Linki News Kontakt O nas Reklama Regulamin FAQ Dodaj opinie Partnerzy Zaproś znajomego Dodaj do ulubionych Angielski Polski
Angielski Polski
Artykuły
"Poświęcił się i zginął" - Klimek Bachleda
08-08-11

 

klimekTREKKING. 101 lat temu, pod datą 6 sierpnia 1910 roku, w kronikach TOPR zanotowano „"Na Małym Jaworowym Szczycie zginął nasz towarzysz Klemens (Klimek) Bachleda, niosąc pomoc taternikowi". Przez swoje życie, a przede wszystkim poprzez śmierć, poniesioną, gdy szedł na ratunek drugiemu człowiekowi Klimek stał się tatrzańską legendą.


Urodził się w Kościelisku w roku 1851, jako nieślubny syn (w góralszczyźnie „bęsio"), sierotą został już w wieku dwunastu lat. Pozbawiony wsparcia materialnego od rodziny w młodości aby zarobić na życie podejmował się rożnych zajęć - między innymi pracy na Węgrzech, polowań, czy w okolicznych kopalniach (nazywanych „baniami"), później zdobył fach ciesielski. Ożenił się z  Agnieszką Styrczulą, z którą miał trójkę dzieci, po jej śmierci ponownie wstąpił w związek małżeński.


W 1873 roku w Zakopanem wybuchła epidemia cholery, w której zmarło kilkadziesiąt osób. Chorzy umierali bez posługi kościelnej, nie grzebano ich także w poświęconej ziemi poza granicami ówczesnej wsi Zakopane. Klimek podjął się wówczas zadania, którego nikt inny wykonać nie chciał. Został grabarzem. Być może uważał po prostu, że tak trzeba. Dziś po cholerycznych cmentarzach nie ma już śladu.

 

klimek

Klimek Bachleda.

Źródło: TOPR

 

Klimek Bachleda zaczynał swoją przewodnicką karierę jako tragarz w słynnych wyprawach doktora Chałubińskiego, później stał się pomocnikiem ówczesnej elity - Macieja Sieczki, Szymona Tatara oraz Jędrzejów Walców (ojca i syna). Obdarzony był niezwykłą intuicją poruszania się w skalnym terenie, z uwagi na niezwykłe umiejętności nazwano go „orłem Tatr". Turyści cenili go jednak nie tylko za wspinaczkowe umiejętności, lecz także za kulturę osobistą, skromność i troskę, jaką okazywał swoim podopiecznym. Towarzyszył w górach między innymi Karolowi Potkańskiemu, Kazmierzowi Tetmajerowi, Henrykowi Sienkiewiczowi, Ferdynandowi Hoesickowi, Stanisławowi Eljaszowi-Radzikowskiemu (autorowi jednego z pierwszych przewodników po Tatrach), Franiszkowi Nowickiemu, Januszowi Chmielowskiemu, Mieczysławowi Karłowiczowi, ks. Walentemu Gadowskiemu („budowniczemu" Orlej Perci - Klimek brał z resztą udział w tworzeniu szlaku) - elicie wśród ówczesnych zdobywców Tatr.


„Cichy, rozważny, niewielki, z mięśniami w żelazo zamienionymi, z oczyma zdającymi się spod brwi namarszczonych skałę na wskroś przeszywać - przesuwał się po ścianach najszaleńszych, szedł w górę gładkimi kominami, z niepojętą, czarodziejską zręcznością czepiał się końcami palców zaledwie namacalnych szczerb i nierówności - zawsze pewny, spokojny, ostrożny, a śmiały aż do szaleństwa" - tak pisał o Klimku Jerzy Żuławski. Wśród taternickich osiągnięć Klimka można wymienić między innymi: pierwsze wejścia na Ganek (1895), Rumanowy (1902), Staroleśny (1892), Zadni Mnich (1904), Kozie Czuby (1904) oraz pierwsze zimowe wejścia na Gerlach (1905) i Bystrą (1905). W tatrzańskiej topografii jego imieniem upamiętniono m.in. jedną z turni w masywie Staroleśniej czy przełęcz pomiędzy Durnym Szczytem a Poślednią Turnią.

 

Klimek na grani

Tatrzański orzeł.

Źródło: TOPR

 

Kiedy w 1909 oficjalnie powstało Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe (TOPR)  Klimek jako jeden z najlepszych przewodników został jego członkiem, a nawet zastępcą Zaruskiego.  Na początku sierpnia 1910, w zimą deszczową noc dostają wezwanie - ścianie Małego Jaworowego (2380 m.n.p.m. - leży w granicach dzisiejszej Słowacji) tkwi młody student, Szulakiewicz, który po urazach związanych z odpadnięciem od ściany nie jest w stanie samodzielnie się stamtąd wydostać.


Naczelnik Mariusz Zaruski dowodził akcją, w której oprócz Klimka brali udział Henryk Bednarski, Paweł Kittay, Józef Lesiecki i Stanisław Zdyb oraz kilku ochotników. W ścianie panowały bardzo trudne warunki -  przejmujące zimno, śnieg z deszczem, z każdego żlebu leciały na ratowników potoki lodowatej wody. Po kilku godzinach bezskutecznych poszukiwań,  Zaruski widząc wyczerpanie ratowników, zarządził odwrót. Kliemek Bachleda nie posłuchał, odwiązał się liną od towarzyszącego mu Zbyba. "Mus człowieka ratować." Prawdopodobnie runął w przepaść kilka minut póżniej, gdy poszukiwany Szulakiewicz żył jeszcze. Roztrzaskane ciało Klimka znaleziono pod ścianą dopiero dziesięć dni później.


Klimek Bachleda stał się w pewien sposób „górskim świętym", jego śmierć ukształtowała oblicze powstającego TOPRu, niosąc swoiste przesłanie o konieczności narażania własnego życia, gdy w grę wchodzi ratowanie życia innych. Przesłanie, które my, ludzie nizin chcielibyśmy widzieć jako bezwzględnie obowiązujące. Musimy jednak pamiętać, że komisja, która zebrała się jesienią 1910 roku oceniła działania Klimka jako „samowolne odłączenie się od akcji". Rolą ekspedycji ratunkowej nie jest ocalić życie za wszelką cenę - przede wszystkim za cenę życia innych ludzi. W historii TOPR znane są sytuacje, gdy z powodu ciężkich warunków przerywano akcję. Być może dlatego ratownicza „śmierć na służbie" ponownie wydarzyła się w roku 2002, kiedy dwójka młodych ratowników zginęła w lawinie pod Szpiglasową Przełęczą. Ratując cudze życie, poświęcili własne.


Klmek Bachleda, razem z doktorem Tytusem Chałubińskim, Mieczysławem Karczłowieczem czy Mariuszem Zaruskim należy do postaci "legendarnych", które w pewnien sposób ukształtowały "romatyczne" spojrznie na najwyższe polskie góry. Być może nadmierna popularność w sezonie Tatr i Zakopanego bierze sie w pewnien sposób z tęsknioty za tą romantycznością?

 

Źródła: Władysław Jagiełło, Wołanie w górach, Warszawa 2006

TOPR, www.topr.pl

Klemens Bachleda (1849-1910), Gazeta.pl Kraków, http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,53181,8223172,Klemens_Bachleda__1849_1910_.html

 

Autorka: Paulinka Wojciechowska

Redaktorka Działu Trekking

 


Komentarze
  • Nie ma żadnych komentarzy
Copyright by planetagor.pl