świnickiej Przełęczy. Później na szlaku zaczyna się robić "ciekawie" i skaliście. Dla ułatwienia wędrówki zamontowano mnóstwo "żelastwa", czyli klamer i łańcuchów, które z kolei sprawiają, że szczyt wspaniale pełni rolę piorunochronu. Oczywiście „stosunkowo łatwa" nie znaczy tyle samo co „dostępna dla każdego". Występuje tu spora ekspozycja (szczególnie przed samym wierzchołkiem), więc osoby mniej odporne na przepaście mogą nieźle się najeść strachu. Tak samo, jak turyści o gorszej kondycji, nie wprawieni w używaniu łańcuchów. Tym zalecamy raczej spacer na zachód - grzbietem Czerwonych Wierchów.

 

słupek

Wymalowany na skale polsko-słowacki słupek graniczny

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Dzięki tej pozornej łatwości na tym szlaku możemy spotkać wielu niedoświadczonych, przypadkowych turystów. Sporo z nich znajduje się na Świnicy nie ze złej woli „lekceważenia gór", ale z braku wiedzy i doświadczenia. Z przerażeniem wysłuchałam wspomnienia rodziców, których pewien napotkany na Kasprowym Wierchu student próbował namówić na wejście na Świnicę, on właśnie wrócił i jest zadowolony. Była godzina 15, rodzice mieli na sobie adidasy, a samo wejście na Kasprowy mało ich nie wykończyło - nie są wytrawnymi turystami. Na szczęście byli zmęczeni i chcieli już tylko w dół - ale ile osób posłucha takich „dobrych rad"? Tych przypadkowych turystów TOPR-owiec Włodzimierz Cywiński nazwał żartobliwie „ofiarami kolejki" (cytuję za Michałem Jagiełłą).  Dla wielu z nich wejście na Świnicę lub choćby jego próba kończy się spotkaniem z Pogotowiem. Taki los stał się udziałem między innymi rodzinki, której członkowie obsunęli się po stromych trawkach w okolicy Przełęczy Świnickiej. O skrajnym braku wyobraźni starszych jej członków niech świadczy fakt, że młodsi jej członkowie liczyli 5 lat w jednym wypadku i 30 miesięcy w drugim...  ("Wołanie w górach", s. 250). Niestety nie wszystkie wypadki kończą się bezpiecznym sprowadzeniem w doliny. 

 

Świnica

Świnica widziana z Hali Gąsienicowej

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Jeśli po wejściu na Świnicę nie wrócimy z powrotem do kolejki, to będziemy kontynuować naszą wędrówkę szlakiem czerwonym, w stronę Zawratu i Orlej Perci. Ta część szlaku prowadzi eksponowanym skalnym terenem i trawersuje Świnicką Kopę, Gąsienicową Turnię, Niebieską i Zawratową Turnię. Niektórzy uważają, że Orlą Perć, najtrudniejszy szlak w polskich Tatrach, należałoby zaczynać właśnie od Świnicy. Kolekcjonerzy górskich rekordów wręcz uważają, że wyczynem jest dopiero przejście „Orlej ze Świnicą" w jeden dzień z Zakopanego. Na szlaku znajduje się mnóstwo sztucznych ułatwień - łańcuchów i klamr, ale mimo wszystko stanowczo nie można go polecić początkującym, głównie ze względu na sporą ekspozycję. Jednym z moich ulubionych miejsc jest efektowny kominek, przy którym w pogodny letni dzień obowiązkowo tworzą się korki.

 

W Wołaniu w górach Michała Jagiełły jako główne przyczyny wypadków na Świnicy wskazane są „zabłądzenia, upadek na twardym zlodowaciałym śniegu, odpadnięcie od skały na skutek znacznych trudności" (2006, s. 240). Największy dramat wydarzył się 15 sierpnia 1939 roku, gdy w skutek niespodziewanej burzy, uderzenia pioruna i wynikłej z tego faktu paniki, zginęło sześć osób. Największa liczba wypadków przydarza się w okolicach Żlebu Baltona - nazwanego imieniem turysty z Krakowa, który w 1948 roku potknął się na stwardniałym śniegu i poleciał żlebem w kierunku Doliny Walentkowej. Żleb opada z przełęczy rozdzielającej oba wierzchołki Świnicy i należy do miejsc, gdzie niewiele powietrza pod stopami.

 

Jedna z moich ulubionych anegdotek na temat nieporozumień komunikacyjnych wydarzyła się w masywie Świnicy w 1974 roku. W listopadowy dzień turysta z NRD zgubił szlak i zaczął wzywać pomocy - zwracając na siebie uwagę znajdujących się niedaleko ratowników. Ratownicy krzyczeli czy potrzebuje on pomocy, jednak jego krzyk „Hilfe" rozumieli jako „nie" - zaniechano więc udzielania pomocy. Ostatecznie turysta został sprowadzony z gór dopiero następnego dnia ("Wołanie w górach", s. 244). Przypadek ten obrazuje także, jak ważna jest znajomość zasad wzywania pomocy w górach - w szczególności na terytorium obcego państwa.

 

Wejście na Świnicę zimą to już prawdziwy sportowy wyczyn - wymagający doświadczenia, umiejętności oraz użycia raków, czekanów i liny. Zimowe wejście na Świnicę znajduje się w programie większości kursów zimowej turystyki wysokogórskiej - dlatego jeśli mamy ochotę zdobyć go pod opieką fachowców pozostaje tylko się zapisać... i liczyć na dobrą pogodę. Na tych wysokościach zima może trwać bardzo długo, nawet do czerwca - o czym często zapominają turyści przyjeżdżający na długi majowy weekend.  Poślizgnięcie się na zalegającym płacie śniegu lub zalodzonej jeszcze skale jest jedną z najczęstszych przyczyn śmiertelnych wypadków na tej górze. Kroniki TOPR-u odnotowują corocznie minimum jedną ofiarę w okresie kwietniowo-majowym.

 

świnica

Świnica zimą - widziana z bezpiecznego Kasprowego Wierchu.

fot.: Paulina Wojciechowska

 

Niewiele wiem o wspinaniu, a o taternictwie jeszcze mniej - dlatego ten temat mogę potraktować jedynie pobieżnie. Masyw Świnicy jest niezwykle popularny pośród wspinaczy, w szczególnie jego północna ściana o wysokości 350 metrów. Sporo usłyszeć możemy o Filarze Świnicy - stosunkowo łatwej drodze, używanej szczególnie chętnie przez kursantów. Popularne są także drogi poprowadzone na należącej do masywu Niebieskiej Turni. Historia taternickich podbojów tej góry jest dość długa - pierwsze przejście północnej flanki odnotowano już w roku 1908 (Władysław Kulczyński junior, Mieczysław Świerz). Zimą Świnica może być dobrym wstępem do zdobywania alpejskich olbrzymów. 

 

Wierzchołek Świnicy to najwyżej położony punkt w administracyjnych granicach Zakopanego - być może dlatego pojawia się tu cała zgraja tatrzańskich osobliwości z adidasami na stopach, wrzeszczących do telefonu dumnych zdobywców, którzy muszą właśnie teraz pochwalić się wejściem, niezadowolonych dzieci zapytujących, gdzie jest MacDonald's czy też osobników palących papierosy - jakaś nagroda po wysiłku być musi. Świnica mimo wszystko pozostaje jednak górą piękną, oferującą wiele wyzwań, nie tylko taternikom i adeptom turystyki zimowej. Moje osobiste wyzwanie - zdobyć szczyt latem tak wcześnie, żeby nie było tam jeszcze nikogo. Niestety wyjście z Pięciu Stawów przed szóstą i stanięcie na szczycie o 8:45 nie pozbawia już towarzystwa tych najszybszych z Kasprowego - ale kiedyś, jakoś udać się musi!        

 

Źródła:

Władysław Jagiełło, Wołanie w górach, Warszawa 2006

Leksykon alpinizmu pod red. Marii Doroty Talar, Warszawa 2007

Portal Nasze Tatry: 

http://www.naszetatry.republika.pl/szczyty/swinica.htm

  

Autor: Paulinka Wojciechowska

Redaktor Działu Trekking

 


Komentarze
  • Tomasz J.Dodał Tomasz J. 2167 Dni temu
    0 punktów    
    Od siebie dodam lokalizację jednej z najwyżej położonych koleb w Tatrach:

    Koleba ta znajduje się w południowej ścianie Gąsienicowej Turni, o 40 m poniżej wierzchołka, a w pionowej linii tuż pod nim. Niewiele osób zna to miejsce i jest niewidoczne ze szlaku. Koleba zbudowana naturalnie (pęknięcia) o wymiarach 4x3x3 m, winna pomieścić do pięciu osób, położona na wysokości 2260 m.n.p.m. (widoki w kierunku Krywania). Dojście: Gdy, idąc na Świnicę od Zawratu, miniemy kominek z klamrami i łańcuchami, wchodzimy na szerszy upłazek, na którego końcu, pod ścianą, jakie 50 m powyżej ścieżki znajduje się opisana koleba.
  • Marcin KoniorDodał Marcin Konior 2166 Dni temu
    0 punktów    
    Hm... szkoda, że tego nie wiedziałem zimą dwa lata temu... ale cóż człowiek się całe życie uczy... Dzięki za lokalizację.
    No i gratki dla Pauliny za świetny artykuł o "Świni"cy:)
  • Dawid TheDeepDodał Dawid TheDeep 374 Dni temu
    0 punktów    
    miłe zebranie wielu informacji o Świnicy "do kupy" :)
    Nie podoba mi się jednak jedno - ciągłe narzekanie na zwykłych turystów - tych bardziej przygodnych - ale jednak turystów. Nie chcę bronić rozwrzeszczanego tłumu, ale jak się komuś to nie podoba - jest tyle innych gór gdzie można w samotności pokontemplować przyrodę. Zresztą moja rada na zupełną pustkę na szczycie - warto wyruszyć baaaardzo późno w góry - gwarantuję, że o takiej 19:00 jest bardzo duża szansa na to by być na szczycie samemu. A wracając do "motłochu". Przecież to też zdobywcy - jakże przecież trudnej góry (dla powszedniego zjadacza chleba). Pamiętam jakie to dla mnie było duże osiągnięcie kilkanaście lat temu... I też dzwoniłem telefonem :) Palić nie palę, dzieci jeszcze wtedy na szczyt nie tachałem, ale za kilka lat córkę tam poprowadzę :) A propos dzieci - czasy się zmieniają i zawsze starszyzna nie będzie rozumieć młodszego pokolenia - tak to już jest - i nic na to nikt nie poradzi. Panta rhei......
  • Dawid TheDeepDodał Dawid TheDeep 352 Dni temu
    0 punktów    
    Ha! :) no i stanąłem na szczycie całkiem sam :) tak jak pisałem wcześniej - trzeba być tam najpóźniej jak się da. Rano poszedłem sobie na Kościelec - o 12:00 byłem już na czubku :) Potem zejście na stronę dwoiśniaka, opalanko i nynanko w trawie, a o 15:00 stwierdziłem - idę na tą Świnicę :) Udało się ;)
Copyright by planetagor.pl